Stworzona na mocy traktatu z Maastricht Unia Europejska już wiele lat wcześniej, choć pod innymi nazwami, łączyła państwa, które weszły w skład Wielkiej Piętnastki. Zanim owa wspólnota taką nazwę uzyskała przechodziła wcześniej szereg przemian. Najważniejsze z nich dotyczyły tworzonych struktur a także nazwy wspólnoty. Od Wspólnoty Węgla i Stali poprzez EWG do Unii Europejskiej daleka była droga, ale dzięki ciągłym przemianom i zainteresowaniem przemysłem i europejską produkcją dzisiejsza UE doświadczenia te wykorzystuje w kontaktach z przedsiębiorcami.
Służba Specjalna
Główną rolę w kontrolowaniu rozwoju i działania rynku europejskiego sprawuje Służba Specjalna do spraw Małych i Średnich Przedsiębiorstw (SME). SME została założona już w 1986 roku, co miało na celu rozwinięcie polityki dla tego typu przedsiębiorstw, które stawały się coraz ważniejszym elementem kapitalistycznej gospodarki. SME działa w ramach Komisji Europejskiej.
Określenie tego, co jest małym a co średnim czy dużym przedsiębiorstwem wydaje się być istotne i z pozoru nie sprawiające większych trudności. Jednakże nawet w państwach Unii nie ma jednolitego systemu, który służyłby do określenia, co jest lub nie jest małym czy innego rzędu wielkości przedsiębiorstwem. Niezależnie od tego, jakie kryteria określenia przyjmiemy, faktem jest, że według specjalistów ponad 90% polskich przedsiębiorstw do tego sektora można zaliczyć. To w nich pokłada się nadzieje rozwoju gospodarki.
Pomoc unijna dla małych i średnich przedsiębiorstw będzie coraz bardziej się różnicowała w ciągu najbliższych 4 - 5 lat. Co najważniejsze obejmie głownie regiony borykające się z największymi gospodarczymi problemami, jak Śląsk oraz wschodnią część Polski - nadal najuboższą w stosunku do reszty kraju. Różnego rodzaju dofinansowania ze strony UE zostaną przeznaczone przede wszystkim na inwestycje technologiczne, a nie na doradztwo i szkolenia, jak było do tej pory obecnie.
Pomoc dla MSP
Dofinansowanie - na co zwraca uwagę Krystyna Gurbiel, podsekretarz stanu w UKIE - dotyczyć będzie tylko części niezbędnych środków na inwestycje, ale ich poziom będzie wyższy niż teraz. "Na przykład obecny udział środków unijnych przy inwestycjach związanych z zakupem maszyn i dostosowaniem ich do standardów "15" wynosi maksymalnie 25 proc. (reszta z firmy), a w przyszłości udział unijnych i polskich środków publicznych wyniesie 35 proc, natomiast w grantach inwestycyjnych będzie to 65 proc., czyli o 10 proc. mniej niż obecnie" (Źródło: Oktaba L., Rzeczpospolita, 17.01.2003 r. Nr 14).
Jednakże, należy mieć nieustanną świadomość tego, że na dofinansowania nie możemy czekać z założonymi rękami, bo nikt nie zapuka do drzwi naszej firmy, jeśli nawet o niej nigdy nie słyszał. A na domiar tego, jak wynika z otaczającej nas rzeczywistości, na dofinansowania rządowe mogą liczyć jedynie znane na rynku firmy, istotne (pod względem działalności czy zysków) dla polskiej gospodarki, dobrze radzące sobie na rynku, którym można udzielić kredytów czy dofinansowań. Dlatego też nie ma co liczyć i na to, że rząd pokryje koszty związane z dostosowaniem produkcji czy jakości usług do wymogów Unii. Praktycznie całość tych kosztów (łącznie z nakładami na zmianę przepisów BHP) spadnie na firmy produkcyjne.
"Przepisy BHP są bardziej rygorystyczne w UE, więc polskie MSP muszą się liczyć np. z nakładami na modernizację hal i ciągów technologicznych, by nie stanowiły one zagrożenia zdrowia dla pracowników. Wydatki zwracają się po dwóch, maksymalnie trzech latach, czego dowiodły doświadczenia Anglików, którzy w latach 90. sprzeciwiali się ich wdrożeniu. Badania jednak dowiodły, że ich posiadanie znacząco zmniejszyło ilość wypadków przy pracy i zwolnień chorobowych. MSP będą musiały dotrzeć do obligatoryjnych dyrektyw unijnych, które np. w przypadku bezpieczeństwa dotyczą aż 40 proc. wyrobów, i liczyć się ze znacznie efektywniejszym sprawdzaniem ich stosowania oraz wysokimi karami w przypadku odstępstw, do zamknięcia zakładu włącznie".