Jeszcze nie tak dawno zdawać by się mogło, że Iran wyłamuje się z "osi zła", w której usytuował go prezydent George Bush. Wtedy coraz więcej obserwatorów specjalizujących się w problematyce Bliskiego Wschodu uważało, że przyszedł czas na wielkie otwarcie Iranu, ponieważ do tego dążył ówczesny prezydent Mohammad Chatami i otaczający go teherańscy liberalni technokraci. Trzy lata temu Abdi Hussajn, jeden ze znanych irańskich dziennikarzy, stwierdził nawet, że za kilka lat gospodarka irańska dorówna duńskiej, szwedzkiej i norweskiej razem wziętym, ponieważ już teraz PKB Iranu przekracza 500 mld dolarów.
Gdyby kraj lokujący się na drugim miejscu w świecie w zasobach gazu naturalnego został szybko włączony do krwiobiegu gospodarki międzynarodowej, okazałoby się to wstrząsem dla globalnej ekonomii. Lecz nie należało na razie zamawiać biletów do Teheranu, by robić tam dobre interesy. Irańskie otwarcie było raczej flegmatyczne, ostrożne i ściśle kontrolowane. Irańczycy z niesmakiem patrzyli na północ i zdecydowanie źle oceniali rosyjską drogę do gospodarki rynkowej. Strategia w myśl starej chińskiej maksymy Yi bu - Yi bu, czyli "krok po kroku", budziła ich żywe zainteresowanie. Chiny otworzyły się na Zachód w sposób kontrolowany i przy zachowaniu ustrojowego status quo. Teraz Teheran również pragnie zachowania swego modelu państwa teokratycznego, ale bogatego i prężnego gospodarczo w na skutek wejścia w orbitę handlu międzynarodowego.
Na jedwabnym szlakuPrezydent Mahmud Ahamadinedżad zapowiedział, że rozwój wymiany handlowej z zagranicą, ale nie z USA - państwem diabła i jego satelitami, uważa za priorytetowe założenie swej polityki gospodarczej. Odżyła w nowoczesnej wersji idea słynnego jedwabnego szlaku, na którym znów pojawili się kupcy, współcześnie biznesmeni - firmy upatrujące dobrego interesu w długofalowej perspektywie. Niegdyś jedwabny szlak prowadził z Chin i Indii do Europy i dominującym, najbardziej cenionym ładunkiem był tu jedwab. Teraz dominować będą surowce z ropą naftową i gazem w czołówce, ale także innymi minerałami i bawełną. Wiele się zmieniło na jedwabnym szlaku, ale nazwa pozostała.
Wielkie światowe firmy naftowe są zainteresowane wejściem na rynek irański. Z powodu malejących rezerw ropy naftowej światowi potentaci widzą, iż ich ewentualne inwestycje w irański sektor naftowo-gazowy mogą dać im dostęp do drugich co do wielkości światowych zasobów ropy i gazu. Wiele koncernów takich jak: chiński Petroleum & Chemical Corp., Sinopec, norweski Statoil, duński Shell, włoski Eni, francuski Total SA, rosyjski Lukoil oraz austriacki OMV ignoruje naciski amerykańskie i chce poważnych rozmów z przedstawicielami irańskiego sektora naftowo-gazowego. Firmy bronią swoich praw do robienia interesów z Iranem i nie mają zamiaru poddawać się naciskom politycznym. Teheran nie ukrywa, iż zainteresowany jest szybkim napływem kapitału zagranicznego, co pomoże mu utrzymać mocną pozycje w OPEC.
Aktualnie Iran ma możliwość wydobywania około 4 mln baryłek dziennie, natomiast Arabia Saudyska - największy producent w OPEC - 11,5 miliona. Według przedstawicieli irańskiego ministerstwa ds. ropy nowe kontrakty naftowo-gazowe będą zawierane na minimum 20-letnie okresy, co w ich ocenie będzie stabilizowało rynek i dawało możliwość racjonalnego wykorzystania istniejących w Iranie zasobów surowcowych.
Shell i Repsol już na początku tego roku podpisały wstępny kontrakt o wartości 10 mld dolarów z Iranem, który ma przyspieszyć rozbudowę pola Pars, a konsekwencji zwiększyć irańskie możliwości wydobywcze. -
Dopóki handel z Iranem nie zostanie całkowicie zakazany, to koncern będzie kontynuował rozbudowę swoich projektów naftowo-gazowych w rejonie Zatoki Perskiej - stwierdził
Thierry Desmarest, prezes koncernu Total.
Zagraniczni inwestorzy są też zainteresowani stworzeniem rosyjskiego odgałęzienia jedwabnego szlaku. Miałby on łączyć Nowszahr, irański port na południowym wybrzeżu Morza Kapijskiego, z rosyjskim Astrachaniem u ujścia Wołgi na jego wybrzeżu północnym.
Jakkolwiek koncepcja włączenia Rosji do jedwabnego szlaku była zawsze uważana za program długofalowy, to obecnie sprawa dodatkowo się skomplikowała ze względu na wojnę czeczeńską i kaukaskie niepokoje. Terminal ro-ro - przystosowany do transportu ładunków na podwoziach kołowych w Nowszarze jest już bliski ukończenia. Projekt astrachański jest mniej zaawansowany z uwagi na stosunkowo bliskie działania militarne na Kaukazie, aczkolwiek rosyjska firma armatorska Kristuna zainicjowała już połączenia promowe Nowszahr-Astrachań.
Odstępstwa od tradycji
Współczesny jedwabny szlak nie będzie oczywiście powieleniem starej trasy. Dotyczy to zwłaszcza jego części prowadzącej z Chin i Indii do Azji Centralnej. Współczesna trasa przebiegać ma przez irański port Bandar Abbas nad Cieśniną Ormuz łączącą Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim, a sam Iran z wielu względów może odgrywać kluczową rolę w teraźniejszej restauracji jedwabnego szlaku. Przewiduje się, że po realizacji pierwszego etapu jedwabnym szlakiem przewozić się będzie rocznie trzy miliony ton różnego rodzaju ładunków, w tym herbaty, papieru i urządzeń przemysłowych. Jeśli to się zmaterializuje, może powstać poważna przeszkoda w dalszym rozwoju tego handlu, ponieważ będzie on generować znaczny deficyt handlowy u wschodnich odbiorców towarów eksportowanych przez zachodnich producentów. AR Gupte - dyrektor jednej z największych irańskich firm armatorskich Irano Hind Shipping Co. uważa, że rozwiązanie tego problemu zależeć może od pełnego włączenia się do jedwabnego szlaku nadkaspijskich krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, których eksport może poprawić niekorzystne saldo w bilansie handlowym Wschód - Zachód. Gupte utrzymuje, że obecnie przez Bandar Abbas przechodzi ok. 600 tys. ton ładunków. Z tego blisko 400 tys. ton to eksport bawełny z Uzbekistanu - piątego na świecie jej producenta. Reszta to eksport surowców mineralnych z Kazachstanu. Dalszemu zwiększaniu obrotów Bandar Abbas nie sprzyja słaba i rachityczna infrastruktura kolejowa i drogowa Iranu. Przedstawiciel irańskiego ministerstwa handlu twierdzi, że Bandar Abbas sprosta szybkiemu wzrostowi ładunków do przewidywanego poziomu 3 mln ton rocznie, a saldo wymiany handlowej będzie tylko nieznacznie ujemne.
Perskie dywany i orzeszki pistacjowe są poza węglowodorami renomowanymi towarami "made in Iran". Ten kraj dysponuje poszukiwanymi minerałami, których zasoby jak dotąd pozostają niemal dziewiczo nietknięte, tj. bogate złoża miedzi, złota, tytanu, cynku i rud żelaza. W Teheranie uważa się, że za kilkanaście lat Iran stanie się piątym miejscu na liście najbogatszych krajów świata, choć obecnie znajduje się na pozycji 39. To, zdaniem analityków, może niewiele odbiegać od prawdy, jeśli Iran będzie sprzedawał na Zachód coś więcej niż słynne perskie dywany i orzeszki. Poza tym Irańczycy mają do zaoferowania ropę i gaz, a w bliskiej przyszłości być może cenione minerały, ale wszystko to tylko surowce, z których spora część wymaga niemałych pieniędzy na inwestycje w ich wydobycie i transport. Klimat wydaje się sprzyjać temu krajowi, bo umożliwia 2-3-krotne żniwa rocznie, ale niedostatek opadów wymaga pieniędzy na nawadnianie suchej gleby. Dostatek taniej siły roboczej i bardzo tania energia sprzyjają rozwojowi przemysłu i produkcji przeznaczonej na eksport. Dość powiedzieć, że średnia płaca w Iranie nie przekracza 50 dolarów amerykańskich.
Przemysł irański startował z bardzo niskiego poziomu i choć proste rezerwy są już prawie na wyczerpaniu, to umacniają się coraz bardziej polityczno-teokratyczne uwarunkowania stanowiące o izolacjonizmie państwa irańskiego. Obecnie analitycy stwierdzają, że ów tradycyjny izolacjonizm, pamiętający czasy Chomeiniego, może w glorii powrócić do irańskich realiów gospodarczych. Konstytucja Iranu zabrania udzielania jakichkolwiek koncesji lub zezwoleń na inwestycje zagraniczne w wydobycie węglowodorów na terenie Iranu, co nie zawsze jest przestrzegane.
Muzułmańskie Las VegasJeśli chciałoby się wyobrazić sobie Las Vegas w środku muzułmańskiego świata, trzeba by było jechać na wyspę Kish Island w Zatoce Perskiej przed rewolucją islamską. Później kasyna zostały zamknięte i obrabowane przez bandy uzbrojonych rabusiów. Obecnie Kish Island jest specjalną strefą ekonomiczną, jedną z 14 takich w Iranie. Do ich utworzenia i ustanowienia tam zasad liberalnego handlu i niskich podatków sprzyjających inwestycjom Teheran został zmuszony w wyniku olbrzymiego zadłużenia będącego kosztem odbudowy kraju po zniszczeniach na skutek wojny iracko-irańskiej. Jaka będzie przyszłość tych enklaw - rajów podatkowych zadecyduje prezydent Ahmadinedżad. Czynnikiem zachęcającym do inwestycji jest m. in. niska cena energii, np. w strefie Qeshm cena jednego metra sześciennego gazu wynosi zaledwie 30 centów.
Także Bandar Abbas obejmuje specjalna strefa ekonomiczna. Tutaj funkcjonuje już huta cynku, zbudowana kosztem 160 mln dolarów, powstała w kooperacji chińsko-irańskiej. Ostatnie doniesienia prasowe głoszą, że znany nam koreański koncern Daewoo chce inwestować w tej strefie i otworzyć tam montownię samochodów, a Japończycy są zainteresowani budową dużej stalowni. Nie wiadomo, czy te przedsięwzięcia będą realne wobec zmiany konfiguracji władz w Teheranie. Strefy są też aktywnymi ośrodkami przemytniczymi. Irański dziennik "Iran News" podał ostatnio, że 70% telewizorów będących w posiadaniu mieszkańców tego kraju pochodzi z przemytniczego szmuglu. Przemyt jest pochodną restrykcyjnych działań rządu ściśle zakazującego importu towarów konsumpcyjnych.
W oczach większości analityków określenie, jak Iran usytuuje się w gospodarce globalnej i jaką drogą podąży, stanowi równanie ze zbyt dużą liczbą niewiadomych, którego na razie nie można rozwiązać. Trzeba poczekać na dalsze kroki Mahmuda Ahmadinedźada.
Mają ropę nie mają benzynyZużycie paliwa w tym roku wzrośnie o 10% z 80 do 88 milionów litrów dziennie. Prognozę taką przedstawił Narodowy Koncern Dystrybucji Produktów Paliwowych. Przyjmując, że dziennie średnie zużycie paliwa w kraju wynosiło 80 milionów litrów, to ponad 1,04 miliarda litrów paliwa zostało zużytych w pierwszych 13 dniach nowego roku (od 21 marca do 2 kwietnia); wskazuje to na 12% wzrost w porównaniu z rokiem poprzednim. Na początku marca Komisja Budżetowa Parlamentu IRI zatwierdziła wprowadzenie z końcem maja dwucenowego system racjonowania paliwa. Ministerstwo ds. Ropy oraz Organizacja Zarządzania i Planowania mają przedstawić zasady dystrybucji benzyny, wyznaczając dzienną ilość paliwa na każdego kierowcę oraz określić zasady funkcjonowania wolnego rynku paliwowego. Mohammad - Mehdi Mofatteh, rzecznik prasowy Komisji, poinformował, że cena racjonowanego paliwa będzie wynosiła 1000 RLS za litr (0,108225 dolara) i będzie ono dystrybuowane za pomocą specjalnie przygotowanych do tego celu kart.
Włochy największym unijnym partnerem handlowym Iranu
Włochy są obecnie największym unijnym partnerem handlowym Iranu - podaje Eurostat. Następne miejsca zajmują Niemcy oraz Francja i Holandia. Opublikowane dane obejmują 10 miesięcy 2006 roku. W tym okresie obroty z Włochami wyniosły ponad 4,8 mld, z Niemcami 3,65 mld, z Francją 3,59 mld i z Holandią 3,07 mld euro. W roku 2005 wyniki przedstawiały się podobnie, z tym jednak, iż obroty były - w tym samym okresie - znacznie większe: Włochy 5,20 mld, Niemcy 4,78 mld, Francja 4,16 mld i Holandia 2,98 mld euro - która jako jedyny kraj zwiększyła swoje obroty z Iranem w 2006 roku.
Co można sprzedać w Iranie - według sekcji ekonomicznej ambasady RP w Teheranie:
- maszyny i urządzenia mechaniczne (budowlane, górnicze),
- metale nieszlachetne i wyroby z nich,
- tworzywa sztuczne,
- części zamienne dla przemysłu motoryzacyjnego,
- wyroby przemysłu drzewnego (płyty wiórowe, meble, okleiny),
- artykuły konsumpcyjne dla gospodarstw domowych (szkło gospodarcze, kryształy, produkty chemiczne),
- farmaceutyki,
- artykuły dla przemysłu papierniczego,
- surowce do produkcji mebli,
- przetwórstwo owocowo-warzywne,
- przemysł lotniczy.
Grażyna Milewska