Złodzieje sami zadzwonili na Policję
13:41
27.06.2007
Około 1. w nocy, dyżurny komendy miejskiej w Białymstoku odebrał telefon. Z drugiej strony słuchawki nikt się nie odzywał. Policjant jednak usłyszał w tle rozmowę pary młodych ludzi. Oboje nie byli świadomi, że schowany w kieszeni telefon komórkowy samoczynnie wybrał numer 112.
Policjant słuchający rozmowy dowiedział się, że kluczyki, które wcześniej para znalazła, nie pasują do stacyjki Fiata Uno. Później usłyszał, gdzie młodzi ludzie maja zamiar pojechać jak już ukradną auto.
Gdy Uno wciąż nie dawało się odpalić, para zaczęła szukać innego pojazdu. Padło na Fiata Cinquecento. Najpierw za jego kierownicą usiadła kobieta, później jednak poprosiła mężczyznę, żeby to on kierował, bo ona nie ma prawa jazdy i nie umie dobrze jeździć. Rozmowie oczywiście cały czas przysłuchiwał się dyżurny, który zdążył już zarządzić blokadę ulic i poszukiwanie skradzionego samochodu.
Policjanci, którzy namierzyli samochód, włączyli sygnał i ruszyli za Fiatem. Wtedy wiadomo już było, że to skradzione Cinquecento, bo dyżurny doskonale słyszał w telefonie sygnały policyjne.
Pechowymi złodziejami okazali się 30-latek i 19-latka. Policjanci sprawdzili trzeźwość kierowcy. Badanie wykazało ponad 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu. Oboje trafili do policyjnej izby zatrzymań.
Źródło: Komenda Główna Policji
Źródło:
