Rajd znany dotychczas znany pod nazwą Berlin - Wrocław, wystartował tym razem z Drezna, stąd też zmiana nazwy. Koncepcja organizatorów nie uległa jednak zmianie. Podobnie jak w latach ubiegłych, tak i w tym roku przed zawodnikami trudy zróżnicowanych odcinków - od szybkich, leśnych lub piaszczystych duktów, po bagniste i rzeczne przeprawy.
Wśród ponad 250. zawodników, którzy stawili się na uroczystym starcie w centrum Drezna, gdzie gościem honorowym była Jutta Kleinschmidt, spotkać można było zarówno motocyklistów, jak i kierowców quadów, samochodów terenowych i ciężarowych. Przygotowano dla nich siedem wymagających etapów, poprzedzonych widowiskowym prologiem, którego trasa wytyczona została w Regensburgu pod Dreznem. Wydarzenie to zgromadziło tysiące kibiców, wśród których nie zabrakło licznej grupy Polaków.
Rodzime załogi nie zawiodły od pierwszych metrów. Krzysiek Kretkiewicz i Jacek Bujański na swych quadach Yamaha, zajęli odpowiednio pierwsze i drugie miejsce. Z kolei wśród kierowców samochodów terenowych prym wiedli Grzesiek z córką Izą Szwagrzyk, zajmując pierwsze miejsce. W trójce znalazł się również Mirek Kozioł z Michałem Sitko.
Wysoką formę zaprezentowali Robert i Ernest Góreccy w Tomcacie, Wojtek Tolak z Maćkiem Szurkowskim w Mercedesie G, oraz Olek Sachanbiński z Darkiem Brzozowskim w drugim Tomcacie. Na prologu trzecie miejsce w swojej klasie zajął Krzysztof Ostaszewski z Wojciechem Tarasem, jadący ciężarówką Ural napędzaną silnikiem Volvo.
Pierwsze trzy etapy odbyły się pomiędzy Zgorzelcem a Żaganiem, gdzie ponad 250 załóg, musiało zmierzyć się najpierw z torem motocrossowym w Olszynie, a następnie z odcinkiem leśnym w okolicach Zgorzelca. Kolejny, czwarty etap to już kwintesencja rajdu, czyli odcinek zwany Hannibal - w tym roku liczy aż 460 kilometrów, z czego prawie 400 to odcinki specjalne.
Źródło: KP