Firma została założona na początku 2000 roku przez dwójkę kolegów ze studiów - Przemysława Gacka i Rafała Szczepanika. Krótko po starcie do założycieli dołączyło jeszcze czworo znajomych. Ta szóstka łącznie zainwestowała ok. 50 tys. zł. Przychody firmy przekroczyły w 2003 roku 3,2 mln zł.
W najkrótszy sposób Communication Partners można opisać tak: spółka, która oferuje swoje usługi na trzech różnych rynkach - na każdym koszty działalności przekraczają przychody, a mimo to firma wykazuje zysk. I to bez kreatywnej księgowości. Jak to możliwe? - "Efekt synergii" - twierdzi Przemysław Gacek.
Pierwszy rynek - od niego firma zaczynała - to usługi związane z budowaniem wizerunku pracodawców wśród studentów i absolwentów. "Promujemy pracodawców wśród czytelników pracuj.pl i wydawanych przez nas przewodników, które rozdajemy na uczelniach - wyjaśnia Maciej Noga, szef marketingu. - Publikujemy płatne prezentacje firmowych programów praktyk, programów menedżerskich itp. Te usługi kierujemy przede wszystkich do dużych przedsiębiorstw, które poważnie podchodzą do swego wizerunku pracodawcy."
Drugi produkt to serwis rekrutacyjny pracuj.pl. Publikowanie w portalu ogłoszeń z ofertami pracy, elektroniczna baza CV kandydatów, selekcja aplikacji przychodzących w odpowiedzi na ogłoszenia. Tu klientami są firmy dowolnej wielkości oraz doradcy personalni.
"I trzeci rynek: oferta dla uczelni, firm szkoleniowych i innych placówek edukacyjnych. - Na łamach edulandia.pl i serwisu edu.pracuj.pl mogą one wypromować swoje oferty kursów, szkoleń i studiów" - wyjaśnia Marcin Pietras, odpowiedzialny za usługi dla tego sektora.
"Nasza strategia polega na uzyskaniu efektu synergii - wyjaśnia Rafał Szczepanik, wiceszef firmy. - Chodzi o to, że ponosimy dany koszt tylko raz, a korzystamy z tego, na co go ponieśliśmy, trzykrotnie. Jeżeli kupujemy oprogramowanie czy platformę technologiczną, to wykorzystujemy ją w trzech portalach. Jeden dział marketingu obsługuje trzy produkty, jedna redakcja trzy portale. W efekcie koszty się rozkładają i firma osiąga zysk, choć gdyby ją podzielić na trzy osobne spółki, to w najlepszym razie jedna z nich nie przyniesie strat."
Wzrost firmy sprawił, że udziałowcy z pracowników stali się menedżerami. "Chyba udało nam się uniknąć problemu firm, w których rozwój samej spółki wyprzedza rozwój jej menedżerów - ocenia Przemysław Gacek. - Tam właściciel, choć ma kilkadziesiąt osób, wszystkie decyzje podejmuje sam, zarządzanie jest zcentralizowane, komunikacja słaba a inicjatywa podwładnych zerowa."
"W Communication Partners w zeszłym roku dopasowano styl zarządzania do wielkości i struktury firmy. - Decyzje z zarządu zostały zdelegowane w dół: do szefów działów i najbardziej doświadczonych pracowników - wyjaśnia Oksana Krzyżowska, szef personalny. - Przyspieszyło to sposób podejmowania decyzji, uprościło komunikację. Wypracowaliśmy też strategię personalną i znacznie zwiększyliśmy liczbę szkoleń dla pracowników."
Brak komentarzy...