Egzekucja administracyjna przeprowadzana przez urząd skarbowy właściwy dla miejsca zamieszkania (nie zameldowania) lub miejsca położenia majątku. Polega ona najczęściej na odebraniu równowartości mandatu i kosztów egzekucyjnych z pensji, emerytury czy renty kierowcy. Kwota ta ściągana jest z konta bankowego kierowcy lub przesyłana przez zobowiązanego do tego pracodawcę kierowcy na wskazane przez urząd konto. Urząd ma też możliwość zajęcia części nadpłaty podatku, przeprowadzenia egzekucji z majątku ruchomego (samochód, sprzęt RTV i AGD), akcji, obligacji, weksli, funduszy inwestycyjnych i udziałów w spółkach itp.
Procedura wydaje się prosta i w miarę skuteczna. Zdarza się jednak, że nie nawet do niej nie dochodzi.
- Pracownicy urzędów wojewódzkich nie nadążają z wystawianiem tytułów wykonawczych. To m.in. efekt rosnącej ilości mandatów. Na Mazowszu było ich w ubiegłym roku o 42 proc. więcej niż w 2005 r. - wyjaśnia Elżbiety Karczmarczyk, wicedyrektor Departamentu Budżetu i Finansów Najwyższej Izby Kontroli.
Problemem jest zbyt mała ilość inspektorów, którzy zajmują się egzekucją. W dużych miastach zdarza się, że każdy z nich musi zając się rocznie nawet 4 tys. spraw dotyczących mandatów wystawionych przez drogówkę.
Jeśli mimo prowadzonej egzekucji administracyjnej osoba, która otrzymała mandat, przez 3 lata skutecznie uchyla się od uiszczenia należnej kwoty, mandat przedawnia się i zostaje spisany z ewidencji księgowej. W praktyce oznacza to, że kierowca zostaje bezkarny.
Maciej Pobocha