Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Wirtualne wędrówki do czynnego wulkanu

15:42 21.03.2006

Dzięki internetowi można już obejrzeć zdjęcia satelitarne własnej ulicy, obrazy z kosmicznych sond, a nawet zajrzeć do wnętrza czynnego wulkanu. Strona internetowa umożliwiająca wirtualną wycieczkę do wulkanu Augustine na Alasce cieszy się ogromną popularnością wśród internautów. Jak podają właściciele strony, odwiedzono ją w tym roku już ponad 250 milionów razy.

Prowadzona przez Alaska Volcano Observatory strona stała się popularnym celem wirtualnych wędrówek zarówno naukowców, jak i "zwykłych" internautów, ciekawych jak z bliska wygląda czynny wulkan. Na stronie mogą w pełni zaspokoić swoją ciekawość - znajdują się na niej stale aktualizowane zdjęcia z ponad 30 kamer umieszczonych na wulkanie, wykresy aktywności sejsmicznej, pomiary z czujników termicznych, zdjęcia satelitarne oraz te wykonane "z powietrza" przez naukowców, którzy kilka razy w tygodniu wykonują przeloty nad kraterem.

Wulkan Augustine (1260 m n.p.m.) jest położony na niezamieszkanej wysepce u wybrzeży Alaski, ok. 280 km na zachód od miasta Anchorage (stolicy stanu Alaska). 11 stycznia 2006 roku wulkan "obudził się" - doszło do trzykrotnej erupcji, z krateru zaś wyrzucona została na wysokość 10 km chmura pyłu i popiołu.

Od tego czasu wulkan pozostaje aktywny - w kraterze wciąż "bulgocze" lawa, od czasu do czasu zdarzają się mniejsze erupcje. Wulkanowi bacznie przyglądają się więc naukowcy, a - za pośrednictwem strony - także internauci.

Naukowcy przyznają, że dzięki rozmieszczeniu na wulkanie odpowiedniej ilości urządzeń monitorujących, jego styczniowa eksplozja nie była dla nich zaskoczeniem.

"Pomiary różnych czujników oraz analiza zdjęć dostarczyły nam wystarczająco dużo ostrzeżeń" - mówią sejsmolodzy i sugerują, że taki sposób monitorowania aktywności wulkanów powinien stać się w przyszłości standardem.
Źródło: BiznesNet.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy