Negatywnie na gospodarkę wpływa przedłużająca się w drugiej połowie lipca fala upałów i silnego usłonecznienia przy deficycie wody w glebie. Według wstępnej oceny GUS z połowy lipca plony zbóż w 2006 r. były szacowane na poziomie od 5 proc. do 9 proc. niższym od 2005 r., a zbiory od 3 proc. do 6 proc. niższym. Fala upałów negatywnie wpływa na bilans energetyczny i poziom aktywności gospodarczej także poza rolnictwem.
Dane statystyczne za czerwiec wskazywały, że po dobrym roku 2004 i słabszym 2005 r. gospodarka polska ponownie znajduje się w fazie przyśpieszonego wzrostu. Produkcja i sprzedaż w przemyśle i budownictwie były wyższe od średniej przewidywań głównych banków według ankiety "Parkietu" (
wykres 1).
Szybko rosną obroty w handlu zagranicznym. Zwiększa się zatrudnienie i rosną płace, a inflacja pozostaje na niskim poziomie (
wykres 2).
Utrzymuje się mocny kurs złotego. Zaczęły ponownie rosnąć ceny akcji i obligacji, co poprawiło perspektywę stabilizacji stóp procentowych NBP. Napięcie w finansach publicznych zwiększa się wolniej od przewidywań. W nadchodzących dwóch tygodniach spodziewamy się kontynuacji dotychczasowych tendencji, w tym dalszego falowania kursów walut, obligacji i akcji z wynikiem końcowym zbliżonym do punktu wyjścia.
Bardziej ryzykowna jest dalsza perspektywa. Zwłaszcza jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie i wysoka cena ropy będą działać proinflacyjnie i hamująco na wzrost produkcji w skali światowej. Niekorzystnie na gospodarkę w Polsce mogą wpłynąć wybory samorządowe. W scenariuszu bazowym założyliśmy względnie optymistyczny rozwój sytuacji. Stopniowe uspokojenie na rynku ropy naftowej. Nie przesadny wzrost napięcia politycznego towarzyszący wyborom samorządowym.
Przyjęcie ustawy budżetowej na 2007 r. w wersji zbliżonej do założeń. Jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie nie będzie się dalej zaostrzał i spadnie cena ropy naftowej, a w Polsce po wyborach samorządowych zacznie dochodzić do jakiejś racjonalnej normalizacji sytuacji politycznej, to nie tylko najbliższa, ale także ta dalsza perspektywa nie musi rysować się pesymistycznie.
Marek Misiak