Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Kontrowersyjny poseł Janusz Palikot: koń trojański Platformy?

14:53 06.06.2007


Na radzie programowej Platformy Obywatelskiej wystąpił pan w koszulce z napisami "Jestem z SLD" i "Jestem gejem". Jaki był cel tego manifestu?

- To była próba zwrócenia uwagi na jedną z podstawowych tez Karola Wojtyły, twórcy personalizmu chrześcijańskiego, mówiącą o tym, że podstawową wartością w życiu społecznym i publicznym, na której zasadzają się wszystkie inne wartości, w tym prawa człowieka, jest godność ludzkiej osoby. Dzisiaj panuje atmosfera ksenofobii, zastraszania ludzi, napuszczania jednych na drugich: nauczycieli na uczniów, episkopatu na wiernych, lekarzy na pacjentów i odwrotnie. Przyjęte przez PiS różnego rodzaju projekty społeczne doprowadziły do tego, co charakteryzowało społeczeństwo w czasach PRL, czyli dużej dozy niepewności: "a może współpracował?", "a może donosił?", "a dlaczego nie podpisuje ustawy lustracyjnej?". Wznieca się demony peerelowskie...

SLD to demony peerelowskie właśnie...

- Ale wtedy było tak, że prześladowano robotników i działaczy KOR, a dzisiejsza władza - brylują w tym Ziobro z Kaczyńskim - prześladuje ludzi z SLD. A czym jest SLD? Przecież nie organizacją przestępczą. Obowiązuje konstytucyjne domniemanie niewinności. Ja jestem bardzo daleki od SLD. Mnie wszystko różni od SLD. Cała biografia mnie różni. Ideowo jestem jak najdalszy od SLD. Na tym to polega. To jest papieskie właśnie, niezależnie od tego, co myślimy o czyichś poglądach. To SLD, kiedyś PZPR, wprowadziło cenzurę. Pilnowali jej. Ale jeśli dziś Kaczyński i PiS wprowadzają zapis, że ludzie, którzy pracowali w SB, nie mają prawa do publicznych wypowiedzi... Chodzi o to, że przyjęto komunistyczne, pezetpeerowskie rozwiązanie z przywróceniem cenzury właśnie.

Co w takim razie należało zrobić po 89. roku?

- Powinna zostać przeprowadzona lustracja i dekomunizacja. Gdyby wtedy symbolicznie ścięto głowę Jaruzelskiemu, Kiszczakowi i Urbanowi, dzisiaj nie mielibyśmy częściowo tego braku zaufania. Przypomnę, że przy stole w Magdalence zasiadali z nimi Lech i Jarosław Kaczyńscy. Ale to niejedyny wymiar braku zaufania społecznego. To głęboko sięgające w naszą przeszłość zjawisko. Zaczęło się od utraty I Rzeczypospolitej. Utraty tożsamości. A sam problem sięga jeszcze dalej, do chwili przyjścia chrześcijaństwa, które przyszło do nas z Niemiec. Było ono pewnym rodzajem gwałtu i kolonizacji, ponieważ wszystkie świątynie słowiańskie zastąpiono chrześcijańskimi. Kto zna dziś bohaterów mitologii słowiańskiej? To zostało kompletnie wyparte. Dlatego mamy poczucie niższości względem zachodu, czyli kolonizatorów.

Jako poseł udziela się pan lokalnie, na Lubelszczyźnie, w okręgu, z którego pan startował.

- Politycznie została odkryta Ameryka. Udało się spowodować, że Adam Wasilewski, prezydent z ramienia PO, wygrał wybory po dwóch kadencjach Andrzeja Pruszkowskiego z PiS. W co Donald Tusk nie do końca wierzył.

Co się zmieniło po tej wygranej?

