Rynek wynajmu samochodów rośnie jak na drożdżach
06:03
18.07.2006
Przedstawiciele firm zajmujących się wypożyczaniem samochodów zacierają ręce. Co roku przybywa im mniej więcej 20 procent nowych klientów.
Boom na krótkoterminowy wynajem samochodowy trwa od otwarcia polskiego nieba na Europę. - Notujemy roczne wzrosty na poziomie 20 proc. - mówi Katarzyna Dobrzyńska, rzecznik prasowy Avis, jednej z największych firm rent a car działających w Polsce.
Na razie za drogo
Liberalizacja rynku lotniczego dopuściła do ruchu z Polską tanie linie lotnicze. Te doprowadziły do gwałtownego wzrostu ruchu lotniczego, a nowi pasażerowie samolotów to także potencjalni klienci firm wynajmujących auta. Dynamika wzrostu sprzedaży usług wynajmu samochodów jest bowiem ściśle powiązana z dynamiką wzrostu całej gospodarki, a w szczególności branży lotniczej. - Otworzyło się niebo. Przewoźnicy zagraniczni odbywają coraz więcej lotów do Polski. Co więcej, pojawili się również tani przewoźnicy. Oznacza to większą liczbę turystów, a co za tym idzie, większą liczbę potencjalnych klientów - mówi Katarzyna Dobrzyńska.
Interesujące jest jednak to, że turyści tak naprawdę nie są najważniejszymi klientami firmy Avis. - Największą liczbę klientów stanowią małe i średnie firmy - mówi Dobrzyńska. Może dlatego, że ceny wynajmu, nie tylko w Avis, ale we wszystkich firmach wynajmujących samochody, są za wysokie jak na możliwości przeciętnego Polaka. Cena uzależniona jest od wielu czynników, spośród których najważniejszy jest okres wynajmu i model samochodu. Im auto jest większe, a jego wynajem krótszy, tym cena jest wyższa. Wynajęcie małego auta, na przykład Opla Corsy, na jeden dzień związane jest z wydatkiem około 100 zł. Za vana trzeba już jednak zapłacić nawet 50 proc. więcej. W przypadku kabrioletów wynajem idzie już w niebotyczne kwoty. W sieci Sixt cena wypożyczenia kabrioletu na jeden dzień waha się w okolicach 100 euro, a za trzykrotność tej kwoty można wyjechać z wypożyczalni nowym Harleyem-Davidsonem. Firmy zajmujące się wynajmem samochodów usprawiedliwiają takie ceny faktem, że w Polsce wypożyczanie samochodów nie jest tak popularne jak na Zachodzie. A ponieważ jest mały ruch, to i ceny muszą być większe.
Biznes wynajmuje
Dlatego większość klientów to biznesmeni, na przykład w sieci Sixt stanowią oni 70 proc. ogółu klientów. - Są to najczęściej biznesmeni, którzy przyjeżdżają do Polski na kilka dni w interesach i w tym czasie potrzebują samochodu, aby wygodnie poruszać się po mieście - mówi Andrzej Kublik, prezes zarządu Sixt. Polskie firmy wypożyczają samochody na kilka dni, tygodni, miesięcy, bo na przykład zatrudniły nowego pracownika, dla którego nie zdążyły jeszcze kupić samochodu albo też czekają na jego dostawę. Zdarza się także, że realizują jakiś krótkoterminowy projekt, do którego zatrudniły dodatkowych pracowników na określony czas. Wówczas nie kupują specjalnie dla nich samochodów, tylko je wypożyczają. Samochody wypożyczane są też jako auta zastępcze. Klienci prywatni, którzy decydują się na wypożyczenie samochodu, to przede wszystkim turyści, głównie Amerykanie czy Polacy mieszkający na stałe w Stanach, którzy przyzwyczajeni są do wypożyczania samochodów.
Muszą być nowe
- Nasi klienci są bardzo wymagający i nie chcą samochodu, który ma jakiekolwiek ślady zużycia - mówi prezes Sixt. Dlatego nie wypożyczają aut starszych niż półroczne. Gdy licznik pokazuje 20 tys. kilometrów, auto przeznaczane jest na sprzedaż. Podobnie jest w firmie Avis. Standardem jest, by auto nie jeździło dłużej niż pół roku. - Jakość i dostępność usługi zadecydują o tym, która z firm zwycięży w walce o rynek - mówi Katarzyna Dobrzyńska. A o prymat w tym sektorze konkurują głównie oddziały światowych koncernów lub ich licencjobiorcy. Na naszym rynku funkcjonują np. Hertz, Avis, Budget, National i Europcar. Firmy te mają placówki w dużych miastach kraju (głównie na lotniskach) i dysponują flotą od około 100 do kilkuset nowych samochodów. Flota Avis liczy 700 samochodów. To jednak płynna liczba.
Katarzyna Dobrzyńska twierdzi, że gdy będzie trzeba, w każdej chwili jej firma jest w stanie dokupić samochody. - Tyle, ile potrzeba - mówi Dobrzyńska. A wyższy standard i większe nakłady inwestycyjne to wyższe stawki.
Są także mniejsze firmy, o krótszym stażu. Działają na rynkach lokalnych lub w kilku dużych miastach i dysponują flotą nowych wozów w liczbie od około 20 do 100 sztuk. Firmy te cechują, w stosunku do większych konkurentów, niższe stawki najmu i niższe wymagania stawiane klientom. Obszarem ich działalności jest głównie wynajem pojazdów zastępczych na czas naprawy, wynajem krótko- i długoterminowy, a w mniejszym zakresie obsługa ruchu turystycznego. - Nie jest łatwo. Ten segment rynku podlega dużym wahaniom. Sezon letni to żniwa, ale już po sezonie trzeba się ratować czym innym. W grę wchodzi wynajem średnioterminowy - mówi przedstawiciel Global Poland Rent a Car. W tej firmie klienci biznesowi stanowią 40 proc., pozostali to turyści. Przedstawiciel firmy uważa, że w związku z integracją wzrasta nie tylko ruch turystyczny, lecz także, i to znacząco, liczba przyjazdów biznesmenów zagranicznych. - Penetrują polski rynek w poszukiwaniu swojej szansy. Nie muszę dodawać, że żadnemu z nich na te kilka miesięcy nie będzie się opłacało kupowanie samochodu, będzie go więc pożyczał u nas - uważa przedstawiciel Global Poland Rent a Car.
Wśród biznesmenów, a raczej firm, i to nie tylko zagranicznych, wynajem samochodów staje się coraz bardziej popularny. Zwykle floty potrzebne są na krótkie okresy, najczęściej na kilka lub kilkanaście miesięcy. Podstawową zaletą usługi wynajmu jest to, że użytkownik pojazdu (najemca) nie ma obowiązku interesowania się stanem technicznym samochodu (przeglądami okresowymi, likwidacją szkód itp.) ani różnymi finansowymi aspektami eksploatacji pojazdu (m.in. kosztami serwisu, ubezpieczenia, zmian opon).
Michał Baranowski
Źródło:
