Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Od pcheł do hotelowej bonanzy

06:12 07.06.2007


Hilton to jedna z najbardziej preferowanych marek na świecie. Już dawno zdobył serca swoich gości na całym świecie. Potwierdzeniem tego jest uznanie przez nich Hiltona za najlepszą sieć hoteli zarówno na rynkach rozwijających się, jak i rozwiniętych. A historia tego triumfu zaczęła się blisko 90 lat temu w zapchlonym hotelowym pokoiku w zapadłej mieścinie w Teksasie. Twórcą potęgi firmy był Conrad Hilton, syn imigrantów, którzy do Ameryki za chlebem przybyli z Norwegii i Niemiec. W 1919 r. znalazł się on wśród poszukiwaczy ropy naftowej, którzy istną fal zalali brudne ulice teksańskiego miasteczka Cisco. Jednak Conrad wcale nie zamierzał wiercić szybu. Miał chrapkę na tamtejszy bank. Niestety, a może na szczęście, jego właściciel w ostatniej chwili wycofał się z wcześniej ustalonej ceny sprzedaży w wysokości 75 tysięcy dolarów. Dealu nie zawarto. Rozczarowany Hilton zdecydował się wyjechać z tej dziury. Niestety, najbliższy transport był dopiero następnego dnia. Rad nierad musiał spędzić noc w Cisco, w obskurnym budynku, noszącym mylący, aczkolwiek dumny szyld "Hotel". Była to typowa, zapchlona szopa, w której niejaki Henry L. Mobleya wynajmował pokoje trzy razy na dobę, zgodnie z ośmiogodzinnym cyklem pracy robotników. Pchły nie dały Hiltonowi przez całą noc zmrużyć oczu, ale może dzięki tym kąśliwym pasożytom Conrad następnego ranka zrobił interes swojego życia.

Za jedyne 5 tysięcy "baksów" Mobley odsprzedał mu swój hotel, a nowy hotelarz od razu zaczął wcielać w życie swoje pomysły. Pierwszym z nich było maksymalne wykorzystanie przestrzeni. Zaoferował gościom nie tylko łóżka do spania, ale i wiele innych usług, np. otwarte do późna restauracje i sklepy. W ten sposób idealnie trafił w ich potrzeby. W hotelu Hiltona odtąd zatrzymywali się już nie tylko robotnicy, spekulanci, hazardziści, lecz również biznesmeni i handlowcy. Drugim pomysłem było odpowiednie umotywowanie pracowników, ściślejsze związanie ich z firmą, rozbudzenie w nich dumy, że mogą pracować w jednym zespole. I to się sprawdziło. Jako pierwszy budował je przy lotniskach (San Francisco Airport Hilton), czy otwierał w wieżowcach (w El Paso). Wpadł też na pomysł, by w każdym z hotelowych pokoi leżał egzemplarz Biblii. Po dziesięciu latach Hilton miał już 8 hoteli i interes w dalszym ciągu znakomicie się rozwijał. Teksas okazał się dla tego magnata za mały. Rozszerzył działalność na całe Stany i wprowadził swą firmę na giełdę. Wykupił nowojorski hotel Waldorf-Astoria i chicagowski Palmer House. Tuż po II wojnie światowej rozpoczął inwestycje na całym świecie. Pierwszym hotelem poza terytorium USA był Caribe Hilton Hotel w San Juan w Portoryko. Potem szturmem wzięto Europę. A w marcu 1969 roku w pokoju nr 902 hiltonowskiego ho- i Yoko Ono przeprowadzili swój pierwszy słynny "Bed-In for Peace". Obecnie do sieci Hilton Hotels należy ok. 2,8 tys. hoteli z 350 000 pokojami na całym świecie.

Jednak oprócz tego spółka kontroluje także inne sieci. Dzięki temu może oferować swoim klientom całą gamę usług hotelarskich -- od luksusowych placówek w wielkich miastach po hotele przy portach lotniczych i turystyczne kurorty w atrakcyjnych punktach świata. Strategia firmy polega także na sprzedaży hoteli prywatnym inwestorom. Ale marka Hilton ma już taki prestiż, że mimo zmiany właściciela placówki nadal noszą dawne szyldy. Tylko w 2004 r. sprzedano w ten sposób 20 hoteli za 20 mld dolarów. Tym, których nie stać na kupno, Hilton odpłatnie użycza także swoją nazwę. Na świecie jest już blisko 1,5 tysiąca takich placówek. Ta strategia różnicowania źródeł dochodu przynosi fantastyczne efekty. Zysk z opłat za użyczenie nazwy wyniósł tylko w ostatnim kwartale 2006 roku aż 731 mln dolarów brutto. To więcej niż dochód z posiadanych na własność hoteli Hiltona (683 mln dol.). Obecnie rozwija się ofensywa Hiltona na Europę Wschodnią. Ma ona racjonalne przyczyny. Marka Hilton jest już obecna tam, gdzie jest największy potencjał rozwojowy i gospodarczy. W Europie za najważniejsze strategicznie uznano Hiszpanię, Włochy, Niemcy, Rosję i Wielką Brytanię. Ale korporacja zainteresowała się także Polską. Bo dobrze wie, że trwające inwestycje zagraniczne w naszym kraju rozkręcą zapotrzebowanie na nowe hotele.

W centrum zainteresowania firmy znajdują się takie miasta jak Kraków, Wrocław, Łódź, Poznań, Gdańsk, Katowice, Rzeszów, Szczecin. -- Wskaźniki ekonomiczne tych miast są dobre, do czego przyczynia się rozwój małych i średnich firm. To z kolei prowadzi do konieczności zapewnienia biznesmenom bazy noclegowej dobrej jakości -- deklaruje Wolfgang Neumann, prezydent Hilton Europa i Afryka. Zresztą jej stratedzy bacznie przyglądają się całej Europie Wschodniej. Jak dotychczas Hilton otworzył sześć swoich hoteli w pięciu byłych państwach socjalistycznych, a trzy kolejne powstają na Ukrainie, na Węgrzech oraz w stolicy Rosji. I to nie koniec hiltonowskich inwestycji, bo w nadchodzących latach ma w Europie Wschodniej stanąć 30 hoteli, w tym aż 11 w Polsce. Założyciel dynastii przeżył 91 lat. Odchodząc z tego świata w 1979 roku, spłatał wielkiego psikusa swoim następcom. W testamencie lwią część zdobytego majątku zapisał fundacji charytatywnej, kompletnie pomijając dzieci ze wszystkich trzech małżeństw. Jeden z jego synów, Barron Hilton, musiał latami walczyć w sądzie o podważenie testamentu. Udało mu się i dziś jest jednym z najbogatszych Amerykanów. Ale już jego przyrodniej siostrze, Francesce podobna sztuka się nie udała. Mówiąc o rodzinie Hiltonów, nie sposób pominąć prawnuczkę założyciela dynastii, Paris Hilton. Uchodząca za naiwną blond gwiazdkę, odziedziczyła po przodku nie tylko skłonność do obyczajowych ekscesów, ale także umiejętność zwietrzenia dobrego interesu. Romansowała z aktorem Leonardo Di Caprio, ale i z bokserem Jasonem Shawem. Grała w filmach, ale największy rozgłos przyniosły jej filmy pornograficzne. Potrafi zaszaleć, ale i zarobić na swym ekstrawaganckim wizerunku. Jest właścicielką klubów nocnych Club Paris, za role filmowe zgarnęła 10 mln dolarów, a występy w telewizyjnych show przyniosły jej kolejne 9 milionów.Zarabia nawet na drogich błyskotkach. Sygnowana przez nią biżuteria przyniosła jej już ok. 5 mln dol.

Olgierd Domino
Źródło: Rynki Zagraniczne
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy