To znacznie poszerza grono kierowców, którzy nie będą mogli "puścić sobie dymka" za kierownicą. Obecnie obowiązujące przepisy (art. 63 ust. 5 ustawy Prawo o ruchu drogowym) mówią jedynie o kierowcach przewożących pasażerów, poza kierowcami samochodów ciężarowych oraz osobowych. W rzeczywistości palić podczas jazdy nie mogą np. kierowcy autobusów i autokarów oraz taksówek.
Projekt znowelizowanej ustawy o ochronie zdrowia przed następstwami używania tytoniu i wyrobów tytoniowych autorstwa sejmowej Komisji Zdrowia trafił już do marszałka Sejmu. Przerwa wakacyjna sprawiła jednak, iż posłowie zajmą się nią najwcześniej we wrześniu, a ponieważ zacznie ona obowiązywać po trzech miesiącach od ogłoszenia, tak więc bardzo wątpliwe, by przepisy te jeszcze w tym roku weszły w życie.
Co do samych przepisów, to godny poparcia jest przede wszystkim zakaz palenia w obecności dziecka. Jak wiadomo, bierne palenie niesie ze sobą identyczne niemal skutki, jak w przypadku samych palaczy. Przeglądając dowolną z broszur ostrzegającą przed paleniem, możemy znaleźć, iż bierny palacz (zjawisko to doczekało się nawet osobnej terminologii naukowej - second hand smoker) narażony jest w takim samym stopniu na wystąpienie raka płuc i chorób serca, nieżyt oskrzeli, zapalenie płuc i wiele innych chorób. Dodatkowo w przypadku dzieci oraz nastolatków bierne palenie może przyczynić się do pogorszenia takich zdolności jak czytanie, logiczne myślenie czy koncentracja.
Na podobną kwestię uwagę zwracają autorzy nowelizacji. W uzasadnieniu możemy przeczytać np., że "zakaz palenia w obecności dzieci uzasadniony jest koniecznością ich ochrony przed szczególnie wysokim stężeniem dymu tytoniowego, wielokrotnie przekraczającego stężenie w innych pomieszczeniach zamkniętych".
Nieco większe zdziwienie wzbudza już przepis, który zabrania w ogóle palenia papierosów kierowcy w trakcie jazdy. Nawet, jeśli jedzie on sam. Tu z kolei autorzy zwracają uwagę, że "zakaz palenia przez kierowcę w czasie jazdy, oprócz względów zdrowotnych, ma na celu zwiększenie bezpieczeństwa prowadzenia pojazdów mechanicznych". Że niby palenie papierosu stwarza identyczne ryzyko, jak np. rozmowa telefoniczna bez zestawu głośnomówiącego. Sprawa mocno dyskusyjna.
Sami palacze często mówią, że papieros ich uspakaja, że bez niego są podenerwowani, mają kłopoty np. z koncentracją. A taki kierowca jest chyba bez porównania bardziej niebezpieczny niż jadący spokojnie, ale z papierosem. Oczywiście palenie może spowodować szereg nieprzewidzianych sytuacji stwarzających dużo poważniejsze ryzyko. Chociażby spadający nam na kolana żar z papierosa. Jednak idąc tą drogą, należałoby zakazać kierowcy wykonywania wszelkich czynności podczas kierowania. Jedzenie czy picie, w szczególności gorących napojów, może przyczynić się do powstania równie niebezpiecznych sytuacji.
Wojciech Traczyk