- Bardzo ostro ruszyła sprawa lotniska w Świdniku. Lublin to jedno z niewielu miast bez własnego lotniska, a miasto potrzebuje go jako symbolu nowoczesności, bycia metropolią. To jest też potrzebne dla biznesu. W badaniach dotyczących oczekiwań względem swojego miasta mieszkańcy Lublina wymieniali kolejno: lotnisko, nowe miejsca pracy i przywrócenie rangi Lublina, bo w tej chwili przegrywa on nawet z Rzeszowem i Białymstokiem. W Ministerstwie Gospodarki jest już wniosek o ustanowienie strefy ekonomicznej. Kilkadziesiąt firm przejawia zainteresowanie inwestycjami na tym terenie.

Jakie firmy chcą inwestować?

- Między innymi spółka informatyczna ComArch. Rozważa ona możliwość przeniesienia części swojej centrali do Lublina. Są inwestorzy, którzy chcą produkować ogniwa do baterii słonecznych czy budować składy materiałów budowlanych kupowanych na Ukrainie. Najważniejsze jest to, że to nie są 2-3 firmy, tylko kilkadziesiąt. Według obecnych deklaracji można szacować, że stworzą one od 5 do 10 tysięcy nowych miejsc pracy.

Jaki jest w tym pana udział?

- Pomogłem wygrać Wasilewskiemu wybory prezydenckie w tak trudnych warunkach: przy codwutygodniowych wizytach premiera Kaczyńskiego, rozbiciu Platformy i odejściu Zyty Gilowskiej, a także z Izabelą Sierakowską jako kandydatką lewicy. Strefa ekonomiczna to jeden z priorytetów tej kadencji. Trzeba było wykupić ziemię, poprawić infrastrukturę. Jest pełna dokumentacja. To bardzo dużo, skoro strefę zorganizowano w ciągu 3-4 miesięcy, a wcześniej nie udało się tego zrobić przez 7 lat. To mistrzostwo świata!

Druga sprawa, kontrowersyjna społecznie, to umiejscowienie urzędu miejskiego w jednym budynku zamiast dotychczasowych 18 biur porozrzucanych po mieście. Trzeba wybudować nowy obiekt i sprzedać poprzednie oddziały, żeby odzyskać pieniądze. To obniży koszty funkcjonowania urzędu i przyspieszy tempo wydawania decyzji. W tej chwili dokumenty krążą po całym Lublinie. Sam czekałem na zmianę dowodu osobistego 3,5 miesiąca. Teraz można już zarejestrować działalność gospodarczą w ciągu jednego dnia. Pozostaje jeszcze kwestia rejestracji samochodu, pozwolenia na budowę etc.

A w dziedzinie edukacji?

- Trzeba przywrócić rangę Lublina jako miasteczka uniwersyteckiego. To bardzo ważne. Mam kilka pomysłów, aczkolwiek prezydent miasta musi chcieć wcielić je w życie. Należy ściągnąć znanych wykładowców, nie tylko w skali kraju, ale także świata, na przykład z Noblem na koncie. To nie jest droga forma promocji. Czasem zamiast billboardów lepiej wynająć dobrego profesora. Można ściągnąć ludzi z racji ich korzeni. Można zorganizować wykłady im. Jana Pawła II z ludźmi związanymi z jego otoczenia, wybitnymi intelektualistami, których gościł w Castel Gandolfo. Lublin był przecież przez ponad 20 lat miastem uniwersyteckim papieża. To przykłady działań, które podnoszą rangę akademicką.

A dla przedsiębiorców?

- Trzeba wymyślić coś dla małych gospodarstw, których jest sporo na Lubelszczyźnie, dla właścicieli 2-3-hektarowych gospodarstw, które produkują tylko na własne potrzeby, a nie na zewnątrz. Na przykład odbiór produktów, specjalnie oznakowanych jako wyroby regionalne, wytwarzanych według własnej receptury. Potem można by zakontraktować sprzedaż z siecią supermarketów. Warto dla rolnictwa zrobić system oznaczania żywności. To forma promocji Lubelszczyzny jako miejsca dobrej żywności. Jednocześnie promocja prowadzona w nowoczesny i mądry sposób.

