Nawet przy produkcji rocznej sięgającej we włoskiej stajni 5.700 egzemplarzy, jest to stanowczo zbyt mało bowiem popyt przekracza podaż. Kilka lat temu, szef Ferrari Luca Cordero di Montezemolo zapowiedział, że Ferrari nie będzie sprzedawać więcej niż pięć tysięcy samochodów rocznie. Od momentu przekroczenia kamienia milowego dla marki minęło już trochę czasu, lecz Włosi nie zrobili nic żeby sprostać popytowi nadchodzącemu z rynku azjatyckiego oraz Środkowego Wschodu.
Jeden z dealerów Ferrrari, Michaelem Mastrangelo powiedział magazynowi Wall Street Journal, że nierzadko bywa tak, że do momentu zanim klient zdąży odebrać zamówiony kilkanaście miesięcy temu egzemplarz, na rynku pojawia się nowa wersja lub face-lifting. Mastrangelo dodał, że jego klienci muszą czekać średnio trzy lata na swój wymarzony samochód. Dla mniej cierpliwych lub młodszych klientów właściciel salonu doradza skupienie się na modelach używanych. Nie dość, że nieco taniej to jeszcze szybciej. Zastanawiający jest jednak fakt, czy osoba przychodząca do salonu tej marki przejmuje się w jakimkolwiek stopniu ceną kupowanego Ferrari?
Źródło: leftlanenews.com