Z zewnątrz auto to niczym specjalnym się nie wyróżnia. Ot, kolejny z minivanów, jakich sporo porusza się po naszych drogach. Nawet, jeśli pobieżnie zajrzymy do środka, możemy nie dostrzec nic nadzwyczajnego. Prototypowy model, nazwany "Spirit of Berlin", może być bowiem kierowany tak jak każdy inny samochód, tzn. przez kierowcę.
Wszystko zmienia się po naciśnięciu jednego z przycisków na panelu sterowania. Uruchomione zostają wówczas komputery, które czerpią wszelkie niezbędne do jazdy dane z systemu nawigacji, kamer oraz licznej grupy czujników. Auto potrafi samo utrzymać wybrany kierunek jazdy, skręcać, przyspieszać i hamować. Czujniki pozwalają zlokalizować inne obiekty znajdujące się na drogach - od samochodów, motocykli, poprzez pieszych aż po różne inne duże przeszkody. Odróżniają, czy inny obiekt również się porusza, czy też pozostaje nieruchomy. A wszystko to w promieniu 150 metrów.
Obecnie niemieccy projektanci zamierzają przystąpić do kolejnego etapu rozbudowy swojego samochodu. W niedalekiej przyszłości auto ma rozróżniać sygnalizację świetlną na skrzyżowaniach, rozpoznawać znaki drogowe, w tym ograniczające prędkość, a także pozwolić rozpędzić się do 60 km/h z dzisiejszych 30 km/h.
Sami zainteresowani nie myślą na razie o dopuszczeniu auta do ruchu drogowego. Przynajmniej w ciągu kilku najbliższych lat. Według nich auto-robot może się świetnie spisać jako ochroniarz czy strażnik, który ma do upilnowania np. rozległe tereny lub duże hale.
Źródło: fu-berlin.de