Mniej wniosków o upadłość, ale czy mniej upadłości?
15:43
08.08.2007
Jak twierdzą eksperci z firmy Coface Poland, przyczyn jest kilka. Okazuje się np., że około pięć razy więcej wniosków niż miało to miejsce w przeszłości, jest zwracanych z przyczyn formalnych i umorzeń lub oddalanych przede wszystkim z powodu braku majątku.
Eksperci Coface Poland przypominają, że aby w Polsce zbankrutować, należy posiadać majątek, chociażby na pokrycie kosztów postępowania. Na znaczne zmniejszenie liczby wniosków o upadłość wpłynęło także niewątpliwie podniesienie od marca 2006 r. opłaty za jego złożenie (do 1000 zł).
"Bezpieczna" spółka z o.o.
W wypadku, gdy firma nie ma już żadnego majątku, upadłość nie jest ogłaszana. W tej sytuacji stosuje się bowiem odpowiednie przepisy Kodeksu Spółek Handlowych oraz Kodeksu Postępowania Cywilnego.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na strukturę istniejących w Polsce firm. Z danych GUS wynika, że wśród 3,5 mln zarejestrowanych firm (3,3 mln aktywnych), około 3 miliony to przedsiębiorcy, a tylko około 500 tysięcy to spółki kapitałowe. Nic więc dziwnego, że mamy korzystną statystykę. Wiele bowiem firm, szczególnie małych, po prostu zamyka swoją działalność, nie przeprowadzając procesu upadłościowego przed sądem.
W pierwszym półroczu 2007 r. zanotowano więc tylko 210 przypadków niewypłacalności firm, o 32 proc. mniej niż w analogicznym okresie zeszłego roku. Tendencja spadkowa trwa już od pięciu lat.
Najwięcej upadłości notuje się wśród spółek z o.o. Stanowią one niemal 70 proc. wszystkich upadających firm. Ta forma prowadzenia działalności jest bowiem dużo bezpieczniejsza dla właścicieli, którzy mogą stracić jedynie środki wprowadzone do firmy w postaci udziałów. Jest jednak dużo mniej bezpieczna dla wierzycieli, którzy mogą dochodzić swych roszczeń jedynie z majątku spółki - często bardzo niewielkiego. Nic więc dziwnego, że właścicielom spółki z o.o. łatwiej jest podjąć decyzję o postawieniu firmy w stan upadłości, niż osobom prowadzącym działalność jednoosobowo lub też w formie spółki jawnej. W tych wypadkach odpowiadają oni bowiem również swoim prywatnym majątkiem.
Ryzykowny hurt
Jeśli chodzi o strukturę branżową upadłości w Polsce, to w pierwszym półroczu tego roku najwięcej zarejestrowano ich w handlu hurtowym (35). Stanowiły one 17 proc. wszystkich wypadków niewypłacalności w pierwszym półroczu br. (210). Jest to o 48 proc. mniej niż w analogicznym okresie 2006 roku. Mimo znacznej poprawy, branża ta od wielu lat jest najbardziej narażona na bankructwo. Jak twierdzi Coface Poland, wynika to przede wszystkim z bardzo ryzykownej struktury finansowania hurtowni, opierającej się na kredycie kupieckim oraz bankowym. Niewielki zasób własnych kapitałów przy relatywnie wysokich obrotach osiąganych przez tego typu firmy może doprowadzić, nawet w wypadku pojedynczych problemów z odzyskaniem własnych należności bądź upłynnieniem zapasów, do utraty płynności finansowej.
Na drugim miejscu pod względem liczby odnotowanych w minionym półroczu upadłości znalazło się budownictwo (26 bankructw). Dzieje się tak, mimo znacznej poprawy koniunktury w sektorze. Jak twierdzą jednak analitycy Coface, prawdą jest, że zwiększająca się liczba realizowanych inwestycji, zarówno w sektorze mieszkaniowym, jaki komercyjnym, napędza koniunkturę i powoduje, że portfel zamówień w firmach budowlanych pęcznieje. Z drugiej strony, dużym ryzykiem upadłości obarczone są jednak nowe podmioty powstające na fali obecnego boomu.
Branża obarczoną wysokim ryzykiem upadłości jest także produkcja artykułów spożywczych i napojów. W minionym półroczu liczba upadłości wzrosła tutaj w porównaniu z analogicznym okresem 2006 roku o 21 proc. Jak twierdzą analitycy Coface, jest to w dużym stopniu efektem konsolidacji tego sektora. Jest w nim bowiem coraz mniej miejsca dla słabszych finansowo przedsiębiorstw, których nie stać na walkę z największymi graczami na rynku.
Górą opolskie
Coraz mniej staje się natomiast ryzykowny handel detaliczny. Sektor ten
w ciągu ostatnich czterech lat znajdował się w pierwszej trójce najbardziej ryzykownych branż, natomiast w tym roku znalazł się aż na ósmym miejscu, z wynikiem o 62 proc. lepszym niż w 2006 roku. To przede wszystkim efekt wzrostu poziomu konsumpcji wywołany wzrostem poziomu płac. Zdaniem analityków Coface, przychody i zyski przedsiębiorstw zajmujących się handlem detalicznym rosną i będą rosły w najbliższym czasie, co podtrzyma spadkowy trend upadłości w sektorze.
W ujęciu regionalnym najwięcej upadłości w Polsce wystąpiło w minionym półroczu w województwie mazowieckim, śląskim i dolnośląskim, a najmniej w opolskim i podlaskim.
Grażyna Garlińska
Źródło:
