Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Menedżer z większą "kasą"

16:00 11.07.2007

Rząd chce, aby ustawa kominowa sprzed siedmiu lat zakończyła wreszcie swój żywot, ale posłowie opozycji staja okoniem. Dlaczego, skoro wcześniej byli jej przeciwni?

Ustawa, przypomnę, brała w cugle płace menedżerów w spółkach skarbu państwa, które w końcu lat 90. szybko rosły niezależni od wyników ekonomicznych - nawet w upadających firmach. Oburzyło to pracowników i związki zawodowe. Sejm postanowił więc ukrócić patologiczne zjawiska. Ale dziś, w sytuacji, gdy w przedsiębiorstwach prywatnych nie obowiązują żadne ograniczenia, menedżerowie w przedsiębiorstwach publicznych są wyraźnie dyskryminowani płacowo. Płaca prezesa PKO BP, największego banku i jednego z największych przedsiębiorstw w Polsce, podlegająca ustawie kominowej (sześciokrotność przeciętnej płacy i różne beneficja) wynosi tyle, ile wynagrodzenia średniej kadry kierowniczej w niektórych bankach komercyjnych.

Rządowy projekt ustawy o zmianie ustawy o wynagrodzeniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi podwyższa maksymalny limit w zależności od wielkości firmy i jej obrotów do 8, 1o i 12-krotności przeciętnego wynagrodzenia oraz przewiduje możliwość przyznawania rocznej premii. Ustawa nie zrywa więc z ograniczeniem wysokości płac ani ręcznym sterowaniem wynagrodzeniami: o podniesieniu płac decyduje w rozporządzeniu premier, o premii "właściwy organ".

Podczas drugiego czytania w Sejmie projektu ustawy (22 maja) podkreślano, że gdyby weszła w życie, menedżerowie na starcie uzyskaliby wzrost wynagrodzeń od 60 do blisko 200 proc. Proponowano, aby zestawić te dane z obowiązującym w tym roku wskaźnikiem wzrostu płac pracowników w sferze produkcyjnej wynoszącym 3,4 proc., które także są trzymane w cuglach ustawą o kształtowaniu przeciętnych wynagrodzeń. Podczas sejmowej dyskusji przypomniano, że z inicjatywy Parlamentarnego Zespołu Związkowego i OPZZ odbyła się (10 maja) w Sejmie konferencja dotycząca sytuacji ekonomicznej i problemów pracowniczych w spółkach skarbu państwa. Jej uczestnicy, w tym pracownicy z tychże spółek, skierowali do rządu rezolucję, w której podkreślają, że mimo korzystnych uwarunkowań społeczno-gospodarczych pogarsza się sytuacja wielu załóg pracowniczych, a ciągłe zmiany kadrowe w zarządach spółek doprowadzają do destabilizacji ekonomicznej. "W ostatnim okresie obserwujemy narastające niepokoje i protesty załóg. Toczą się spory pomiędzy pracodawcami i organizacjami związkowymi. Z tej niepokojącej sytuacji rząd nie wyciąga wniosków (...)".

Powołując się na tę opinię załóg i związkowców pos. Krystian Łuczak przekonywał, że dziś nie ma ani moralnych, ani politycznych, ani jakościowych, jeśli chodzi o kadrę kierowniczą przesłanek, by nie uwzględniać załóg i pracowników, a jedynie koncentrować się na własnych menedżerach. Zwłaszcza, jego zdaniem, że jeśli nie są "właśni", to nadal w ramach kolejnych konkursów poszukuje się kolejnych i to nie tylko w PKO, ale także w innych placówkach, odzyskując firmę po firmie, prezesa po prezesie, dyrektora po dyrektorze.

Inni posłowie także byli zdania, że w obecnej atmosferze płacowych protestów, nie czas i nie pora, aby forsować ustawę, która daje taki wzrost wynagrodzeń tylko menedżerom. Tym bardziej, że do każdego konkursu na prezesów lub członków zarządu spółek skarbu państwa staje od kilku do kilkunastu kandydatów, dobrze przygotowanych i kompetentnych.

Jakby się chciało wybrać, to i na te pobory kominowe można znaleźć świetnych fachowców - mówił pos. Jan Bury. Ale jak się wybrać nie chce, bo nie zawsze trafia się "swój", to wtedy się nie wybiera.

