Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Ostrożny optymizm

06:37 04.05.2007



Fot. PAP/Tomasz Gzell
Według ostatnio podanych przez Państwa danych, dotyczących wzrostu poziomu inwestycji, możemy mieć powód do optymizmu. Z drugiej jednak strony, ta sama analiza rynku wykazuje, że inwestycji tych jest wciąż za mało. Czy wejście do UE nowych państw z naszego regionu nie pogorszy tej sytuacji?

Istotnie, dynamika nakładów brutto (razem z amortyzacją) na środki trwałe wyniosła w 2006 r. Prawie 17%, do czego przyczynili się także inwestorzy zagraniczni. Napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych osiągnął około 4,3% PKB. Nie jest to wprawdzie rekord, ale wziąwszy pod uwagę, że zamarła prywatyzacja, wynik jest lepszy niż w rekordowych latach 2000 i 2004 (ponad 5% PKB), kiedy dużą część pozyskaliśmy dzięki sprzedaży firm gigantów, (PKO BP, PKN Orlen czy TP SA). Są to głównie inwestycje pod klucz, od zera. Ponadto coraz więcej zysków bezpośrednich inwestorów jest reinwestowanych. Wejście Bułgarii i Rumunii może mieć negatywny wpływ tam, gdzie liczy się przede wszystkim niski koszt pracy, czyli w prostej i jednocześnie pracochłonnej produkcji. Jednak, te kraje są wyraźnie słabiej rozwinięte, ich kultura pracy jest niższa, gorsza jest infrastruktura, większy zasięg ma korupcja, a Polska stopniowo przesuwa się w górę w łańcuchu technologicznym, więc konkuruje w innej grupie krajów Europy Środkowej.

W innym badaniu przedstawiacie Państwo szereg barier rozwoju przedsiębiorczości w Polsce. Czy część z nich można ekstrapolować jako powód potencjalnie mniejszych szans inwestycyjnych naszego kraju?

Zapewne tak. Nadmierna biurokracja może zniechęcać inwestorów zwłaszcza tych mniejszych.

Według badań Ernst&Young Europa Środkowo-Wschodnia jest uznawana przez zagranicznych inwestorów za region o najwyższym ryzyku nadużyć gospodarczych na świecie. Duże obawy powoduje także wciąż zmieniająca się i niestabilna sytuacja polityczna, a brak odpowiedniej infrastruktury komunikacyjnej od lat jest palącym problemem. Które bariery inwestycyjne powinno się likwidować najszybciej, by nie zniszczyć potencjału naszego kraju?

Należy obniżyć pozapłacowe koszty pracy, pilnie poprawić prawo budowlane i przyjąć plany zagospodarowania przestrzennego, które blokują zakup i budowę nowych zakładów wytwórczych. Konieczne jest też usprawnienie sądownictwa gospodarczego, aby dochodzenie do wierzytelności nie trwało 1000 dni - tu wreszcie zaczyna się dziać coś pożytecznego. Wreszcie, drastycznie ograniczyć liczbę koncesji i licencji, różnych pozwoleń, których gorset dławi wolną przedsiębiorczość.

Co, Pani zdaniem, należałoby zrobić w kierunku unormowania i stabilizacji powyższych, pozytywnych trendów?

Właściwie udzieliłam już odpowiedzi na to pytanie - czas zatem od gadania do czynów i jak najszybciej przyjąć odpowiednie ustawy. Nie odwlekać. Rząd dużo obiecuje, ale wszystkie obietnice mają być spełnione w 2008 roku albo później. Warto na pewno podkreślić także konieczność ograniczenia deficytu budżetowego (w całym sektorze finansów publicznych). Jest on bardzo wysoki jak na czas korzystnej koniunktury, prawie 4% PKB. Program rządowy jest mało ambitny w kwestii redukcji deficytu, ma spaść do niecałych 3% w 2009 roku. Tymczasem wtedy nie powinno go w ogóle być. Eliminacja jest potrzebna, aby móc pobudzać koniunkturę w czasach jej osłabienia i recesji. Konieczny jest również wyraźny sygnał, powiązany zresztą z wyraźną redukcją deficytu finansów publicznych, że Polska zamierza przyjąć euro do 2010 roku, ale rząd jest sceptyczny wobec korzyści, które przeważają nad kosztami - są tym większe, im szybciej wstąpimy. To zmniejszyłoby ryzyko Polski jako miejsce dla inwestycji bezpośrednich.

Czy w obecnej chwili (i w najbliższym czasie) Polska nadal jest/będzie interesującą lokalizacją (w odniesieniu do najbardziej pożądanych inwestycji z zakresu wysokich technologii i usług)? Moje obawy związane są z drastycznie i odczuwalnie malejącą liczbą wysoko wykwalifikowanych pracowników (co wciąż jest jedną z podstawowych zalet naszego kraju w oczach inwestorów).

Polska jest atrakcyjna, bo ma dużo dobrze wykształconej młodzieży. Poza tym udział przemysłu w gospodarce (ok. 25% w wartości dodanej w 2006 r.) i zatrudnieniu będzie spadał, więc zwalniani pracownicy albo nowi na rynku pracy znajdą zatrudnienie w usługach. To jest proces historyczny, dostosowujemy naszą strukturę gospodarczą do struktury kraju wysoko rozwiniętego. Ponadto, wydajność pracy pracownika wynosi blisko 65% średniej unijnej (poziom Czech, Portugalii, Węgier), a płaca raptem 30-40% średniej unijnej. Mamy wyż demograficzny na rynku pracy, może ostatni w przewidywalnej przyszłości. To jest mit, że liczba fachowców maleje dramatycznie z powodu emigracji. Może tak się dzieje w paru branżach, np. budowlanej, ale ona jest specyficzna, bo tkwiła w kryzysie przez ponad 4 lata (2001-2004), zwolniła w tym czasie prawie połowę pracowników (z 580 tys. do niecałych 320 tys.), kiedy nadszedł boom budowlany, ma kłopoty z ich znalezieniem. Na to nakłada się emigracja. W razie trudnej sytuacji możliwa jest imigracja. Rząd już pracuje nad rozluźnieniem przepisów imigracyjnych i prawa pracy w tej kwestii.

Z powyższym pytaniem wiąże się też problem wciąż wysokiego bezrobocia i wciąż zbyt wysokich kosztów pracy. Komisja Europejska pracuje nad tym problemem (przy Państwa aktywnym monitoringu), jednak oceniacie Państwo, że prace te (czy też proponowane rozwiązania) są niewystarczające. Świadczy o tym "Zielona Księga - Modernizacja prawa pracy w celu sprostania wyzwaniom XXI wieku". Podsumowując jej postulaty, czego - Państwa zdaniem - brakuje w proponowanych oficjalnie rozwiązaniach?

Podzielamy cele sformułowane przez komisję we wprowadzeniu do "Zielonej Księgi - Modernizacja prawa pracy w celu sprostania wyzwaniom XXI wieku", uznając konieczność wzrostu zatrudnienia, rozwoju kształcenia ustawicznego, aktywnej polityki rynku pracy, większej elastyczności w dziedzinie zabezpieczenia społecznego. Podzielamy postulaty mające na celu wprowadzanie rozwiązań zwalczających zjawisko pracy na czarno i ukryte stosunki pracownicze. Sankcje w tym zakresie są w pełni uzasadnione, natomiast, naszym zdaniem, efektywność działań związanych z eliminacją szarej strefy wymaga przede wszystkim położenia większego nacisku na ograniczanie tzw. klina podatkowego oraz upraszczanie prawa. Uważamy, że w dokumencie tym zabrakło wyraźnego priorytetu dla działań służących wzrostowi zatrudnienia, które jest warunkiem podnoszenia konkurencyjności gospodarek europejskich.

Niestety, "Zielona Księga" zawiera wiele propozycji rozwiązań niekorzystnych, naszym zdaniem, czego przykładem jest propozycja uregulowania definicji pracownika na poziomie unijnym. Sądzimy, iż jest to nadmierna ingerencja w prawo krajowe i kształt stosunków społeczno-gospodarczych. Zamiar większej koordynacji prawa pracy na poziomie europejskim także nie odpowiada, naszym zdaniem, potrzebie stosowania elastyczniejszych rozwiązań w zakresie czasu pracy, elastycznych form zatrudnienia czy wynagradzania. W tych przypadkach nie poziom europejski, ale krajowe rozwiązania dostosowane do potrzeb konkretnego rynku pracy i układy zbiorowe zawierane bezpośrednio na poziomie zakładu pracy, uwzględniające rozwój technologiczny, sytuację branży, wielkość przedsiębiorstwa, mogą wpływać na tworzenie nowych miejsc pracy.

Porównując kraje Europy Środkowo-Wschodniej, który z nich - według Pani - jest najatrakcyjniejszy w regionie dla zachodnich koncernów?

Ukraina jako wielki kraj z potencjalnie dużym rynkiem zbytu mogłaby stać się atrakcyjną lokalizacją, ale musiałaby podążać konsekwentnie droga reform rynkowych i wprowadzać liberalną demokrację. Udowadniać reformami, że pragnie stać się członkiem Unii Europejskiej.

Jak ocenia Pani szanse inwestycyjne Polski w porównaniu z Dalekim Wschodem czy też krajami Ameryki Południowej. To wciąż poważne zagrożenie, czy też możliwa jest swego rodzaju specjalizacja inwestycji, o które możemy się starać i na które mamy znaczne szanse?

Należymy do Unii Europejskiej, najbardziej stabilnego obszaru w świecie pod względem gospodarczym, a także politycznym, gdzie ochrona inwestorów i własności w ogóle jest najwyższa. Jest to jeden z najzamożniejszych regionów świata, więc ma szerokie rynki zbytu. Reguły gry są w UE te same i to zapewnia nam przewagę konkurencyjną, np. nad Chinami, gdzie inwestor znajdzie tylko tańszą siłę roboczą, ale to ma głównie znaczenie - jak już wspomniałam - w branżach pracochłonnych i potrzebujących nisko wykwalifikowanych pracowników. Polska coraz bardziej będzie konkurować o usługi, a Chiny raczej konkurują w przemyśle. Z czasem bardziej konkurencyjne będą pod tym względem Indie. Mówi się tam po angielsku. Indie nastawiają się na usługi, których wyniki pracy można przesyłać przez Internet.

Notka:

Henryka Bochniarz

Osobistość życia gospodarczego i społecznego kraju. Doktor ekonomii i certyfikowany doradca ds. zarządzania. W rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego w 1991 r. była ministrem przemysłu i handlu. Wiceprezydent Boeing International. Założycielka i prezydent Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan. Wiceprezydent BusinessEurope - największej w Europie organizacji pracodawców. Wiceprzewodnicząca trójstronnej komisji ds. społeczno-gospodarczych oraz Komitetu Dobrych Praktyk. Współfundatorka Nagrody Literackiej "Nike" dla najlepszej książki roku. Jest laureatką Nagrody Kisiela, nagrody im. Andrzeja Bączkowskiego za szczególny wkład w rozwój dialogu społecznego w Polsce i działania ponad podziałami politycznymi. Odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Źródło: Outsourcing Magazine
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy