Kevin Sutton, młody Anglik z Nottingham, właśnie się żeni. Jego najlepsi kumple zorganizowali mu wieczór kawalerski. Nie w jakimś modnym klubie na Wyspach, ale nad Odrą - w lokalach wokół wrocławskiego rynku.
W szóstkę przylecieli do Wrocławia na weekend. Ryanairem, prosto z Nottingham. Bilety po kilkadziesiąt funtów, hotel w stolicy Dolnego Śląska (wybrali Campanile) - podobnie. I do tego piwo za mniej niż funta od kufla.
- Zresztą bardzo smaczne - podkreśla z uśmiechem Kevin. I wylicza następne zalety Wrocławia: - Jest tanio, wszyscy są bardzo sympatyczni, a w klubach świetna zabawa.
- No i bardzo ładne dziewczyny - dorzuca jeden z jego znajomych.
Cała eskapada do Polski kosztowała ich mniej niż organizacja podobnej imprezy na Wyspach.
Od marca zeszłego roku - gdy Ryanair otworzył pierwsze tanie połączenie między Wielką Brytanią a stolicą Dolnego Śląska - liczba odwiedzających nas brytyjskich turystów stale rośnie. Wrocław staje się modny wśród młodych mieszkańców Londynu, Nottingham czy Liverpoolu.
Clubbing po wrocławsku
Turyści z Wielkiej Brytanii i Irlandii zwiedzanie naszego regionu zaczynają od wizyty w pubach i klubach wrocławskiej starówki. Szczególną popularnością cieszy się angielski bądź co bądź pub John Bull przy placu Solnym.
- To od nas zaczynają poznawanie Wrocławia - podkreśla Janusz Domin, jeden z właścicieli Johna Bulla (a także utrzymanego w szkockim stylu pubu Highlander oraz awangardowej Literatki). Jak mówi, goście zza kanału La Manche to najczęściej dwudziestoparo- i trzydziestolatkowie. Nierzadko przylatują do Polski w bardzo konkretnym celu - na wieczory panieńskie, albo kawalerskie.
- Niecały miesiąc temu bawiła się w Johnie Bullu grupa Anglików. Wszyscy byli ubrani na biało, tylko przyszły pan młody na czarno - opowiada Domin.
Jego zdaniem angielski boom we Wrocławiu dopiero się zaczyna.
- Praga i inne czeskie miasta już kilka lat temu stały się celem prawdziwych pielgrzymek z Wysp Brytyjskich - zaznacza.
- Brytyjczycy to jedni z najlepszych klientów - zachwala Rafał Sobczyk, recepcjonista z wrocławskiego hotelu "Holiday Inn".- Bardzo sympatyczni, najmniej problemowi.
Najwięcej z nich przylatuje do Wrocławia w piątki. Nie tylko młodzi ludzie, którzy chcą się zabawić. Często także rodziny z dziećmi. Tacy goście wybierają jednak hotele położone poza centrum miasta. Na przykład "Novotel" należący do sieci Orbis.
200 tys. pasażerów Ryanaira
Trudno określić, ilu tak naprawdę turystów przylatuje do Wrocławia tanimi liniami. Jak jednak mówi Leszek Karwowski, wiceprezes Portu Lotniczego Wrocław S.A. ds. marketingu i organizacji, cudzoziemcy w samolotach przylatujących z Wielkiej Brytanii stanowią czasem nawet 35 proc. pasażerów.
- Dotyczy to przede wszystkim weekendów. Najwięcej cudzoziemców przylatuje z Nottingham East Midlans - dodaje.
Jak na razie, z Wrocławia do Wielkiej Brytanii latają tylko boeingi irlandzkiego Ryanaira. To największa europejska tania linia lotnicza. Na Strachowicach obecna jest od marca zeszłego roku - gdy uruchomione zostało połączenie z podlondyńskim lotniskiem Stansted. Teraz samoloty na tej trasie latają 10 razy w tygodniu, a kolejne kierunki z Wrocławia obsługiwane przez Ryanaira to wspomniany już Nottingham oraz Dublin i Shannon w Irlandii. Linia szykuje się również do lotów na kolejnych trasach z wrocławskiego lotniska - w sierpniu pierwsze samoloty wystartują do Glasgow, a w październiku do Liverpoolu i Frankfurtu nad Menem (lotnisko w Hahn). Pod koniec czerwca Ryanair przekroczył liczbę 200 tys. pasażerów na wrocławskich trasach. Tomasz Kułakowski, który odpowiada za sprzedaż i marketing Ryanaira w Europie Środkowej, zapowiada, że w tym roku irlandzka firma będzie miała ponad 300 tys. pasażerów na trasach z Wrocławia.
Bilety do Londynu taniej
Konkurencja nie śpi. Centralwings - tania linia lotnicza należąca PLL Lot - obsługuje połączenia Wrocławia z Dublinem i Warszawą. Na przełomie października i listopada zacznie latać do irlandzkiego Cork, Rzymu, Kolonii oraz na lotnisko London Gatwick. Centralwings rzuca więc wyzwanie Ryanairowi na jego najpopularniejszym połączeniu z Wrocławia. W ostatnich miesiącach w samolotach na tej trasie zajętych było ponad 90 proc. miejsc.
- Nie obawiamy się konkurencji, po prostu realizujemy naszą strategię, która zakłada rozwój połączeń do Wielkiej Brytanii, Irlandii, Niemiec i Włoch - tłumaczy Magda Zawadzka z biura prasowego Centralwings.
Bezpośrednia konkurencja przewoźników powinna cieszyć pasażerów - wszak najważniejszym argumentem w tej walce jest cena biletu.
- W tej chwili połączenie ze Strachowic na Stansted to dojna krowa dla Ryanaira. Irlandczycy na to lotnisko latają również z Poznania, ale tam konkuruje z nimi Wizzair i ceny biletów u obu przewoźników są niższe niż na lotach z Wrocławia - podkreśla Marcin Kryska, redaktor naczelny portalu dla pasażerów mojeprzeloty.pl.
Otwarcie nowych połączeń na pewno zwiększy liczbę gości z zagranicy odwiedzających i Wrocław, i Dolny Śląsk. Tym bardziej, że na Strachowice przylatują z Dortmundu airbusy Wizzaira, a jesienią największy skandynawski tani przewoźnik - Norwegian - uruchomi połączenia do Sztokholmu i Oslo. Nic więc dziwnego, że prognozy pracowników wrocławskiego portu lotniczego są optymistyczne. W zeszłym roku lotnisko obsłużyło 465 tys. pasażerów, w tym - zdaniem prezesa Karwowskiego - możliwe jest nawet, że liczba ta przekroczy 900 tys. W przyszłym roku ma to być już ponad milion.
Szkoci wyleczą u nas zęby
Turyści, którzy wysiadają z samolotów na Strachowicach, zwiedzają przede wszystkim sam Wrocław. Właściciele hoteli i pensjonatów w innych pięknych miejscach Dolnego Śląska nie zauważają dużego wzrostu liczby gości z Wielkiej Brytanii i Irlandii.
- Nas odwiedzają przede wszystkim zorganizowane grupy, głównie Niemcy. Anglicy są rzadkością - mówi Kamila Rutkowska z hotelu Kongres Centrum w Kudowie Zdroju.
Jak zauważa Wojciech Fedyk, dyrektor biura Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej, poza Wrocław wyruszają głównie miłośnicy aktywnego wypoczynku. Trafiają w Karkonosze i do Kotliny Kłodzkiej, gdzie mogą spróbować wspinaczki albo jazdy na rowerach górskich.
Wielu Brytyjczyków - zwłaszcza nieco starszych - interesuje się zabytkową architekturą przemysłową, a także kolejnictwem. Atrakcją dla nich może być Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej, które szczyci się kolekcją parowozów.
- Zabytków architektury przemysłowej również nie brakuje w naszym regionie - dodaje Fedyk.
Dzięki tanim liniom rozwija się też turystyka medyczna. Coraz więcej Brytyjczyków i Irlandczyków decyduje się na przylot do Wrocławia, by skorzystać z usług centrów SPA, chirurgów plastycznych oraz dentystów.
- Usługi medyczne są na Wyspach bardzo drogie. A u nas nie dość, że jest dużo taniej, to jeszcze można ciekawie spędzić czas - podkreśla Wojciech Fedyk z DOT.
Na początku czerwca Biuro Współpracy z Zagranicą wrocławskiego urzędu miejskiego i Ryanair zorganizowały pobyt we Wrocławiu dziennikarzowi ze Szkocji. Kerry Gill, wysłannik dziennika "Daily Express", nie przyjechał po to, by oglądać miasto, lecz by leczyć zęby. W Szkocji publiczna służba zdrowia stwarza pacjentom podobne problemy jak polska, a wizyty w prywatnych klinikach są bardzo drogie. Kilkudniowy pobyt we Wrocławiu, razem z przelotem i opłatą za wizyty u dwóch dentystów, wychodzi taniej. A standard usług jest ten sam. Gill już umówił się na kolejne spotkanie z polskim stomatologiem. I zachęca do tego swoich czytelników. "Tutaj wyleczyłem się z lęku przed dentystami, którego nabawiłem się w dzieciństwie" - napisał zadowolony po powrocie. Szkockiego dziennikarza zachwycił również tętniący życiem Rynek i Ostrów Tumski.
Festiwale non stop
Zabytki i starówka, w której działa ponad 300 lokali, to niewątpliwe atuty Wrocławia. Ale podobne zalety mają i inne europejskie miasta. Dlatego pracownicy wrocławskiego magistratu szukają nowych sposobów, by przyciągnąć turystów. Jednym z nich są letnie festiwale w rodzaju Wrocław Non Stop, Creamfields, Brave Festiwalu czy Ery Nowe Horyzonty.
- Chcemy wypełnić letnie miesiące różnymi wydarzeniami, tak by w mieście cały czas coś się działo - tłumaczy Jan Wais, zastępca dyrektora Biura Współpracy z Zagranicą wrocławskiego UM.
Jego zdaniem, miastu potrzeba więcej hoteli w średnim segmencie cenowym. Takich, które nie są nastawione na klienta biznesowego, ale na turystę podróżującego z rodziną.
- Mamy nadzieję, że już wkrótce takie hotele powstaną. Rynek powinien to wymusić - uważa Wais.
Jeszcze w tym roku ma się również rozpocząć kampania promocyjna Dolnego Śląska. Urząd Marszałkowski właśnie ogłosił przetarg na jej opracowanie i poprowadzenie w latach 2006-2008. W jej ramach ma powstać m.in. film reklamowy oraz specjalny serwis internetowy. Nasz region ma być promowany w polskich oraz zagranicznych mediach. Na ten cel samorząd chce wydać nawet 8 mln zł.
Z Dublina po mieszkanie
Tanie linie lotnicze przywożą nie tylko turystów. Coraz częściej wybierają je również biznesmeni. Wielu Brytyjczyków, Irlandczyków, a także Hiszpanów interesuje się na przykład zakupem nieruchomości we Wrocławiu. Niektórzy wpadają na taki pomysł podczas zwykłej weekendowej wycieczki. Największym wzięciem cieszą się mieszkania w centrum.
- Dla cudzoziemców to znakomita lokata kapitału - podkreśla Jacek Wróblewski, prezes firmy Jot-Be, jednego z największych dolnośląskich pośredników nieruchomości. Na Wyspach Brytyjskich czy w Irlandii średnie ceny mieszkań przekraczają 3 tys. euro za m kw. We Wrocławiu jest prawie trzy razy taniej. Choć ceny rosną.
- Potencjał wzrostu jest ogromny. Trudno więc dziwić się mieszkańcom Dublina czy Londynu, że chcą to wykorzystać - wyjaśnia Wróblewski. - Irlandczycy dobrze pamiętają co wydarzyło się u nich. Dziś mają jedne z najwyższych cen nieruchomości w Europie.
Dublińczykowi opłaca się więc sprzedać kawalerkę w swoim mieście i kupić trzy mieszkania we Wrocławiu. Ale to jeszcze mocniej napędza wzrost cen.
- Za co najmniej pięć lat mieszkania we Wrocławiu będą kosztowały tyle, ile w innych europejskich miastach. Przyszłością jest wynajem - wieszczy Wróblewski.
Wrocławski rynek nieruchomości zaczynają penetrować przedstawiciele funduszy inwestycyjnych z Irlandii i Hiszpanii. Najbardziej interesują ich kamienice w centrum i biurowce. Specjaliści z branży mówią, że w najbliższym czasie czeka nas kilka spektakularnych transakcji.
Copernicus Airport urośnie
Większy ruch to nie tylko większe wpływy do kasy lotniska. To także wydatki. Wrocławski port lotniczy już na początku tego roku musiał powiększyć halę przylotów i odlotów międzynarodowych, inaczej nie byłby w stanie obsłużyć rosnącej liczby pasażerów. Ale i tak na Strachowicach jest coraz ciaśniej. Obecny terminal może przyjąć 800 tys. pasażerów rocznie, tymczasem już w tym roku ruch może być większy.
Władze lotniska szykują się do budowy zupełnie nowego terminalu, ale inwestycja będzie mogła ruszyć dopiero w 2007 r. Wtedy bowiem uruchomiona zostanie nowa transza unijnych funduszy strukturalnych - a to one mają być jednym z głównych źródeł finansowania budowy. Nowy terminal będzie mógł obsłużyć 2 mln pasażerów, ale jego budowa potrwa co najmniej 3 lata i będzie kosztowała ok. 200 mln zł.
Lotnisko nie może tyle czekać, dlatego zapadła decyzja o kolejnej rozbudowie istniejącego terminalu. Hale odlotów i przylotów zostaną przesunięte o 10-15 m. na płytę lotniska - przepustowość dworca wzrośnie do 1,4 mln pasażerów rocznie. Sama płyta też ma zostać powiększona. Zmieniony zostanie system zaopatrywania samolotów w paliwo, powstaną nowe parkingi.
|
Statystyki Instytutu Turystyki
Instytut Turystyki podaje, że w ubiegłym roku Wrocław odwiedziło 500 tys. cudzoziemców. Nie wszyscy przyjechali zwiedzać (25 proc. ogółu - dane ogólnopolskie), wielu z nich to biznesmeni (27 proc.), czy osoby odwiedzające rodziny (18 proc.). W 2004 r. było to 450 tys. osób, a rok wcześniej 400 tys.
Na tle innych polskich miast Wrocław wypada średnio - w ubiegłym roku więcej cudzoziemców odwiedziło Warszawę (2,3 mln), Kraków (1,1 mln), ale także Poznań i Łódź (po 700 tys.). Tyle samo zagranicznych gości co do Wrocławia zawitało do Gdańska. Dolny Śląsk łącznie z Wrocławiem odwiedziło w 2005 r. 1 mln cudzoziemców. Rok wcześniej było ich 900 tys. (8. miejsce w kraju). Za to w pierwszym kwartale tego roku już 400 tys. - w tym czasie więcej gości odwiedziło tylko Mazowsze.
|