Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Limity emisji CO2 zahamują rozwój polskiego hutnictwa

12:55 08.06.2007


A wszystko przez Komisję Europejską (KE), która obcięła Polsce limit dozwolonej emisji dwutlenku węgla, co oznacza, że hutnictwo w Polsce powinno ograniczyć emisję o ok. 30 proc. Zdaniem przedstawicieli branży to nierealne. - Polska wystąpi do Komisji Europejskiej o zmianę decyzji w tej kwestii - zapowiadają przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju Regionalnego. Ministerstwo czeka obecnie na opinię ministra środowiska w tej sprawie. - Problem redukcji emisji dwutlenku węgla jest niesłychanie drażliwy - przyznaje Jos Depondt z Komisji Europejskiej. - Jeśli macie w Polsce uwagi do decyzji KE, warto zwracać się z tym do gremium podejmującego takie decyzje, czyli do europejskiej rady ministrów - radzi.

RESTRYKCYJNE LIMITY

W ostatnich dwóch latach Polska zmniejszyła emisję dwutlenku węgla o 16 proc. To jednak nie wystarczyło. Na lata 2008-2012 Komisja Europejska zobowiązała nas do dalszych redukcji, tym razem aż o 30 proc. To stanowczo za dużo jak na kraj, który wciąż jest w stadium transformacji. - Inne kraje będące kiedyś w podobnej sytuacji, jak na przykład Portugalię, traktowano zdecydowanie łagodniej - uważa Janusz Mikuła, sekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju Regionalnego.

Jak mówi Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, firmy są za koniecznością ograniczania emisji, jednak skala proponowana przez Komisję Europejską może mieć hamujący wpływ na rozwój całego polskiego przemysłu, także hutnictwa.

Polska wnioskowała o przydział limitów emisyjnych na lata 2008-2012 na poziomie 284,6 mln ton. Tymczasem Komisja chce ograniczenia emisji z 284,6 mln ton do 208,5 mln ton rocznie. Dla Polski bazowym rokiem realizacji celów protokołu z Kioto był rok 1988. Te zobowiązania Polska już wypełniła. Na lata 2008-2012 Komisja Europejska jako podstawę do rozdziału uprawnień przyjęła zweryfikowaną emisję z 2005 roku, który nie był korzystny dla przemysłu, a także dla sektora hutniczego. Wówczas huty odnotowały spadek produkcji. Obecnie, w stosunku do 2005 roku, można zaobserwować wzrost produkcji o blisko 40 proc. Emisyjne limity mogą jednak ten wzrost spowolnić.

DOSKONAŁA KONIUNKTURA

A jest o co walczyć. Koniunktura w przemyśle stalowym jest znakomita. Zarówno w Europie, w Azji, jak i w Stanach Zjednoczonych hutnictwo zwiększa swe moce produkcyjne. W Europie w ostatnich pięciu latach wzrosły one o 20 proc. Tym samym w ubiegłym roku wartość obrotu wyrobami hutniczymi przekroczyła 140 mld euro. Gigantem w światowej produkcji są Chiny, które wytwarzają ponad 420 mln ton stali rocznie, czyli ponad dwukrotnie więcej niż kraje UE. Moce produkcyjne tego kraju przekroczyły już popyt, rośnie więc chiński eksport, także do krajów UE. Problem staje się na tyle istotny, że europejskie stowarzyszenia hutnicze zaczynają się zastanawiać nad potrzebą ochrony rynku.

HINDUSI NA CZELE

Głównymi bohaterami światowego rynku są jednak Hindusi. Niedawno hinduski Tata Steel przejął brytyjsko-holenderskiego Corusa. Dzięki tej transakcji koncern zostanie piątym na świecie producentem stali (do tej pory zajmował miejsce w drugiej pięćdziesiątce). Firma z Indii wejdzie też na bardzo atrakcyjny rynek unijny.

Hindusi znakomicie wyczuli trend na światowym rynku. Od początku wieku w branży stalowej trwa przecież konsolidacja. Jej głównym bohaterem jest inny hinduski przemysłowiec - Lakshmi Mittal. To on w 2004 roku przejął Polskie Huty Stali, największą w naszym kraju firmę z branży. To również Mittal jest autorem największej fuzji w światowym hutnictwie - w ubiegłym roku doprowadził do połączenia z europejskim potentatem Arcelorem. Wartość tej transakcji przekroczyła 25 mld euro. Lakshmi Mittal przekonuje, że w światowym hutnictwie nadchodzi czas konsolidacji, a na rozdrobnionym dotychczas rynku w ciągu kilku lat będzie się liczyło zaledwie kilka firm wytwarzających ponad 100 mln ton stali rocznie każda. Koncern Mittala jest pierwszym, który tę granicę przekroczył.

NIEPOKOJĄCE SYGNAŁY

Pojawiają się jednak sygnały, które studzą entuzjastyczne zapowiedzi światowych gigantów. ICRA, organizacja monitorująca rynek stali, w najnowszym raporcie ostrzegła, że w tym roku jej zużycie może nie rosnąć już tak dynamicznie jak rok wcześniej. W 2007 roku ma to być 5,2 proc., a w 2010 roku - 4,2 proc. Podczas gdy jeszcze w ubiegłym roku dynamika wyniosła 8,9 proc. Najbardziej niepokojące jest to, że za to spowolnienie odpowiadać mają Chiny. A to właśnie Chiny były motorem wzrostu światowego hutnictwa w ostatnich kilku latach. W Unii Europejskiej konsumpcja ma się zmniejszyć w tym roku o 1,1 proc., w porównaniu z 8-procentowym wzrostem w 2006 roku. Kiepsko ze zużyciem stali ma być również w krajach Ameryki Północnej.

Producenci stali oraz większość analityków przekonują jednak, że branża stalowa nie miała się nigdy tak dobrze jak teraz. Koniunktura po bardzo dobrym roku 2004, kiedy ceny stali osiągnęły nienotowany od dawna poziom, w 2005 roku gwałtownie się załamała. Ceny niektórych wyrobów hutniczych spadły o połowę (na przykład stosowanych w budownictwie prętów żebrowanych). Odbicie od dna nastąpiło dopiero w końcu 2005 roku, kiedy producenci masowo ograniczali produkcję. Teraz robią wszystko, by nie dopuścić do powrotu stanu sprzed dwóch lat, czyli nadmiernego wzrostu zapasów stali. W stabilizowaniu sytuacji na rynku pomaga konsolidacja.

Michał Baranowski
Źródło: Fakty
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy