Ekonomicznie efektywne funkcjonowanie infrastruktury obniża koszty wszystkich krajowych firm i zwiększa ich konkurencyjność na rynku światowym, przyciąga także inwestycje zagraniczne. To przekłada się na wskaźniki makroekonomiczne, takie jak stopa bezrobocia, czy kurs walutowy kraju.
Uzyskanie takich rezultatów było zamiarem zarówno Komisji Europejskiej, kiedy przystępowała do tworzenia jednolitego rynku usług i rozpoczynała prace nad dyrektywami liberalizującymi rynki poszczególnych sektorów, jak i władz polskich w początkowym okresie transformacji.
W Europie, choć funkcjonowała ona w systemie gospodarki rynkowej, sektory infrastruktury gospodarczej jeszcze w latach 80. ub. wieku były generalnie państwowe. W Polsce podobnie jest do dzisiaj, toteż porównywalne są zarówno trudności w procesach ich przekształceń, jak również grupy, które bronią swoich interesów.
Zamierzam pokazać, jak działają te grupy interesów i jak fakt, że interesy krótko- i długofalowe władzy publicznej są ze sobą sprzeczne, pozwala grupom korporacyjnym skutecznie przeciwstawiać się wdrożeniu konkurencji do sektorów infrastruktury gospodarczej.
Gra interesów
Formułowanie celów i gry interesów uczestników procesu komercjalizacji i prywatyzacji w Polsce
Konflikty interesów mają szczególne znaczenie przy podejmowaniu przez władzę publiczną decyzji o funkcjonowaniu sektorów infrastruktury gospodarczej. Problem podatności władzy publicznej na naciski grup interesów wiąże się ze zjawiskiem monopolu. Przedsiębiorstwa zmonopolizowane bronią się skutecznie przed zmianami ograniczającymi ich status monopolisty. Załogi tych przedsiębiorstw mogą grozić rozmaitymi formami strajków, prowadzących w skrajnych przypadkach do przerwania ciągłości dostaw usług publicznych nawet w całym kraju. Stąd obawa władz publicznych przed wdrażaniem zdecydowanych zmian w sektorach infrastruktury gospodarczej.
Do podstawowych grup interesów, które swoimi działaniami wpływają silnie na sposób prywatyzacji sektorów infrastruktury gospodarczej zaliczam trzy kategorie podmiotów. Są to:
Władza publiczna, działająca w interesie ogólnym (długookresowym) i ta sama władza publiczna, działająca we własnym interesie krótkookresowym,
Kadra zarządzająca przedsiębiorstwem,
Pozostali pracownicy przedsiębiorstwa.
Grupy te toczą walkę o taki sposób prywatyzacji, który gwarantować miałby im osiągnięcie trwałych korzyści. Te korzyści bywają przeciwstawne, ale często bywają wspólne dla dwóch a nawet czasami trzech grup interesów, co wzmacnia ich siłę oddziaływania.
Pierwsza gra toczy się w łonie władzy publicznej. Jeżeli występuje ona jako reprezentant interesu publicznego, to właściwym sposobem prywatyzacji jest podział monopolu na konkurujące ze sobą spółki i ich sprzedaż. Sprzedaż inwestorowi strategicznemu może być korzystniejsza niż przez giełdę, zazwyczaj bowiem wnosi on know-how w dziedzinie zarządzania. Przy prywatyzacji przez giełdę pozostaje na ogół stara kadra, ze starymi metodami zarządzania, nieadekwatnymi do działań na rynku.
Jeżeli natomiast władza publiczna działa we własnym interesie krótkookresowym, to szuka warunków gwarantujących spokojne rządzenie przynajmniej przez okres kadencji. Najważniejsze z nich, to: spokój społeczny w kluczowych, zmonopolizowanych przedsiębiorstwach sieciowych, w których strajk mógłby grozić paraliżem kraju, pozyskiwanie pieniędzy do budżetu państwa, możliwość obsadzenia kluczowych stanowisk w spółkach państwowych przez osoby "stabilizujące" władze. Temu odpowiada prywatyzacja ograniczona do sprzedaży tylko mniejszościowego pakietu akcji niepodzielonego monopolu za jak najwyższą cenę. W holdingu spółek władzy publicznej najłatwiej będzie sprzedać zmonopolizowaną spółkę wysoko dochodową.
Zachowanie własności państwowej też przynosi korzyści w postaci możliwości obsady licznych stanowisk; występują także korzyści w formie możliwości wpływania na decyzje podmiotów publicznych.
W interesie kadry zarządzającej jest przede wszystkim utrzymanie monopolistycznej pozycji przedsiębiorstwa na rynku. Drugim bardzo ważnym interesem jest utrzymanie (i mnożenie) stanowisk. Ponadto, w interesie kadry leży ograniczenie bezpośredniej ingerencji właściciela w sposób zarządzania przedsiębiorstwem a także łatwość uzyskiwania pomocy publicznej. W rezultacie, kadrze zarządzającej najbardziej odpowiada status przedsiębiorstwa państwowego, a najkorzystniejszą formą jest holding. Jeżeli ma jednak dojść do prywatyzacji, to w interesie kadry jest sprzedaż mniejszościowych udziałów, najlepiej przez giełdę.
Interesem załogi jest przede wszystkim utrzymanie miejsc pracy, ale także korzyści finansowe (15% akcji należne ustawowo) i możliwość oderwania poziomu zarobków od wydajności. W interesie pracowników leży więc prywatyzacja bardzo ograniczona - sprzedaż przysłowiowej jednej akcji gwarantuje sytuację pracowników bez zmian i jednocześnie wypłatę "premii prywatyzacyjnej"
Te interesy wyrażały się bardzo wyraźnie w procesie przygotowywania kolejnych programów restrukturyzacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych w sektorach infrastruktury gospodarczej i ustaw sektorowych z tym związanych, chociaż ustawy te musiały także uwzględniać dyrektywy liberalizacyjne Unii Europejskiej. Prześledzimy to na przykładzie procesu zmian w dwu sektorach infrastruktury gospodarczej: sektorze elektroenergetycznym i sektorze kolejowym.
Pierwszy był jeszcze przed rozpoczęciem transformacji w Polsce podzielony organizacyjnie na część wytwórczą, przesyłową i dystrybucyjną. Drugi stanowiło jedno przedsiębiorstwo - Polskie Koleje Państwowe, które obejmowało wszystkie rodzaje transportu szynowego a także sieć torów kolejowych, wraz z dworcami i infrastrukturą je obsługującą.
Prześledźmy, jakimi sposobami broniły się przed demonopolizacją obydwa sektory.
Konsolidacja elektroenergetyczna
W 1990 roku przyjęto program reformy elektroenergetyki i szybkiego wprowadzenia rynku konkurencyjnego. Temu m.in. miało służyć utrzymanie wyraźnego podziału sektora na podsektory: wytwarzania, przesyłu i dystrybucji. Większość tych jednostek przekształcono w spółki akcyjne w 1993 roku. Prywatyzacja została natomiast zaplanowana jako drugi etap reformy, który miał być realizowany w miarę postępów restrukturyzacji.
Restrukturyzacja elektroenergetyki była na początku lat 90. oparta w dużej mierze na wzorcach angielskiej reformy elektroenergetyki. Natomiast mobilizacją do uchwalenia ustawy prawo energetyczne z 1997 roku była konieczność dostosowania prawodawstwa polskiego do prawa unijnego.
W 1992 roku Komisja Europejska przedstawiła projekt dyrektyw. Propozycje te spotkały się w procesie konsultacji z wrogim przyjęciem ze strony wielu zainteresowanych grup,
.. ale nie doszło do jednomyślnego ich odrzucenia.
Reakcją głównych europejskich przedsiębiorstw elektroenergetycznych na propozycje liberalizacji było dążenie do ochrony ich rynków macierzystych oraz funkcjonujących (w dużej mierze zmonopolizowanych) struktur. Ochrona pozycji przedsiębiorstw energetycznych była wspierana przez szermowanie argumentem bezpieczeństwa energetycznego kraju, które jakoby miało być zagrożone w sytuacji zbyt szybkiego wdrażania zmian - w tym rozdzielania poszczególnych podsektorów.. Dyrektywa 96/92/EC Parlamentu przewidywała już bardziej stopniowe podejście do tworzenia rynku energetycznego Wspólnoty. Polska bardzo szybko dostosowała swoje prawo do regulacji Unii Europejskiej .
Ustawa ,,Prawo energetyczne'' z 10 kwietnia 1997 r. zawiera zasady otwierania rynku oraz ustalania cen i tworzenia taryf energetycznych. Natomiast za regulacje, w tym cenowe, sektora energetycznego jest odpowiedzialny prezes Urządu Regulacji Energetyki. Ustawa wprowadza usługi przesyłowe dla odbiorców końcowych (zasada TPA). Rozporządzenie ministra gospodarki ustala harmonogram uzyskiwania przez poszczególne grupy odbiorców energii elektrycznej praw do korzystania z usług przesyłowych. Harmonogram ten jest zależny od wielkości rocznego zużycia energii.
Z uwagi na brak rządowego programu dla energetyki, po uchwaleniu ustawy rozpoczęły się "oddolne" procesy konsolidacyjne. Pierwszy zaczął je podsektor zajmujący się przesyłem na szczeblu krajowym, czyli dystrybucji, w którym funkcjonowały 33 spółki. Połączyły się one w większe podmioty uzgodnione przez zarządy poszczególnych spółek sektora elektroenergetycznego. Konsolidacja następowała też w ramach prywatyzacji, tzn. jeden właściciel nabywał kolejne spółki (EDF, Vattenfall).
Podsektor wytwarzania, składający się z kilkudziesięciu elektrowni i elektrociepłowni nie był początkowo włączany w proces konsolidacji, z wyjątkiem kopalni węgla brunatnego pracujących wyłącznie na potrzeby elektrowni (obecnie także w tym obszarze trwają procesy konsolidacji - przykładem PKE i BOT). Ponadto, nie została określona strategia dopuszczania w procesie prywatyzacji do integracji pionowej - także wobec powiązań międzynarodowych inwestorów. W rezultacie działań oddolnych powstało ostatecznie osiem wielkich grup.
GK PSE składająca się ze spółki matki PSE SA, 14 spółek zależnych (w których PSE S.A. posiada pakiety większościowe) oraz udziałów mniejszościowych w 11 innych spółkach. Głównym przedmiotem działania GK PSE jest: przesył i obrót energią elektryczną, wytwarzanie energii elektrycznej oraz działalność telekomunikacyjna. Spółka matka PSE S.A. jest gwarantem kontraktów długoterminowych zawartych przez wytwórców energii elektrycznej
|
| Holding BOT Górnictwo i Energetyka S.A., w którego skład wchodzą spółki akcyjne: elektrownia Opole, elektrownie i kopalnie węgla brunatnego Bełchatów i Turów. Spółka BOT Górnictwo i Energetyka SA posiada 69 proc. akcji każdej ze spółek zależnych wchodzących w skład holdingu. |
Koncern Energetyczny ENERGA SA - powstała przez połączenie spółek akcyjnych: Z.E Gdańsk, Elbląskie Zakłady Energetyczne, Energetyka Kaliska, Zakład Energetyczny Koszalin, Zakład Energetyczny w Olsztynie, Zakład Energetyczny Płock, Zakład Energetyczny Słupsk, Zakład Energetyczny Toruń.
Głównym przedmiotem działalności spółki jest przesył, dystrybucja, obrót energią elektryczną oraz jej wytwarzanie. Udział ENERGI w rynku dystrybucji energii elektrycznej w Polsce wynosi około 17 proc.
|
| ENEA S.A. - to koncern stworzony w wyniku konsolidacji dystrybucyjnych spółek akcyjnych z Bydgoszczy, Gorzowa, Poznania, Szczecina i Zielonej Góry. Głównym przedmiotem działania ENEA S.A. jest przesyłanie energii elektrycznej poprzez połączony system sieci najwyższych napięć oraz obrót energią elektryczną. Spółka ma 14,4 % udziału w rynku dystrybucji energii. |
Spółka akcyjna ENION powstała w wyniku połączenia spółek akcyjnych zajmujących się dystrybucją energii: Beskidzka Energetyka, Będziński ZE, ZE Częstochowa, ZE Kraków i ZE Tarnów. Przedmiotem podstawowej działalności operacyjnej ENION S.A. jest przesyłanie, dystrybucja oraz obrót energią elektryczną. Udział spółki w polskim rynku sprzedaży energii elektrycznej przekracza 16% .
|
Grupa Vattenfall produkująca, dystrybuująca i sprzedająca energię elektryczną i ciepło w Polsce. Koncern jest największym zagranicznym inwestorem w polskim sektorze energetycznym. Jego całkowity udział w rynku energii wynosi około 7%, a w rynku ciepła ponad 24%. Grupa ma obecnie 74 % akcji dawnych Elektrociepłowni Warszawskich (kupione w 2000 roku) oraz 75 % akcji Górnośląskiego Zakładu Elektroenergetycznego (od 2004 roku).
|
| Południowy Koncern Energetyczny S.A., w tym: 9 spółek zależnych, 17 spółek powiązanych i 11 spółek pozostałych. który powstał z połączenia 37 spółek Najważniejsze to elektrownie (Jaworzno, Łaziska, Siersza, Łagisza, Halemba, Blachownia) i elektrociepłownie (Katowice, Bielsko-Biała). Spółka ma ponad 17% udziału w krajowej produkcji energii elektrycznej i 16% w produkcji ciepła na rynku lokalnym. |
ENERGIA PRO Koncern Energetyczny SA., utworzony w oparciu o zakłady energetyczne z Dolnego Śląska i Opolszczyzny, które po konsolidacji przyjęły nazwę oddziałów: w Jeleniej Górze, Legnicy, Opolu, Wałbrzychu i we Wrocławiu. Koncern zajmuje się głównie przesyłem, dystrybucją i obrotem energią elektryczną oraz eksploatacją urządzeń sieciowych. Posiada ponad 11% udziału w rynku dystrybucji energii w Polsce.
|
Grupa Vattenfall i PSE S.A. są grupami niejednorodnymi i w związku z tym trudno jest określić ich łączne udziały w rynku.
Obserwacja procesów rynkowych zachodzących w krajach europejskich wskazuje, że spółki energetyczne dążą do posiadania jak największej części rynku energii elektrycznej (zmonopolizowania rynku zarówno w płaszczyźnie poziomej jak i pionowej).
Rządowy program
Próbę uporządkowania zmian zachodzących w sektorze elektroenergetycznym stanowi przyjęty przez rząd w kwietniu 2006 roku "Program dla Elektroenergetyki". Głównymi jego celami są:
- Obniżka kosztów wytwarzania, przesyłania i dystrybucji energii elektrycznej poprzez zwiększenie efektywności działania przedsiębiorstw energetycznych w wyniku zastosowania mechanizmów rynkowych w wytwarzaniu oraz skutecznej regulacji działalności sieciowej;
- Wzrost bezpieczeństwa energetycznego i niezawodności dostaw energii elektrycznej dla odbiorców, zapewniony przez budowę odpowiednio silnych struktur organizacyjnych firm energetycznych;
- Realizacja zrównoważonego rozwoju gospodarki, poprzez ograniczenie oddziaływania energetyki na środowisko zgodnie ze zobowiązaniami Traktatu Akcesyjnego i dyrektywami Unii Europejskiej oraz rozwój odnawialnych źródeł energii.
Powyższe cele będą zrealizowane poprzez budowę konkurencyjnego rynku energii; wykreowanie silnych podmiotów energetycznych; ustanowienie przejrzystych regulacji prawnych.
Na podstawie tego programu rozpoczęto tworzenie dwóch wiodących krajowych koncernów energetycznych: Polskiej Grupy Energetycznej, w której dominującą pozycję mieć będzie PSE S.A. oraz grupy bazującej na Południowym Koncernie Energetycznym. Zgodnie z założeniami programu byłyby one zdolne przeciwstawić się ekspansji już istniejących zagranicznych koncernów, wejść kapitałowo na rynki innych państwa, po wzmocnieniu zacząć funkcjonować jako licząca się siła na europejskim rynku energetycznym.
Powstanie ww. grup energetycznych, w skład których wchodzą podmioty z różnych podsektorów, oznacza w praktyce zanikanie czystego podziału na podsektory w elektroenergetyce. Jest także oczywiste, że nastąpiło odejście od szybkiego wdrażania rozwiązań konkurencyjnych. Realizacja rządowego programu oznacza rozbudowanie monopolistycznych struktur. Na niebezpieczeństwa z tym związane zwraca uwagę Jan Popczyk w referacie: Elektroenergetyka - prywatyzacja po polsku. Po pierwsze utrwala to, jego zdaniem, niekorzystną strukturę paliwową polskiej elektroenergetyki i zahamuje konkurencję. Po drugie, wielkie elektrownie, jako podmioty dominujące w skonsolidowanych grupach kapitałowych, utworzą z przejętych polskich zakładów energetycznych własne, łatwe rynki zbytu. Uzyskują przy tym podstawę dla swoich zdolności kredytowych i możliwość zaciągania nowych długów "na inwestycje w starym stylu". Co istotne, są to przejęcia dokonywane w ramach państwowych przesunięć właścicielskich, a nie za realne pieniądze. Korporacje zaś będą tak silne, że właściciel (Skarb Państwa) straci nad nimi kontrolę.
- W rezultacie dotychczasowych przekształceń organizacyjnych i własnościowych rynek energii elektrycznej w Polsce został otwarty, przynajmniej teoretycznie, w 50 proc. W rzeczywistości, otwarcie rynku nie przekroczyło 11 proc. Odbiorcy są zainteresowani korzystaniem z zasady TPA, jednak aktualna sytuacja na rynku powoduje, że funkcjonuje ona w mocno ograniczonym zakresie.
Długa dyskusja nad zasadami prywatyzacji i związana z tym duża niepewność co do regulacji powstrzymywała inwestorów przed angażowaniem się w prywatyzację sektora elektroenergetycznego. Wielu z nich doszło do wniosku, że w kraju o tak dużym stopniu niepewności nie będą ryzykować, a ci, którzy pozostali, postanowili zwiększyć premię za ryzyko i stąd obniżka cen prywatyzowanego majątku. Mimo to, ostatni program przekształceń sektora zakłada pozyskanie nowych inwestorów branżowych dla dwóch pakietów elektrowni i firm dystrybucyjnych oraz pozyskanie kapitałów w ofercie publicznej na rozwój supergrup energetycznych (i to przy zachowaniu przez Skarb Państwa kontroli nad dwiema głównymi firmami - supergrupami energetycznymi, PKE i PGE).
Rynek bez dostatecznego stopnia prywatyzacji nie będzie funkcjonować, gdyż państwo jako jedyny właściciel nie będzie samo ze sobą konkurować. Nie uniknie się natomiast znacznego wpływu polityki na działalność firm tego sektora.
Transport kolejowy
Pierwsze koncepcje restrukturyzacji
Polskich Kolei Państwowych powstały w 1999 r. Przewidywały one podział PKP na niezależne spółki, ale propozycja jej wdrożenia doprowadziła do strajku generalnego, który skończył się ustąpieniem ministra. Po roku (1stycznia 2001 r.) weszła w życie ustawa o komercjalizacji, restrukturyzacji i prywatyzacji PKP, o odmiennych założeniach.
Ustanowiła ona podział przedsiębiorstwa na kilkanaście spółek zależnych połączonych w organizację holdingową. Jako pierwszą i główną wyodrębniono spółkę PKP S.A. Ważne jest, że poszczególne spółki przewozowe nie konkurują ze sobą, a ich skala i siła ekonomiczna pozwala im na utrzymanie posiadanego monopolu w dłuższym czasie. Zorganizowanie przedsiębiorstwa w formie holdingu umożliwia stosowanie różnych form cross - subsydiowania. Brak konkurencji nie wymusza oczywiście zwiększania wydajności, poprawić rentowność można np. przez redukcję liczby linii. Pozycję spółek umacnia też fakt ustawowego finansowania inwestycji w infrastrukturę kolejową przez państwo.
Drogą do ochrony monopolisty przed konkurencją było również zredagowanie na nowo ustawowo określonych zasad przydzielenia koncesji. Oznaczało to, że wszystkie pozostałe firmy prócz PKP, mające już koncesje, musiały ubiegać się o nie ponownie, ale zgodnie z nowymi zasadami ich udzielania, bez gwarancji przedłużenia już posiadanej.
Informacje zawarte w "Programie restrukturyzacji Polskich Kolei Państwowych" pozwoliły też ustalić relację spadku wielkości produktu, który dostarcza kolej w stosunku do spadku zatrudnienia i redukcji długości linii). Te dane świadczą, że zakładało się samoograniczenie działalności bez wzrostu wydajności pracy.
Kolejna modyfikacja działań restrukturyzacyjnych została przedstawiona w programie na lata 2003 - 2006. Dopuszczała ona prywatyzację przy zachowaniu monopolistycznej pozycji nawet spółek komercyjnych i zakładała bardzo znaczne dofinansowania Grupy PKP. Strategia ta nie została wdrożona wobec dużego oporu kadry i pracowników - jedną ze spornych spraw było finansowanie wartości 15 % nieodpłatnych akcji dla pracowników.
Dokonana w roku 2005 krytyczna ocena stanu Grupy PKP skłoniła Ministerstwo Transportu do opracowania nowej strategii, która pozostała dokumentem wewnętrznym i zastąpiona została kolejnym dokumentem: Strategią dla transportu kolejowego do roku 2009, skierowanym pod obrady Rady Ministrów w grudniu 2006 .
Analiza dokonanej w tym dokumencie oceny stanu Grupy PKP pozwala na stwierdzenia, że obserwowane od 2000 r. zmiany to jedynie nieśmiałe próby wprowadzania konkurencji w regionalnych przewozach pasażerskich, (np. Koleje Mazowieckie. Nadto, majątek PKP nie został podzielony adekwatnie do potrzeb funkcjonowania spółek grupy. Np. lokomotywy całego PKP zostały przydzielone komercyjnej spółce CARGO, co powoduje nieuzasadnione korzyści u jednych, tych działających na zasadach komercyjnych i nieuzasadnione straty u tych, którzy potencjalnie mogą domagać się pomocy publicznej. Jest ważna przyczyna zatorów płatniczych wewnątrz Grupy Kapitałowej i powód braku przejrzystości finansowej.
Jednym z rezultatów niekonsekwentnie przeprowadzanej reformy jest bardzo wysokie zadłużenie zewnętrzne Grupy PKP (na koniec 2006 r. 5.8 mld zł). Spółki zostały źle podzielone. Poza tym nie były samodzielne tak, by były zainteresowane wprost swoimi wynikami ekonomicznymi. Natomiast samorządy nie były zainteresowane rolą tylko przekaźnika pieniędzy, bez żadnego wpływu na działania molocha obejmującego cały kraj, to jest kolei regionalnych. I to jest zasadnicza przyczyna nieskuteczności reformy, czego w ogóle nie odnotowano w ocenie przekształceń w zrobionej w ostatniej Strategii.
Najnowsza strategia określa również oczekiwania Grupy PKP wobec rządu. Rząd ma dbać o: podnoszenie jakości świadczonych usług i obsługi klientów, zapewnienie efektywności, gospodarności i skuteczności działania, efektywne wykorzystanie zasobów ludzkich i optymalizację zatrudnienia.
Tymczasem w ekonomii (jak również w teorii organizacji) uznaje się, że te trzy cele najlepiej realizuje prywatna firma działająca na rynku konkurencyjnym. Rząd dla realizacji tych celów powinien więc wprowadzić rynek konkurencyjny i sprywatyzować firmy przewozowe PKP. Jednak dalsza analiza strategii wskazuje, że jej autorzy są jak najdalsi od takiego rozwiązania.
Z proponowanych w Strategii zmian struktury Grupy PKP nie daje się odczytać, jak ma wyglądać jej struktura docelowa. Wyodrębnia się tylko dwa rodzaje spółek:
- spółki, które mają utworzyć holding - Podatkową Grupę Kapitałową, tj. prawdopodobnie PKP Cargo, PKP Intercity, być może PKP PR (chociaż nie jest to pewne, bowiem nie jest określony status prawno-organizacyjny
tzw. Kolejowych Kompanii Samorządowych)
- spółki spoza podatkowej grupy kapitałowej (przede wszystkim PKP PLK), mające się znaleźć poza holdingiem
W strategii zakłada się więc utworzenie spójnego finansowo holdingu państwowego z bardzo wątpliwym koncepcyjnie usamorządowieniem Polskich Kolei Regionalnych. Ze Strategii bowiem nie wynika wprost, czy Kompanie Samorządowe miałyby zastąpić obecną spółkę PKP PR, która uległaby podziałowi (co byłoby rozwiązaniem korzystnym) czy też, co sugeruje art. 11 projektu ustawy o zmianie ustawy o komercjalizacji PKP, Kompanie miałyby być spółkami córkami PKP PR, która będzie się utrzymywać z wpływów z dzierżawionego samorządom majątku. Strategia wyraźnie natomiast wskazuje na celowowść wzmocnienia spójności Grupy PKP poprzez wzmocnienie funkcji właścicielskiej PKP S.A. wobec jej własnych spółek, jak również "zespolenie przepływów finansowych" między tymi spółkami, wspólne inwestycje i wspólne zarządzanie, a także powołanie Podatkowej Grupy Kapitałowej co ma być warunkiem koniecznym osiągnięcia tej spójności.
Rzeczywistym celem tworzenia Podatkowej Grupy Kapitałowej jest możliwość dokonywania rozliczeń wewnątrz Grupy tak, aby spółki, które mają zyski nie płaciły podatku od tych zysków państwu. Generalnie, sposobem na to jest liczenie przychodów wspólnie. Taka koncepcja wzbudza ogrom wątpliwości ale w tym miejscu chciałabym odnieść się do kilku tylko, w moim przekonaniu, najważniejszych spraw:
Po pierwsze, rozwiązanie typu "Podatkowa Grupa Kapitałowa" pozbawia budżet państwa wpływów od działających na zasadach komercyjnych podmiotów, którymi to wpływami władza publiczna powinna móc dowolnie dysponować.
Po drugie, jest niewyjaśnione, kto w ramach Grupy PKP będzie dysponował tą nadwyżką i decydował na jakie cele zostanie ona przeznaczona. Czy zostanie ona zwrócona spółkom, które zysk wypracowały, czy też zostanie przeznaczona na niwelowanie strat w spółkach - o tym nie będzie decydowała władza ustawodawcza (dając np. określone ulgi podatkowe) ale władze holdingu.
Sami również autorzy strategii (Ministerstwo Transportu) oceniają, że proponowane rozwiązania nie będą w pełni skuteczne dla realizacji przyjętych celów. Zwracają przy tym uwagę, że spodziewane dochody z ograniczonej prywatyzacji (sprzedaż mniejszościowych udziałów spółek) nie wystarczą na pokrycie zobowiązań już od roku 2009. Natomiast nierentowność niektórych spółek ma charakter strukturalny (czyli jest trwała). Powoduje to konieczność, mocno podkreślaną w Strategii, uzyskania gwarancji nie tylko incydentalnej, ale i trwałej pomocy publicznej.
Rozwiązania proponowane w Strategii oddalają zdecydowanie powstanie rynku w sektorze transportu kolejowego dopóty, dopóki w momencie wymuszonej przez UE liberalizacji nie wjadą na polskie tory sprawni organizacyjnie i znakomici techniczne przewoźnicy zagraniczni. Wtedy polska kolej zniknie z rynku. Jedynym wytłumaczeniem proponowanej konsolidacji PKP jest przekonanie autorów koncepcji, że funkcjonowanie w jednym podmiocie zarówno spółek subsydiowanych, jak i komercyjnych pozwoli ukryć niedozwoloną pomoc państwa dla tych drugich w obliczu nieuchronnej liberalizacji rynku kolejowego.
Jednym z koniecznych warunków wyjścia Grupy PKP z obecnej kryzysowej sytuacji jest, wg autorów Strategii, uzyskanie finansowej pomocy państwa nazywanej w skrócie "wsparciem".
Oczekiwane wsparcie środkami publicznymi miałoby charakter zarówno jednorazowy, jak i trwały. W Strategii nie określono sum pieniężnych obciążających budżet (w tym utraconych wpływów) z tego tytułu. Można jednak sądzić, że autorzy oczekują wsparcia przekraczającego poziom rocznie ponoszonych strat, gdyż często jest podkreślane, że ta pomoc jest warunkiem osiągnięcia rentowności Grupy PKP, jak i gwarancją "spokoju społecznego", co ma zapewnić rząd.
Tymczasem, Europejski Trybunał Sprawiedliwości określił kryteria, jakie muszą być spełnione, by rekompensaty z tytułu usług świadczonych w ogólnym interesie gospodarczym nie stanowiły niedopuszczalnej pomocy państwa. Wydaje się, że zakres i sposób "wspierania" PKP jakiego oczekuje się w Strategii nie spełnia tych, precyzyjnie ustalonych kryteriów.
Spójrzmy teraz na dokonywany proces przekształceń w obu sektorach pod kątem realizacji interesu grupowego władzy publicznej, kadry i załogi
.
Sektor elektroenergetyczny, najbardziej rozproszony i pozornie najłatwiejszy do wdrożenia w nim konkurencji, przekształca się, zgodnie z ostatnim programem rządowym, w duopol (istniejące firmy prywatne mają nieistotny udział w rynku). Fakt, jak silne i skuteczne są żądania pracowników odnotowany został nawet negatywnie w ostatnim (2006) rządowym programie dla elektroenergetyki - umowy społeczne, na jakie zgodziły się zarządy grup gwarantują co najmniej 10 - letnie zatrudnienie pracowników, niektóre zarządy zgodziły się na to, by zmiany organizacyjne były dokonywane tylko za zgodą związków zawodowych, pracodawca musiałby też ponieść koszty ograniczania zatrudnienia (rekompensaty finansowe po ok. 100 tys. złotych na zatrudnionego rezygnującego z pracy). Z kolei ten sam rządowy program jest oceniany przez prywatną konkurencję jako realizację interesów kadry kierowniczej. Wg cytowanej opinii, największe korzyści z jego realizacji odniesie kadra kierownicza oraz załogi przedsiębiorstw, od których kadra ta jest zależna i które mają siłę zdolną wymusić kolejne korzystne pakiety socjalne z wieloletnimi gwarancjami zatrudnienia. Pomysł sprzedawania tylko mniejszościowych pakietów akcji gwarantuje jednocześnie, że firmy konsolidowane nie zostaną sprzedane prywatnemu inwestorowi strategicznemu - głównym akcjonariuszem pozostanie skarb państwa.
W rezultacie, sektorowy program przekształceń gwarantuje władzy publicznej realizację jej interesów krótkookresowych (skromne, ale jednak liczące się korzyści dla budżetu państwa, duża liczba lukratywnych stanowisk do obsadzania i spokój społeczny). Kadra kierownicza ma zagwarantowane stanowiska i łatwość działania na zmonopolizowanym rynku. Pozostali pracownicy (załoga) mają wieloletnią gwarancję zatrudnienia i korzyści w postaci 15% akcji spółki.
W kolejnictwie, w początkowym okresie mieliśmy próby rozdzielenia pełnego monopolu na poszczególne, choć nie mogące ze sobą konkurować spółki. Ostatnia strategia zmierza do spojenia istniejącego organizmu "w sferze techniki, technologii, ale również w zakresie spraw ekonomiczno-finansowych".
Krótkookresowy interes władzy publicznej i interes kadry kierowniczej jest realizowany przez zachowanie struktury holdingowej (co oczywiście gwarantuje utworzenie odpowiedniej liczby stanowisk kierowniczych). Interes załogi jest realizowany przede wszystkim przez mocno podkreślane w strategii założenie, że "państwo ma zagwarantować spokój społeczny" w przedsiębiorstwach tego holdingu. Natomiast ograniczona prywatyzacja, jaką strategia dopuszcza, gwarantuje załodze korzyści w postaci 15 % akcji.
Podsumowując,
powstające w wyniku tych gier interesów strategie przekształceń sektorów infrastrukturalnych w dwu omówionych sektorach, niewiele miały wspólnego z interesem publicznym. W jednym i drugim przypadku konsekwentnie zmierza się do monopolizacji sektora. Natomiast sprzeczne interesy władzy godzono znaną metoda " aby zarazem zjeść ciastko i je mieć", czyli nie dopuścić do zlikwidowania monopolu, zachowując w tym monopolu przy jego prywatyzacji kontrolę nad nim skarbu państwa.
. W scenariuszu I widzimy spadek przewozów o 45 %, zatrudnienie i długość linii zmniejszają się o ok. 30 %. Wg scenariusza II przewozy zmniejszają się o 72 %, zatrudnienie tylko o 37% , długość linii aż o 50 %. Tylko w scenariuszu III przewozy pasażerskie zostają utrzymane na poziomie z 1999 roku, natomiast następuje redukcja linii kolejowych o ponad 25 % i proporcjonalna redukcja zatrudnienia (nieco poniżej 30 %