- Mogę powiedzieć tylko, że jest to zespół z pierwszej trójki - zastrzega Jakub Pawłaszek, dyrektor zarządzający firmy Fair Recruitment, która prowadzi rekrutację. Według nieoficjalnych informacji, czterech do ośmiu polskich monterów-laminatorów nie zasili zespołu BMW Sauber. Będą pracować dla Ferrari lub McLarena.
- Nie mogę potwierdzić tej informacji - Pawłaszek zasłania się tajemnicą handlową. Nie dotyczy ona jednak stawek i warunków pracy Polaków. Zatrudnieni zostaną na kontrakty od sześciu do dziewięciu miesięcy. Za 55 godzin pracy tygodniowo mogą liczyć na wynagrodzenie rzędu 10 do 15 euro na godzinę. Zakwaterowanie o wysokim standardzie i transport zapewnić ma im pracodawca.
- W zamian oczekuje on od polskich pracowników montowania elementów kompozytowych, obsługi autoklawu oraz nakładania warstw, czyli jednym słowem produkcji i montażu bolidów F1 na przyszły sezon - tłumaczy Pawłaszek.
Na razie zgłosiło się kilku kandydatów, z czego, zdaniem dyrektora Fair Recruitment, czterech z nich spełnia wymagania pracy w Formule 1. Trzech ma doświadczenie w przemyśle lotniczym, jeden w jachtowym. I właśnie na specjalistów z tego ostatniego liczy najbardziej Pawłaszek. Bo, jak mówi: "Polacy pracujący w branży jachtowej cieszą się w Europie bardzo dobrą renomą". Rodacy Roberta Kubicy rozpoczną pracę przy produkcji nowych bolidów już we wrześniu.
Jakub Gilewicz