Z badań przeprowadzonych przez CBOS wynika, że 52 proc. Polaków ma zwierzęta domowe. Wydawałoby się więc, że sklep zoologiczny to dobry pomysł na biznes.
Andrzej Kaszczuk jest właścicielem sklepu zoologicznego Wodnik w podwarszawskim miasteczku Brwinów. Sklep znajduje się w
centrum miasta, tuż przy kościele.
- Lokalizacja nie jest zła. Minusem jest to, że lokal mieści się w piwnicy. Mimo że sklep prowadzę już ponad 5 lat, nadal zdarzają się klienci, którzy twierdzą, że dopiero teraz go zauważyli - mówi Andrzej Kaszczuk.
W Brwinowie działał już jeden sklep zoologiczny, gdy Andrzej Kaszczuk zakładał swój biznes. Ale jego punkt był od początku wszechstronniej zaopatrzony, w odróżnieniu od konkurencji sprzedawał również zwierzęta, przede wszystkim ryby akwariowe oraz papugi. To zachęcało klientów. Nawet jeśli chcieli kupić np. zwykłą karmę dla rybek, wybierali sklep Andrzeja Kaszczuka, w którym przy okazji pooglądać zwierzęta.
- Niejednokrotnie klient przychodzi tylko po ochotki, a w końcu kupuje również rybki - mówi Andrzej Kaszczuk.
Zakładamy sklep zoologiczny
Przedsiębiorca, który postanowi otworzyć sklep zoologiczny nie musi dysponować dużymi pieniędzmi. Wystarczy 40-70 tys. zł, aby wyposażyć i zatowarować niewielki sklep o powierzchni 30-40 m2. Oczywiście przy takiej kwocie inwestycji przedsiębiorcy nie będzie stać na zakup wysokiej jakości wyposażenia. Nie jest to jednak absolutnie konieczne. Andrzej Kaszczuk wiele rzeczy w swoim sklepie wykonał samodzielnie, np. pokrywy oświetleniowe na akwaria.
Przyszły właściciel sklepu powinien zapoznać się z przepisami o ochronie zwierząt. Można o nich przeczytać w ustawie o ochronie zwierząt (ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 roku, Dziennik Ustaw z 2003 r., nr 106, poz. 1002). Musi też dowiedzieć się, jakim gatunkami zwierząt można handlować w Polsce. Nie ma zakazów dotyczących psów i kotów, papug falistych, królików, chomików czy popularnych rybek akwariowych. Natomiast jeśli w sprzedaży będzie miał np. egzotyczne gatunki gadów, wówczas musi upewnić się, czy są one dopuszczone do sprzedaży w naszym kraju. I tak np. legwanem zielonym, pająkiem ptasznikiem, boa dusicielem, czy kameleonem handlować w Polsce nie wolno.
Wszystkim zwierzętom właściciel sklepu musi zapewnić odpowiednie warunki bytowania. Zwierzęta trzeba chronić przed zimnem, upałami, deszczem, należy zapewnić im dostęp do światła, umożliwić zmianę pozycji ciała. Oczywiście należy je również odpowiednio karmić.
Zwiększamy zyskiIle można średnio zarobić, prowadząc sklep zoologiczny? Podobno nie za dużo. Zysk w miesiące letnie czasami wynosi niewiele ponad 1,5 tysiąca złotych. W pozostałe pory roku jest lepiej, wówczas można zarobić 3-7 tysięcy złotych. Na zatrudnienie pracownika mało kogo stać w tym biznesie, najczęściej jest to działalność jednoosobowa. Właściciel rano jeździ na giełdę po zwierzęta i akcesoria, a od 10 do 18 sprzedaje je w sklepie. Koszty miesięczne, które trzeba ponieść prowadząc sklep zoologiczny, to czynsz za lokal, opłaty za media oraz paliwo do auta. Najwięcej płaci się za światło około 700 zł, szczególnie jeśli posiada się rozbudowany dział akwarystyczny. Benzyna to również spory wydatek (około 500 zł), na giełdę zoologiczną trzeba jeździć przynajmniej raz w tygodniu.
Andrzejowi Kaszczukowi w prowadzeniu sklepu pomaga rodzina. Jak sam przyznaje, to duży plus. Córce, bądź teściowej można ufać bezgranicznie. Poza tym Andrzej Kaszczuk nie musi martwić się o comiesięczny czynsz, ponieważ sklep prowadzi w lokalu, który jest jego własnością. Mimo wszystko twierdzi, że ciężko mu wyjść na swoje opłaty za media, paliwo oraz podatek lokalowy są wysokie. Dlatego stara się poszerzać ofertę sklepu. Rozbudował dział wędkarski, od wiosny do końca lata sprzedaje asortyment do oczek wodnych w ogrodzie. Pozwala mu to przetrwać miesiące letnie. Wówczas praktycznie w ogóle nie sprzedają się zwierzęta to za sprawą wakacyjnych wyjazdów, podczas których nie ma kto się opiekować pupilami.
Królik na komunięNajwięcej zwierząt sprzedawanych jest przed Mikołajkami, świętami Bożego Narodzenia, dniem dziecka oraz komuniami. Klienci najchętniej wybierają zwierzęta futerkowe króliki i chomiki. Ptaki sprzedają się bardzo rzadko, prawdopodobnie dlatego, że je trudniej pogłaskać.
- Zdarza się, że klienci zwracają zakupione zwierzęta. Gdy zanoszą je do domu, czasami okazuje się, że ktoś z domowników jest alergikiem - mówi Andrzej Kaszczuk.
Właściciele sklepów zoologicznych twierdzą, że wielu klientów odbierają im supermarkety. To tam klienci najczęściej zaopatrują się w jedzenie dla psów i kotów. Ponadto w centrach handlowych również działają sklepy zoologiczne. Są bardzo dobrze zaopatrzone w zwierzęta. A wiadomo, prawie każdy wolałby móc wybierać spośród czterdziestu chomików niż z dziesięciu.
Wszystko wskazuje na to, że sklep zoologiczny jest biznesem, który nie przynosi zbyt dużych zysków. A pracować trzeba dużo. Jednak dla hobbystów, to nie zarobek jest najważniejszy.
Anna Smolińska (miesięcznik "Własny Biznes")