Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Hausner: Państwo zniechęca do podejmowania pracy

06:18 02.10.2006

Rozmowa z prof. Jerzy Hausnerem, byłym wicepremierem i ministrem gospodarki i pracy.

NŻG: Polska, zarówno wśród krajów UE-25, jak i w porównaniu ze strefą euro, jest krajem o najwyższej stopie bezrobocia. Jakie wydarzenia, na przestrzeni ostatnich piętnastu lat, zadecydowały o tym, że wskaźnik ten w Polsce jest tak wysoki?

Fot. PAP/Paweł Kula
JH: Zasadniczym powodem tak drastycznie wysokiego poziomu stopy bezrobocia w Polsce są nieprawidłowe mechanizmy funkcjonowania rynku pracy. Szczególnie istotne są dwa obszary. Po pierwsze, wysokie pośrednie koszty pracy, związane z tzw. klinem podatkowym, a więc relacją między częścią netto wynagrodzenia, a wszystkimi podatkami oraz quasi-podatkami nakładanymi na wynagrodzenie, czyli podatki i ubezpieczenia społeczne, co szczególnie uwidacznia się w przypadku minimalnego wynagrodzenia. Pracodawca, musi bowiem zapłacić około 40% więcej w stosunku do płacy netto, jaką otrzymuje pracownik. Po drugie, funkcjonowanie wadliwego mechanizmu transferów socjalnych, który przyczynił się do wykreowania u znacznej części naszego społeczeństwa pasywnej postawy zawodowej.

NŻG: Co kryje się pod pojęciem "pasywna postawa zawodowej”?

JH: Chodzi o podejście do rynku pracy. Ta postawa polega na tym, że najpierw trzeba uzyskać zabezpieczenie socjalne, a potem dopiero można ryzykować obecność na rynku pracy. Klasycznym tego przykładem mogą być wyniki badań przeprowadzonych niedawno przez Urząd Pracy w powiecie łobezkim (województwo zachodniopomorskie). Jest to powiat, który od kilku już lat ma najwyższą w Polsce stopę bezrobocia. Przeprowadzone tam badania wykazały, że sytuacja dochodowa w przypadku rodzin wielodzietnych, w których tylko jeden członek rodziny jest zawodowo aktywny, jest gorsza niż sytuacja członków rodzin bez aktywności zawodowej. Układ bodźców jest tak skonstruowany, że bezpieczniej i tym samym mniej ryzykownie jest nie podejmować legalnej pracy zawodowej. Wynika z tego, że system transferów socjalnych zniechęca do legalnej obecności na rynku pracy. Utrwala tym samym postawę pasywną. Oczywiście, należy mieć świadomość, że zjawisko to nie jest powszechne, niemniej jednak wystarczająco silne na terenach, w których rzeczywiście szansa na aktywną obecność na rynku pracy relatywnie niska. Dotyczy to peryferyjnych i lokalnych rynków pracy, przede wszystkim zaś ludzi o niższym poziomie wykształcenia.

Podsumowując, można powiedzieć, że są to dwa zasadnicze czynniki mające wpływ na wysoki poziom stopy bezrobocia, a ich źródłem jest m.in. źle skonstruowana polityka rynku pracy na początku lat 90.

NŻG: Gdzie zatem w kontekście polityki rynku pracy, o której pan wspomniał, tkwi zasadniczy błąd?

JH: Błąd tkwi w prowadzonej polityce, która zamiast aktywizować doprowadzała do pasywnych postaw na rynku pracy. Polityka znacznie silniejszego fiskalnego obciążania pracy aniżeli innych czynników produkcji, spowodowała, że zarówno po stronie popytu, jak i podaży na rynku pracy powstały czynniki negatywne. To właśnie one doprowadziły do sytuacji, w której mamy wyraźnie wyższą stopę bezrobocia niż inne kraje naszego regionu..

Pamiętajmy jednak, że jej obraz nie do końca oddaje rzeczywisty stan rzeczy, albowiem co najmniej 1/3 zarejestrowanego bezrobocia to bezrobocie fikcyjne, za którym kryje się zatrudnienie w tzw. szarej strefie gospodarki.

W okresie wysokiego wzrostu gospodarczego sytuacja na rynku pracy poprawia się. Jeżeli natomiast dynamika wyraźnie spada, to sytuacja na rynku pracy automatycznie ulega pogorszeniu. Tym samym niezwykle ważne jest to, aby Polska utrzymywała wysokie tempo wzrostu gospodarczego w okresie przyrostu zasobów siły roboczej. Pozwala to zagospodarować bogate liczebnie roczniki, co z kolei przekłada się na wysoką dynamikę wzrostu gospodarczego. W tej sytuacji demograficznej oraz przy takich warunkach rynku pracy nieuniknione staje się prowadzenie polityki prorozwojowej i prowzrostowej.

Nie zapominajmy, że transformacja oznacza głęboką zmianę strukturalną w gospodarce. A więc z natury rzeczy potrzebny jest taki rynek pracy, przy którym relatywnie łatwe jest zwalnianie ludzi, jak i relatywnie tanie jest ich zatrudnianie. W Polsce bardzo długo przeszkadzał w tym kodeks pracy pochodzący poprzedniej epoki. Kodeks ten nie był dostosowany do sytuacji gospodarki rynkowej, a silna pozycja związków zawodowych w sektorze publicznym jeszcze pogarszała sytuację.

Dodatkowo, jeżeli bierze się pod uwagę to, że musiała dokonać się restrukturyzacja oraz przesunięcie zasobów siły roboczej (szczególnie w przemyśle ciężkim) z pewnych regionów do innych, a sztywny kodeks pracy oraz związki zawodowe hamowały ten proces, to wiadomo, dlaczego poziom bezrobocia w Polsce jest obecnie tak wysoki. Tym samym, jeżeli naszą orientacją jest UE, jeżeli chcemy się z nią w pełni integrować, to podstawą naszej szansy europejskiej (czyli tego, że będziemy w Europie partnerem) jest konkurencyjność polskiej gospodarki, przede wszystkim zaś wysoki wzrost produktywności pracy. Jeśli nie byłoby wzrostu produktywności pracy, to integracja europejska stałaby się kolonizacją polskiej gospodarki. Podstawą wysokiej konkurencyjności w naszych warunkach jest produktywność pracy, a to oznacza mniejsze zapotrzebowanie na pracę, szczególnie o niższych kwalifikacjach. Część problemów ma zatem charakter obiektywny i wynika nie tyle z popełnionych błędów, co z sytuacji, w której znalazła się polska gospodarka w okresie transformacji i integracji.

NŻG: Od kiedy w Polsce jest prowadzona taka polityka? I co jest dla niej charakterystycznego?

JH: Zła polityka społeczna oraz zła polityka rynku pracy zaczęła się z początkiem lat 90-tych. Reakcją na wysokie, transformacyjne bezrobocie była polityka zapewniająca ludziom transfery socjalne jako alternatywę dla dochodów pochodzących z aktywności zawodowej. Doprowadziło to do przeciążenia systemu zabezpieczenia społecznego. Łączy się z tym między innymi z przyzwoleniem na tzw. wcześniejsze emerytury. Co więcej, istniało także przyzwolenie na bardzo łatwe przyznawanie rent. Dochodzi do tego fatalny instrument zasiłków i świadczeń przedemerytalnych. Rezultat tego typu działań jest taki, że z jednej strony obciążamy system ubezpieczeń społecznych, a z drugiej demotywujemy ludzi do poszukiwania pracy i zachęcamy ich do ucieczki z tego rynku.

Przeważały opinie, że jeśli starszym pozwoli się odejść z rynku pracy, to młode osoby będą tej pracy miały więcej. Taki sposób myślenia jest absurdalny, albowiem dowodzi on tylko tego, że nie liczy się z istnieniem rachunku ekonomiczego, nie bierze pod uwagę tego, że zatrudnienie jest wyborem. Bo jeśli praca, jako jeden z czynników produkcji, jest dla pracodawcy relatywnie droższa w stosunku do innych czynników, to tym samym rezygnuje on z pracy na rzecz innych czynników produkcji. Ta wszystko łącznie spowodowało, że dzisiaj wskaźnik aktywności zawodowej w innych krajach UE jest o kilkanaście procent wyższy niż w Polsce.

NŻG: Jakie zatem działania należy podjąć i w jakim obszarze gospodarki, aby zneutralizować tak wysoką stopę bezrobocia?

JH: Istotną sprawą jest to, aby wszystkie działania, które dotyczą zatrudnienia i rynku pracy były postrzegane w różnych horyzontach. Chodzi o to, że różne instrumenty dają następstwa w innej skali czasowej. Bardzo często ma to związek również z presją polityczną. Jeśli od 2000 r. gwałtownie wzrastał w Polsce i tak bardzo wysoki wskaźnik stopy bezrobocia wśród młodzieży, to rozsądnym krótkookresowym rozwiązaniem w takiej sytuacji było uruchomienie nadzwyczajnych stymulatorów ułatwiających wejście na rynek pracy młodym. Tego typu stymulatorem było zaproponowanie przeze mnie, jako ministra pracy programu „Pierwsza praca”. Program ten ułatwiał absolwentom start zawodowy i ograniczał jednocześnie ich ucieczkę w szarą strefę gospodarki. Jestem przekonany, że w pewnym stopniu zneutralizowało to napięcie związane z wejściem na rynek pracy dużej liczby młodych ludzi.

Kolejna kwestia w zakresie ograniczenia tak wysokiej stopy bezrobocia wiązała się z uelastycznieniem prawa pracy. Przypomnę jednak, że to już zostało zrobione w roku 2002. I pomimo tego, że wiele osób sądziło wówczas, że może to spowodować jeszcze większe bezrobocie, to z perspektywy czasu widzimy, że obawy te były nieuzasadnione. Podkreślić należy, że w kontekście rynku pracy bilans jest tym korzystniejszy, im większy jest ruch na rynku pracy, co łączy się także z jego większą elastycznością.

NŻG: Jaką rolę powinny odgrywać polskie urzędy pracy? Czy aby na pewno są one odpowiednio przygotowane do wypełniania powierzonej im misji?

JH: Moim zdaniem polskie urzędy pracy powinno się w znacznie większym stopniu ukierunkowywać na działania związane z doradztwem oraz promocją zatrudnienia, aniżeli wypłatą zasiłków. Sądzę też, że sytuacja w tych urzędach uległa widocznej poprawie - jeszcze na początku mojego urzędowania jako ministra pracy instytucjom tym brakowało pieniędzy na wypłatę bieżących świadczeń.

NŻG: A czy siła związków zawodowych jest dzisiaj nadal tak znacząca w kontekście polskiej gospodarki i polskiego rynku pracy?

JH: W ciągu ostatnich 10 lat związki zawodowe, które były potęgą zarówno społeczną, jak i polityczną, zostały poważnie osłabione. Wyjątek stanowią pewne związkowe enklawy wpływów, związane z górnictwem, koleją państwową czy służbą zdrowia. W sektorze prywatnym praktyczne związków zawodowych nie ma i to nie jest dobrze, także dla firm.

NŻG: Gdzie najczęściej powstają wspomniane związkowe enklawy wpływów?

JH: Enklawy związkowej dominacji powstają przede wszystkim tam, gdzie mamy do czynienia z monopolem czy też quasi - monopolem własności publicznej. Istnieją również tam, gdzie uwidacznia się niesprawny mechanizm państwa, związany z kontrolą nad funkcjonowaniem przedsiębiorstw należących do Skarbu Państwa. Enklawy tworzą się również w miejscach, gdzie rynkowe warunki funkcjonowania przedsiębiorstw zostały dość wyraźnie osłabione i nie są poddane żadnej presji ze strony konkurencyjnego otoczenia. Co więcej, tego typu własność publiczna jest penetrowana politycznie, a więc znajduje się w najgorszym układzie, jaki tylko może zaistnieć. Związki zawodowe chronią jednak tę sytuację, bo pozwala im na umacniacie wpływów ich działaczy oraz robienie przez nich interesów kosztem innych grup społecznych.

NŻG: Czy problem bezrobocia może mieć wpływ na opóźnienie przyjęcia Polski do strefy euro?

JH: Problem bezrobocia może mieć wpływ na nasze losy we wspólnym obszarze walutowym. Jeśli znajdziemy się w strefie euro z tak wysokim bezrobociem i chwiejnym rynkiem pracy, to narazimy się dodatkowo na silne, zewnętrzne wstrząsy.

Dlatego ważne jest to, by Polska była na ścieżce wzrostu zatrudnienia i wzrostu produkcji. Taka sytuacja przy akcesji zaowocowała tym, że polskie przedsiębiorstwa poradziły sobie z unijną konkurencją oraz wspólnym rynkiem. Istotne jest, aby Polska weszła do strefy euro ze znacznie korzystniejszą sytuacją na rynku pracy.

Nawet gdybyśmy wchodzili do strefy euro w 2010 roku, tak jak w istocie proponowałem będąc jeszcze ministrem, to wówczas pozostaje jeszcze czas na projekty, które pomogłyby poprawić sytuację na rynku pracy.

NŻG: Kiedy więc pana zdaniem Polska znajdzie się w strefie euro?

JH: Niestety, tego do końca nie potrafię przewidzieć, albowiem obecny rząd nie podjął realnych działań w tym kierunku. Pamiętajmy, że od momentu podjęcia przez Polskę decyzji o wejściu do strefy euro muszą upłynąć około cztery lata, zanim się tak może stać. Jeśli więc dzisiaj, w 2006 roku, taka decyzja zostałaby podjęta, to Polska mogłaby znaleźć się w strefie euro w roku 2010. Jednak nic na to nie wskazuje, ponieważ żadne konkretnie działania, na razie, nie są podejmowane.

NŻG: Dziękujemy za rozmowę

Łukasz Frydrych i Bartosz Niedzielski

Łukasz Frydrych - absolwent Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Ukończył kierunek Przedsiębiorczość i Innowacje.

Bartosz Niedzielski - doktorant na Wydziale Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.
Źródło: Nowe Życie Gospodarcze
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy