Drażliwy temat
14:45
24.10.2006
Kilkaset przedsiębiorstw państwowych nadal upatruje bowiem w prywatyzacji szansę na ratunek i rozwój. Niestety, obecna ekipa rządząca zamiast trzeźwo analizować sytuację istniejących jeszcze państwowych podmiotów i umożliwiać im realizację korzystnych dla nich form prywatyzacji, koncentruje się przede wszystkim na negowaniu dotychczasowych dokonań. Jest oczywiste, że podobnie jak w innych krajach, procesowi temu towarzyszą nieprawidłowości. Były one nagłaśniane i opisywane. Prywatyzacja przedsiębiorstw była także wielokrotnie pod lupą Najwyższej Izby Kontroli. Z jej raportów wynika, że w większości wypadków przekształcenia przebiegały w miarę prawidłowo. Oczywiście, powstały także raporty pokazujące patologie i korupcję. Uzasadnioną falę niechęci do prywatyzacji wywołała także nieudana realizacja programu Narodowych Funduszy Inwestycyjnych.
Jednak wydaje się, że etykietka "złodziejska" nie odpowiada rzeczywistości. Ile było takich prywatyzacji? Od dawna były i są nadal robione "przymiarki", żeby pokazać prywatyzacyjne afery. Ciągle jednak są one w sferze zapowiedzi. Nawet w wypadku PZU. Owszem, zatrzymano byłego ministra skarbu Emila Wąsacza, do tej pory jednak nie przedstawiono dowodów, że w procesie prywatyzacji PZU rzeczywiście popełniono przestępstwo. Nie wspomina się także o tym, że decyzję o prywatyzacji podjęto w sytuacji, gdy PZU groziło odebranie licencji ze względu na zbyt niskie kapitały a Polsce w 1999 r. groził kryzys budżetowy. Dzięki sprzedaży 30 proc. akcji PZU do budżetu wpłynęło wtedy ponad trzy miliardy złotych.
Niczego nie udało się także "wyświetlić" sejmowej komisji śledczej do spraw banków. Być może w przyszłości uda się jej udokumentować jakieś negatywne decyzje prywatyzacyjne w sektorze bankowym. Na razie padają tylko gołosłowne, niemerytoryczne zarzuty.
Prawda jest taka, że o aferach prywatyzacyjnych mówi się od początku procesu transformacji. Lewica oskarża prawicę, prawica - lewicę, a dowodów na to, że prywatyzacja zaszkodziła gospodarce - brak.
Wręcz przeciwnie, dzięki prywatyzacji polska gospodarka z roku na rok stawała się coraz bardziej nowoczesna. W dużym stopniu dzięki napływowi zagranicznego kapitału zainteresowanego zakupem polskich przedsiębiorstw.
To prawda, że inwestorzy zagraniczni byli zainteresowani przede wszystkim dużymi i dobrymi firmami, które jednak bez zastrzyku kapitałowego nie miałyby szans na coraz bardziej konkurencyjnym rynku. Dotyczyło to zarówno przedsiębiorstw, jak i firm ubezpieczeniowych oraz banków. Co ważne, z informacji Ministerstwa Skarbu Państwa wynika, że inwestorzy w większości wywiązują się z zobowiązań inwestycyjnych zapisanych w umowach prywatyzacyjnych. Dotyczy to zarówno inwestorów zagranicznych, jak i krajowych, którzy nabyli pakiety akcji prywatyzowanych firm.
W ostatnich siedemnastu latach rozwinęła się także Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, gdyż sprzedaż akcji spółek w ofercie publicznej dla wielu firm stała się bardzo atrakcyjną formą pozyskania kapitału na rozwój.
Po siedemnastu latach transformacji większość PKB wytwarza sektor prywatny. Chociaż z badań wynika, że efektywność gospodarowania spółek skarbu państwa poprawia się, to jednak prywatne są bardziej efektywne.
Tymczasem nadal istnieje ponad 1300 przedsiębiorstw państwowych, a skarb państwa jest głównym właścicielem lub współwłaścicielem ok. 1,8 tys. firm. Nie jest to korzystne, gdyż z badań Najwyższej Izby Kontroli wynika, że skarb państwa nie panuje nad sytuacją w nadzorowanych spółkach. Pewne obszary działalności spółek skarbu państwa wymykają się całkowicie spod nadzoru. Takim obszarem jest m.in. angażowanie majątku przez spółki skarbu państwa i przedsiębiorstwa państwowe w inne podmioty gospodarcze. Okazało się, że Ministerstwo Skarbu Państwa nie znało nawet wielkości majątku przeniesionego przez spółki i przedsiębiorstwa państwowe do spółek zależnych ani nie podejmowało działań, aby uzyskać takie informacje.
Jest więc nadzieja, że skoro obecny minister skarbu państwa nie prywatyzuje, to przynajmniej porządkuje sytuację w podległych sobie spółkach. Z czasem okaże się, jakie są tego efekty. Na razie wiadomo, że wpływy z prywatyzacji w tym roku będą najniższe od 1993 r. Wyniosą one w tym roku najprawdopodobniej 1,2 mld zł, czyli pięć razy mniej niż zakładano (stan na 08.09 - 472,5 mln zł). Nie wiadomo jednak, czy i to uda się osiągnąć. Minister skoncentrował się bowiem przede wszystkim na ściąganiu dywidendy z podległych spółek i tworzeniu wielkich grup m.in. elektrowni czy spirytusowo-cukrowniczej. A prywatyzacja? Resort skarbu ma na głowie ważniejsze "sprawy...".
Źródło:
