Opublikowany w sobotnim wydaniu "Faktu" (Axel Springer Polska) list byłej betanki z klasztoru w Kazimierzu Dolnym, który sugerował, że może ona popełnić samobójstwo, był fałszywy - wynika z ustaleń lubelskiej prokuratury.
Z tekstu w "Fakcie" wynikało, że byłe zakonnice, które wypowiedziały posłuszeństwo przełożonym i zamknęły się za murami klasztoru, mogą popełnić zbiorowe samobójstwo. Na poparcie tej tezy dziennik pokazał list, w którym jedna z kobiet żegna się z rodziną i pisze o "przejściu z ciemności do światła".
Jak podał wczoraj portal Gazeta.pl, po publikacji listu policja ustaliła, że personalia podane w tekście nie zgadzają się z danymi kobiet i ich krewnych. Jeden z zastępców redaktora naczelnego "Faktu" zeznał w prokuraturze, że nieprawdziwy jest nie tylko list betanki, ale też ilustrujące tekst zdjęcie jej matki.
Redakcja "Faktu" nie wyklucza, że została wprowadzona w błąd. - Jak tylko ustalimy, kto jest za to odpowiedzialny, pomyślę o konsekwencjach. Winnych na pewno ukarzemy - powiedział portalowi Tvn24.pl Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny "Faktu".
- Wierzę, że istnieje prawdziwe dziennikarstwo i tego listu nie sfałszowali pracownicy "Faktu" - mówi Tomasz Lachowicz, redaktor naczelny "Super Expressu".
- Redakcje bywają wprowadzane w błąd. Jeżeli nie ma innej wiedzy, to nie można oskarżać "Faktu" o łamanie dziennikarskich standardów zawodu. Gazeta musi się jednak liczyć z tym, że takie publikacje mogą ją postawić na cenzurowanym - zaznacza Mariusz Ziomecki, redaktor naczelny tygodnika "Przekrój".
Michał Fijoł, rzecznik zarządu Axel Springer Polska, zapewnia, że dziś w "Fakcie" ukaże się sprostowanie dotyczące sobotniej publikacji.