Cała dyskusja nad projektem antykominowej ustawy miała bardziej polityczny, niż merytoryczny charakter i - podobnie jak powyższa wypowiedź - dotyczyła nie tyle płac, do polityki kadrowej. Pos. Kazimierz Matuszny (PiS) słusznie zauważył, że przecież ustawa jest krokiem w kierunku liberalizacji wynagrodzeń, a zwracając się do posłów z PO powiedział: - Mówicie, że PO głosowałoby za zmianą ustawy, ale PiS powołuje kiepskich menedżerów, więc ustawy nie poprzecie. Apelował, powiedzie wprost: jak my będziemy rządzić, to ustawę możemy zmienić, a jak PiS to nie ma mowy. Tu nie chodzi o dobre prawo i skuteczne zarządzanie, to jest czysta polityczna gra. Pos. Jan Wyrowiński (PO), ripostował: - To właśnie personalna realpolitik Prawa i Sprawiedliwości jest zasadniczym powodem naszego "nie" wobec tej nowelizacji. Bowiem, naszym zdaniem, w obecnej sytuacji wyższe zarobki będą większą zapłatą za lojalność wobec partii, wobec PiS.

Wcześniej przytoczył bulwersującą wypowiedź pos. Jacka Kurskiego, szefa PiS-u w okręgu pomorskim, jaka padła swego czasu w Gdańsku: - Szesnaście miesięcy po wygranej PiS, żaden działacz czy zwolennik naszej partii, który wykrwawił się w naszych kampaniach wyborczych, nie może cierpieć głodu i niedostatku. Ci ludzie muszą w satysfakcjonujący sposób przejąć władzę w części sektora podlegającego rządowi.

Pos. Wyrowiński, używając poetyki Kurskiego skomentował te słowa następująco: - Im większa danina krwi w kampanii wyborczej, tym wyższe wynagrodzenie. A nie będzie to zapłata za profesjonalizm, kompetencje i wyniki firm. W tej sytuacji zaprotestował wiceminister skarbu Paweł Szałamacha: - Nie zgodzę się z opinią, która wielokrotnie padała podczas debaty, o "zawłaszczaniu" i "upolitycznianiu". Jest to stwierdzenie nie fair wobec tych osób. Tu wiceminister zwracając się wprost do pos. Wyrowińskiego wymienił prezesów Formatu, Stomilu Bydgoszcz, Zamechu czy Zakładów Azotowych w Tarnowie. - Nie można mówić, że podstawową identyfikacja dla tych osób jest polityka. Jest to diametralnie fałszywy pogląd. Warto przytoczyć także opinię wiceministra w sprawie spółek strategicznych jak Gazsystem, Totalizator Sportowy, czy PGNiG. - Jeżeli pan wobec Wysokiej Izby twierdzi, że te osoby, prezesi Głogowski, Wasilewski, Kalida, są czynnymi politykami, jest to zafałszowanie rzeczywistości.

Poza tą ciekawą i pouczającą dla słuchaczy personalną polemiką wiceminister wyjaśnił, że zmiany w wynagradzaniu menedżerów (...) dotyczą naprawdę niewielkiej liczby firm. Według symulacji resortu skarbu obejmowałyby ok. 70 podmiotów firm, które odgrywają wiodącą rolę w polskiej gospodarce i będą taką role odgrywały, bez względu na to, kto będzie ministrem skarbu. Są to np. Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie czy firmy takie jak LOT. - Nazwę je okrętami flagowymi polskiej gospodarki - tak to malowniczo ujął wiceminister. I dodał, że chodzi tez o Totalizator Sportowy dostarczający setek milionów na projekty infrastrukturalne w dziedzinie sportu. Wynagrodzenie w maksymalnej wysokości (12-krotność przeciętnego) dotyczyło by - jego zdaniem - nie więcej niż 7 podmiotów. - To nadal zdecydowanie mniej niż firmy o podobnym potencjale są w stanie płacić menedżerom w sektorze prywatnym - ocenił. I zawyrokował: - Głosowanie przeciw temu projektowi ustawy jest sprzeczne z najlepiej pojętym interesem polskiej gospodarki.

Jakie będzie? Posłowie nie dokończyli drugiego czytania, a kontrowersyjny projekt musi przejść jeszcze przez trzecie czytanie. Wszystko może się zdarzyć.

I. Dryll

 

Źródło: Nowe Życie Gospodarcze
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy