Jack Thiadens: - Wybudowanie "skromnego" szpitala kosztuje dużo, ale niewiele więcej trzeba wydać na postawienie szpitala lepszego...
Wznoszą inteligentne mury
WGroningen w Holandii powstaje szpital kliniczny, budowany w technice IFD (Industrial, Flexible, Demountable). Oparty na technologii elementów prefabrykowanych, zawiera wiele innowacji i ciekawych rozwiązań technicznych, funkcjonalnych i organizacyjnych, które powodują, że szpital jest ergonomiczny i ekonomiczny w przyszłym użytkowaniu: łatwy do demontażu, ponownej instalacji poszczególnych elementów w dowolnych konfiguracjach, umożliwiający zwiększanie powierzchni i dobudowę pięter.
Plan energooszczędności zakłada m.in. wykorzystanie systemu Long Term Energy Storage (LTES), który pozwala na ogrzewanie budynku zimą ciepłem zgromadzonym w okresie letnim i jego schładzanie w czasie upałów zimnem skumulowanym w czasie niskich temperatur.
Oszczędności
Martini Teaching Hospital |
* Czas budowy: 2004-2007
* Powierzchnia szpitala: 83 tys. mkw. (nowy budynek 58 tys. mkw.)
* Koszt inwestycji: 150 mln euro
* Liczba łóżek: 570 (29 specjalności, w tym centrum leczenia oparzeń)
* Świadczenia (2006 r.): liczba hospitalizacji - 46 158, w tym zabiegi jednodniowe: 17 000; liczba wizyt ambulatoryjnych: 272 752
* Personel: 2 400 osób, w tym: 146 specjalistów; 50 asystentów lekarzy; 50 lekarzy odbywających specjalizację._
|
Według obliczeń konsultantów projektu, szpital zmniejszy zużycie energii o 45%, zredukuje produkcję dwutlenku węgla o 4 tys. ton rocznie i zaoszczędzi 550 tys. euro. W perspektywie 25 lat daje to 30 mln euro. Jeżeli koszty energii wzrosną o 6%, oszczędności sięgną 65 mln euro.
Po kilkudziesięciu latach użytkowania, gdy szpital straci swoje walory innowacyjności i ekonomiczności, obiekt może łatwo być przekształcony na biura lub domy mieszkalne. Co ciekawe, na równi z nowoczesną infrastrukturą postawiono na - jak to określił Jack Thiadens, dyrektor Martini Teaching Hospital w Groningen - przyjazność dla użytkowników (pacjentów i personelu) oraz uwzględnienie wymogów ochrony środowiska naturalnego.
Dlaczego, zdaniem dyr. Thiadensa, ma to aż tak duże znaczenie?
- W systemie rynkowym pacjent jest aktywny i motywowany do wyboru "swojego" szpitala. Bierze pod uwagę nie tylko kwestie odległości i rodzaj udzielanych świadczeń medycznych, ale też infrastruktury, logistyki i przyjazności szpitala. Pacjent ma być zachęcony do ponownego wyboru tej placówki - zaznacza Thiadens. - Poza tym to bardzo ważny instrument marketingowy.
Mniej łóżek,
więcej pacjentów
Do nowego szpitala zostanie przeniesiona działalność z obecnych dwóch obiektów (715 łóżek), powstałych w latach 80. Budowa ma zakończyć się w sierpniu br., a do końca roku zostaną wykonane prace wykończeniowe i montaż sprzętu medycznego. Wtedy jeden z obecnie istniejących budynków zostanie zamknięty, natomiast drugi - połączony będzie łącznikiem z nowym szpitalem i zostanie wykorzystany na potrzeby pozamedyczne, m.in. administrację.
W nowym obiekcie będzie 570 łóżek i 17 sal operacyjnych. Zdaniem dyrektora Thiadensa, dzięki innowacjom uda się osiągnąć przynajmniej dwa zakładane cele:
- Po pierwsze, procedury, które kiedyś wymagały tygodniowego pobytu pacjenta w szpitalu, teraz - dzięki rozwojowi technologii medycznych - można wykonać w jeden dzień. Dotyczy to wielu schorzeń, nawet nowotworowych. Czasem wystarczy wizyta w ambulatorium.
Do tej pory w szpitalu w Groningen było ok. 40 tys. przyjęć rocznie, z czego blisko połowa to pobyty jednodniowe i 300 tys. porad ambulatoryjnych. Dyrekcja szpitala nie ukrywa, że planuje zwiększyć tę przepaść między pobytami stacjonarnymi i zabiegami jednego dnia: - Widzimy nasz szpital działający na zasadzie: mniej łóżek, więcej pacjentów. Obecnie dwa łóżka szpitalne przypadają na populację 1000 mieszkańców, a w ciągu 10 lat będziemy starali się obniżyć tę proporcję do jednego łóżka - wyjaśnia Jack Thiadens.
- Po drugie, innowacje zastosowane w budynku mają umożliwić szybką odpowiedź placówki na zmiany w opiece medycznej.
- Nikt nie może przewidzieć, jak dokładnie będzie wyglądać rynek usług medycznych za 25 lat. Ale już teraz wiemy, że techniczna i ekonomiczna żywotność budynków szpitalnych nie koresponduje z ich żywotnością funkcjonalną. Obiekt szpitala będzie musiał szybko reagować na gwałtowne zmiany w klinicznych technologiach - uważa szef Martini Teaching Hospital. Za innowacje się płaci. Ile? Omawiany szpital o powierzchni 83 tys. mkw. (58 tys. mkw. - nowy szpital i 25 mkw. - modernizacja drugiego obiektu) pochłonie 150 mln euro.
- Konstrukcja z elementów gotowych takiego kompleksu to na początku nieco większy wydatek, ale to szybko się zwróci - przekonuje dyrektor i wymienia długą listę korzyści: niższe koszty użytkowania i mediów, łatwiejsze i prawie bezkosztowe dokonywanie modernizacji oraz zmian, większe bezpieczeństwo pacjenta, mniejsza liczba zakażeń, powikłań, lepsza ergonomia i minimalizacja zbędnego angażowania personelu, zadowolenie pacjentów i pracowników, mniejsza fluktuacja kadr, wysoki udział w rynku usług.
- Wybudowanie "skromnego" szpitala kosztuje sporo pieniędzy. Tymczasem niewiele więcej trzeba zainwestować w postawienie szpitala lepszego - dodaje Thiadens.
Kompaktowy
i bezpieczny
Przed projektantami budynku postawiono zadanie połączenia trzech elementów: industrialności, elastyczności i łatwości montażu oraz demontażu.
Konstrukcja wykorzystuje rozwiązania technologiczne stosowane w zakładach przemysłowych. Nowy szpital składa się z 8 budynków, zaprojektowanych na wzór... pary chromosomów. Powierzchnia kondygnacji każdego z takich budynków zajmuje ok. 1 tys. mkw. Budynki mają od 5 do 7 kondygnacji. Bloki są niemal identyczne. Taka standaryzacja jest zgodna z założeniem projektantów stylu industrialnego. Niemal jednolite budynki umożliwiają wymienność funkcji, są łatwiejsze do kontroli, a to minimalizuje koszty utrzymania.
Budynki są wykonane z gotowych modułów. Ściany działowe, sufity, podłogi wykonano w systemie panelowym. Panele ścienne mają, w regularnych odstępach, wbudowane metalowe szyny, przez które można poprowadzić poszczególne instalacje techniczne, elektryczne, informatyczne, gazy medyczne, wentylację i klimatyzację, instalacje sanitarne. Każdy z 8 budynków ma swoją własną centralę techniczną, do której schodzą się końcówki poszczególnych instalacji. To pozwala na odłączenie jednego z budynków lub podłączenie kolejnych bez kolizji z innymi systemami. Dzięki temu bez przeszkód można swobodnie demontować i ponownie instalować panele, nawet zawierające jakąkolwiek stolarkę budowlaną czy urządzenia sanitarne, zmieniając w ten sposób układ oddziału szpitalnego.
Dwie warstwy fasady
- Dzięki tej elastyczności funkcje każdego z pomieszczeń można łatwo zmienić. To pozwala zaoszczędzić na późniejszych przeróbkach i renowacjach, tak że w efekcie wyższe koszty inwestycji z prefabrykowanych elementów szybko się zwrócą - uważa Thiadens.
Fasada budynków składa się z dwóch warstw. Część zewnętrzna wykonana jest ze szkła, a jedną z jej funkcji jest absorpcja hałasu. Izolacja akustyczna jest również założona w panelach podłogowych, oddzielających piętra budynku. W ten sposób udaje się stłumić hałas do 48 decybeli (przy średnim standardzie w szpitalach 65-85 decybeli).
Zdaniem dyrektora, fundamentalnym rozwiązaniem było odejście od standardowej szerokości budynku. Zamiast rozmiarów 40 na 25 m, powstały bloki 60 na 16 m, bardziej podłużne. Dzięki temu zabiegowi do szpitala dociera o 30% więcej światła dziennego.
Istnieje też kilka możliwości powiększenia obiektu. Jednym z zakładanych rozwiązań jest dobudowa zarówno pięter na poszczególnych blokach, jak i kolejnych budynków.
Projektowanie
oparte na faktach
Konstrukcja umożliwia również doczepienie i zawieszenie u fasady aneksów o powierzchni 2,40 na 7,20 m. Dzięki temu powierzchnia jednego piętra może się zwiększyć o 10%.
- W obecnie działających szpitalach nie do przyjęcia jest np. odwoływanie planowanych przyjęć w ostatnim momencie z powodu nagłych przypadków - dodaje Thiadens. Dlatego opieka medyczna w Martini Hospital została zorganizowana w oparciu o podział na leczenie planowane i ostre tak, by ich drogi się nie krzyżowały.
Układ horyzontalny i wertykalny współgrają ze sobą, by zwiększać ergonomię szpitala. A mówiąc konkretnie - np. odległość między izbą przyjęć a blokiem operacyjnym nie będzie dłuższa niż 30 metrów.
Sercem budynku są sale operacyjne (17), również podzielone na część ostrą i planową. O ile w części ostrej najważniejszym momentem jest "wejście" pacjenta, o tyle na stronie planowej tym pryncypium jest "wyjście" pacjenta z sali operacyjnej. Po tej stronie, która znajduje się pod presją stale rosnącej liczby pacjentów opieki jednodniowej, ważna jest szybkość, z jaką pacjent po zabiegu może trafić na krótki pobyt do sali pooperacyjnej, a potem do miejsca pobytu dziennego.
Elastyczny ma też być obszar opieki pielęgniarskiej. Same oddziały mogą być zmniejszane lub rozszerzane o kolejne łóżka, w zależności od zapotrzebowania i obłożenia. Większość pomieszczeń ambulatorium jest na parterze. Niektóre zaś są ulokowane na pierwszym lub drugim piętrze, dla lepszej łączności ze specjalistyką i diagnostyką.
Na podobieństwo medycyny opartej na faktach (EBM), która oznacza określanie postępowania medycznego o najlepsze dowody naukowe, architekci porównują różne rozwiązania projektowe wykorzystane w obiektach medycznych i ich wpływ na zdrowie pacjenta w postaci evidence based design (EBD).
Budowanie szpitali nowego typu to już trend światowy i jak twierdzą zwolennicy EBD, ich wskazania będą miały coraz większy wpływ na obiekty przyszłych generacji. Przykładem tego trendu jest szpital w Groningen, w którym zawarto wiele wytycznych z katalogu tzw. healing environment. Jednym z podstawowych elementów EBD jest zalecenie projektowania pojedynczych pokojów dla chorych, bo to ma wpływ na: skrócenie czasu pobytu pacjenta w szpitalu przy wyższym wskaźniku hospitalizacji, mniejszą liczbę błędów medycznych, mniej powikłań i zakażeń, unikanie niepotrzebnego przenoszenia chorych, większą prywatność i zadowolenie pacjenta oraz jego lepszą kontrolę. Zwraca się również uwagę na minimalizację hałasu, który negatywnie wpływa na chorych i personel. Warto zadbać też o przyjemny widok, roztaczający się z okien, najlepiej w postaci terenów zielonych.
Dobre światło
Powrotowi do zdrowia sprzyja także jak najwięcej naturalnego światła. Sztuczne oświetlenie pogłębia depresję i stres chorych. Ponieważ jednak jest konieczność jego stosowania, powinno to być oświetlenie wytwarzające kojące, ciepłe kolory. Do tego dobra wentylacja i klimatyzacja, czyli jakość powietrza (również jako ochrona przed infekcjami i bakteriami), czy nawet rodzaj podłóg, nie tylko łatwych do utrzymania w sterylności i czystości, ale bezpiecznych dla pacjentów, np. nie śliskich, szczególnie w przypadku osób starszych. W szpitalach w niektórych krajach od lat stosowana jest sygnalizacja w postaci kolorowych linii na podłodze, jako drogowskazów, nie tylko dla pacjentów. W dużym obiekcie dezorientacja bywa też... przypadłością personelu, a poszukiwanie właściwej drogi to źródło stresu i strata czasu.
LUIZA JAKUBIAK