Zostając w kręgu Lubelszczyzny. Jest pan za konsolidacją kopalni Bogdanka z Kozienicami i Eneą?

- Jestem przeciwnikiem. Nawet strajkowałem z tymi ludźmi. Kozienice i Enea przynoszą straty. Zyski ma Bogdanka, w związku z czym musiałaby finansować dwie pozostałe spółki. Ponadto Bogdanka ma pewną przewagę technologiczną. Jako kopalnia wybudowana późno, nowocześnie i tanio wydobywająca węgiel, spokojnie może funkcjonować jako singiel. W integracji pionowej: kopalnia - producent - zakład energetyczny - dystrybutor, zawsze kopalnia będzie na końcu, bez autonomii, bo wszystko jest podporządkowane temu ostatniemu, który ma dostęp do odbiorców detalicznych. On tak naprawdę będzie dyktował cenę. Wtedy kopalnia staje się zakładem, która nie ma własnej marży. Na terenie Bogdanki są inne złoża, można zwiększyć eksploatację. Bogdanka przynosi zyski, więc po cholerę pozbywać się czegoś takiego? W zeszłym roku przyniosła prawie 90 milionów złotych zysku.

Kilka prostych rozwiązań dla przedsiębiorców.

- Likwidacja pozwoleń na budowę. Zostawić tylko zapis w planie zagospodarowania przestrzennego, co wolno, a czego nie. Dla firm rodzinnych, które nie zatrudniają nikogo z zewnątrz (lub tylko jedną osobę) i uzyskują do 300 tysięcy obrotu rocznie, zryczałtowany podatek w wysokości 500 złotych, który obejmuje podatek społeczny i dochodowy. Taka firma mogłaby nie wymagać rejestracji, dopóki nie zostaną zatrudnione osoby z zewnątrz.

To pomysł bardziej filozoficzny niż praktyczny przy rosnącej biurokracji.

- Ludzie będą chcieli przyjeżdżać tutaj z Londynu, a nie wyjeżdżać stąd, nie wtedy, kiedy pani poprawi im parametry o 2 stopnie, tylko wtedy, gdy zmieni coś radykalnie. Uwolnijmy energię tych rodzin. Pozwólmy im działać, bo jeśli oni sami siebie utrzymają, to będzie to wielka ulga dla wszystkich. Innym pomysłem jest rozbicie sanepidu. Spowodowanie, jak w przypadku weterynarzy i notariuszy, żeby wiele agencji sanitarnych wydawało świadectwa, a nie jeden skorumpowany, zmonopolizowany, wszechwładny, potężny, dominujący nad człowiekiem sanepid.

A może należy wprowadzić odpowiedzialność urzędnika? Bo dziś nie odpowiada on za swoje decyzje, a wręcz ma zyski za nałożone kary.

- To bardzo ważne. Odpowiedzialność za podjęte decyzje, niepodjęte i źle podjęte.

Na koniec, co możemy znaleźć w pana najnowszej książce "Płoną koty w Biłgoraju"?

- Nie jest o polityce. To przewodnik duchowy, egzystencjalny. Moje przygody z wyprawy na biegun, na Athos. Wielu ludzi w moim wieku, czterdziestu kilku lat, którzy weszli w dorosłe życie tak naprawdę w III RP, przeszli ścieżkę zawodową, nazwijmy to karierą, doszli do jakiejś pozycji - lekarza, nauczyciela, przedsiębiorcy. Mają rodzinę, często im się ta rodzina rozpada, bo nastąpił wzrost liczby rozwodów o 30 procent. Oni nie muszą ciężko pracować, ale mają zmarnowane życie osobiste i zastanawiają się, co dalej. To książka, która dostarcza trochę narzędzi do myślenia, co dalej.

Rozmawiała Anna Laszuk
Źródło: Fakty
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy