Dzisiejsza Hiszpania przyciąga nie tyle łagodnym śródziemnomorskim klimatem, co perspektywami rysującymi się przed zagranicznymi inwestorami. A symbolem kraju nie jest już poczciwy Sancho Pansa prowadzący objuczonego osiołka, lecz mistrz Formuły 1 Fernando Alonso, bądź Pedro Almodóvar, którego filmy święcą triumfy na światowych festiwalach.
Świat z podziwem obserwuje Hiszpanię, która z wyśmiewanego pariasa Europy przeistacza się w prawdziwą potęgę gospodarczą Starego Kontynentu. Czyżby powrót do czasów kolonialnej świetności?
|
| Gazeta MSP |
Nie ulega wątpliwości, że Hiszpania to wizytówka dzisiejszej Unii Europejskiej. Po upadku dyktatury Franco udało się opanować chaos spowodowany galopującą inflacją i rosnącym bezrobociem, a wstąpienie do Wspólnoty Europejskiej (w 1986 r.) zapoczątkowało wielki cywilizacyjny skok. Hiszpanie do perfekcji opanowali sztukę absorpcji unijnych środków, z których zdecydowaną większość przeznaczono na budowę nowoczesnej infrastruktury. Kołem zamachowym hiszpańskiej gospodarki okazał się gwałtowny rozwój turystyki i budownictwa. Na hiszpańskich wybrzeżach zaczęły powstawać ekskluzywne hotele i osiedla domków jednorodzinnych z myślą o majętnych emerytach z Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Skandynawii, którzy spragnieni słońca przenoszą się tu często na stałe.
Hiszpania dziśPodczas, gdy Europa pogrąża się w gospodarczym i politycznym marazmie, Hiszpanie świętują kolejny udany rok. Warto wspomnieć, że wzrost PKB wyniósł 3,8 proc., stopa bezrobocia spadła do 8,3 proc., poziom inflacji utrzymuje się na bezpiecznym poziomie ok. 3 proc., a dochód na jednego mieszkańca osiągnął już średnią unijną.
Pod koniec lat sześćdziesiątych, Hiszpania była krajem typowo rolniczym. Dziś dominującym sektorem gospodarki są usługi (zatrudnienie znajduje w nim 65 proc. aktywnych zawodowo), a wskaźnik zatrudnienia w rolnictwie spadł do poziomu 3 proc.!
Rosnącą siłę gospodarczą kraju coraz wyraźniej widać także za granicą, gdzie hiszpańskie firmy odważnie podbijają kolejne rynki. Przykładem może być choćby gigant telekomunikacyjny Telefónica, który zamierza kupić brytyjskiego operatora telefonii komórkowej O2 oraz sieć markowej odzieży Zara, posiadająca ponad tysiąc sklepów w kilkudziesięciu krajach świata (roczne obroty na poziomie 2 mld euro). I tak niepostrzeżenie na Półwyspie Iberyjskim rodzi się znacząca potęga naszego kontynentu, a tym samym jedna z głównych sił napędowych europejskiej gospodarki.
PYMES, czyli hiszpańskie MSPW ostatnich latach znaczenie sektora publicznego zostało w dużym stopniu ograniczone, głównie dzięki systematycznej prywatyzacji państwowych przedsiębiorstw oraz liberalizacji strategicznych gałęzi hiszpańskiej gospodarki, tj.: branża telekomunikacyjna, energetyczna, paliwowa czy transportowa.
|
| Gazeta MSP |
Dominującą rolę odgrywają dziś PYMES ("pequeńas y medianas empresas"), czyli hiszpańskie małe i średnie przedsiębiorstwa. To one w największym stopniu przyczyniły się do trwałego wzrostu gospodarczego oraz redukcji poziomu bezrobocia z 22 do 8 proc. Dzięki PYMES od lat systematycznie wzrasta produktywność i konkurencyjność hiszpańskiej gospodarki.
Hiszpańscy producenci coraz większą wagę przywiązują także do wykorzystywania zaawansowanych technologii, dzięki czemu przemysł motoryzacyjny, chemiczny czy spożywczy zyskuje na znaczeniu. Tym samym obawy tych, którzy w obliczu przewidywanego spadku inwestycji w budownictwie (sektor stanowi dziś ponad 15 proc. gospodarki Hiszpanii i zatrudnia przeszło 12 proc. siły roboczej) przewidywali koniec hiszpańskiego boomu gospodarczego, okazują się chyba przedwczesne.
Współpraca handlowaPomimo różnic kulturowych, a przede wszystkim dystansu geograficznego, Polska i Hiszpania były zawsze sobie bliskie. Polska jest dziś największym partnerem handlowym Hiszpanii w Europie Środkowo-Wschodniej. W ostatnich latach obroty handlowe pomiędzy krajami systematycznie rosły i wynosiły 2,32 mld euro w 2002 r., 2,58 mld euro w 2003 r., 3,33 mld euro w 2004 r. oraz 3,52 mld euro w 2005 r.
Wykres nr 1.
Wartość polsko-hiszpańskich obrotów handlowych w latach 2002-2005 (w mld euro) Wzrost zainteresowania polskim rynkiem ze strony partnerów hiszpańskich należy niewątpliwie wiązać z wejściem Polski do UE. Jednocześnie dynamika polskiego eksportu do Hiszpanii utrzymuje tendencję wzrostową i jest jedną z najwyższych w UE. Należy podkreślić, że zdecydowana większość eksportowanych towarów (ponad 75 proc.) stanowią wyroby wysoko przetworzone, takie jak: silniki spalinowe, części i akcesoria samochodowe, urządzenia odbiorcze dla telewizorów czy pojazdy samochodowe. Z kolei importujemy z Hiszpanii głównie samochody osobowe, części i akcesoria do aut, owoce cytrusowe, płytki ceramiczne, opony kauczukowe, wyroby papiernicze, artykuły ze stali oraz samoloty. Warto dodać, że w ostatnich latach polsko-hiszpańska wymiana handlowa uległa wyraźnemu zrównoważeniu dzięki wspomnianej już dynamice polskiego eksportu.
Hiszpańskie inwestycjeW ostatnim czasie hiszpańscy inwestorzy zaczynają coraz śmielej działać nad Wisłą. Doskonałym przykładem może być choćby branża budowlana, gdzie Acciona przejęła udziały w Mostostalu Warszawa czy Ferrovial, który zakupił akcje Budimexu i rozbudowuje obecnie lotnisko Okęcie.
|
| Gazeta MSP |
Warto wspomnieć o inwestycjach Guardian Industries w Hucie Szkła Częstochowa, koncernu MCC w zakładach Wrozamet z Wrocławia czy o udziale grupy CASA w prywatyzacji PZL Okęcie. Wśród inwestycji typu greenfield, dominują katalońskie firmy tj. Roca Radiadores czy Mecalux w gliwickiej specjalnej podstrefie ekonomicznej.
Jednak poziom hiszpańskich inwestycji w Polsce jest jeszcze stosunkowo niski. Pod koniec 2005 r. ich wartość wynosiła 1,4 mld euro, co dawało Hiszpanii dopiero 13. miejsce wśród największych inwestorów w Polsce. Pozytywnym jest fakt, że obecność w naszym kraju tak znaczących firm jak Acciona, Ferrovial czy Guardian Industries może przyciągnąć innych, znaczących hiszpańskich inwestorów.
Ponadto obserwuje się rosnące zainteresowanie Hiszpanów branżą budowlaną oraz sektorem nieruchomości. Polska już doświadcza prawdziwego developerskiego szału na wzór takiego, jaki od ponad 10 lat przeżywa Hiszpania. A więc wszystko wskazuje na to, że można spodziewać się napływu kolejnych hiszpańskich inwestycji.
Rynek pełen możliwościPrzynależność do europejskiej wspólnoty sprawia, że Hiszpania staje się dla polskich przedsiębiorców rynkiem niezwykle perspektywicznym, o czym świadczy choćby 10-krotny wzrost polskiego eksportu w latach 1994-2005. Potencjalnych inwestorów przyciąga swoją otwartością i konkurencyjnością oraz kusi dynamiczną rzeszą młodych konsumentów. Dziś, to kraj ludzi ambitnych, pełnych pomysłów i z odwagą patrzących w przyszłość.
Zanim jednak zdecydujemy się rozpocząć działalność na hiszpańskim rynku, warto go dobrze poznać i zrozumieć jego specyfikę, a następnie odpowiedzieć sobie na kilka zasadniczych pytań. Czy mam odpowiedni potencjał, aby zaspokoić potrzeby hiszpańskiego klienta? Czy oferowane przeze mnie produkty mają realne szanse zaistnieć na tamtejszym rynku? Jakich formalności należy dopełnić? Gdzie szukać potencjalnych partnerów handlowych? Jakich błędów starać się unikać?
Pamiętajmy, że Hiszpania - z uwagi na zróżnicowanie regionalne, strukturę zatrudnienia oraz czynniki kulturowe i polityczne - jest rynkiem silnie rozdrobnionym i niejednolitym, a tym samym trudnym dla zagranicznego przedsiębiorcy. Co więcej, uzyskanie w urzędzie zezwolenia na prowadzenie działalności gospodarczej bądź wpisu do odpowiedniego rejestru może okazać się dla wielu barierą nie do przejścia, szczególnie jeżeli nie zna się języka.
Jak zaistnieć?Chcąc skutecznie wejść na hiszpański rynek należy dokonać jego szczegółowej analizy, a więc zdobyć informacje dotyczące aktualnej sytuacji danego sektora oraz prognoz rozwoju, głównych konkurentów lokalnych i zagranicznych, kanałów dystrybucji czy wielkości popytu. Opracowując wstępną strategię warto wziąć tez pod uwagę potencjalne bariery technologiczne, handlowe czy prawne.
|
| Gazeta MSP |
Jeżeli dojdziemy do wniosku, że oferowane przez nas produkty mają szansę zaistnieć na hiszpańskim rynku, przychodzi czas na wyszukanie i wybór partnerów handlowych. Poszukując odpowiednich kontrahentów bądź dystrybutorów dla naszych produktów należy mieć na względzie takie aspekty jak poziom cen i standardy jakości dostosowane do oferowanych wyrobów, a także nasz potencjał oraz możliwości logistyczne. Decydującym czynnikiem jest jednak pewność i zaufanie obu stron.
Stawianie pierwszych kroków na hiszpańskim rynku nie należy do łatwych zadań. Niejednokrotnie okazuje się, że uzyskanie niezbędnych dokumentów bądź znalezienie partnera ściśle odpowiadającego profilowi naszej działalności jest zajęciem niezwykle czasochłonnym, a przede wszystkim kosztownym. Dlatego polscy przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na skorzystanie z pomocy specjalistycznych firm, które doskonale znają rynek, dysponują odpowiednią wiedzą i doświadczeniem, a przede wszystkim posiadają rozległą sieć biznesowych kontaktów. Dzięki pomocy lokalnego doradcy łatwiej znaleźć wiarygodnego partnera, uzyskać niezbędne zezwolenia czy wynająć biuro w dogodnej lokalizacji, a tym samym szybko i skutecznie rozpocząć swoją działalność, nie narażając się przy tym na niepotrzebne ryzyko.
WnioskiPrzypadek Hiszpanii pokazuje jak skutecznie korzystać z członkostwa w Unii. Dzięki przeprowadzeniu reform strukturalnych udało się osiągnąć dochód na mieszkańca porównywalny ze średnią unijną, stopa bezrobocia i inflacji są najniższe w historii, a wzrost inwestycji bezpośrednich wydaje się być niezagrożony. Hiszpania, której gospodarka opiera się na rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, to doskonały przykład dla nowych członków UE, takich jak Polska.
Nie należy jednak zapominać, że przed Hiszpanami pozostało jeszcze wiele do zrobienia. Wciąż niepokojące są dane dotyczące poziomu wykształcenia, wydajności pracy czy aktywności zawodowej kobiet. W kontekście potrzeby wzrostu konkurencyjności oraz ograniczenia kosztów, krajowe i zagraniczne firmy poważnie zastanawiają się nad przeniesieniem swojej produkcji na wschód. Szacuje się, że nawet 20 proc. hiszpańskiego przemysłu może być dotknięta procesem delokalizacji. Największe obawy budzi jednak zmiana statusu z beneficjenta na płatnika netto do budżetu UE. Wiąże się to z utratą znacznych funduszy (przez 20 lat członkostwa w UE bilans transferów był dodatni dla Hiszpanii i wyniósł łącznie 93,3 mld euro) i komplikuje sytuację gospodarczo-społeczną kraju.
Hiszpanii nie udało się jak dotąd w pełni wykorzystać szansy, jaką dało otwarcie się rynków krajów Europy Środkowo-Wschodniej, w tym Polski. Tym samym, przed polskimi i hiszpańskimi przedsiębiorcami rysują się jeszcze szerokie perspektywy wzajemnej współpracy w zakresie wymiany handlowej czy inwestycji. Szczególnie polscy eksporterzy powinni mocniej zainteresować się hiszpańskim rynkiem i odważnie szukać tam swojej szansy. A więc "vamos a Espańa"!!!
PIOTR MACHADO
Autor reprezentuje hiszpańską firmę konsultingową Forum Development, www.forum-development.com