Rikszarze kontra kierowcy
14:45
16.08.2007
- Bardzo się zdenerwowałem na Wschodniej. Jezdnią jechał rikszarz, a zaparkowane przy chodniku samochody uniemożliwiały jego wyminięcie. Za rikszą ustawił się sznur samochodów - mówi Adam Krysiak, kierowca Daewoo Tico.
Rowerowi przewoźnicy nie widzą nic w złego w swojej jeździe po ulicach. Narzekają za to na zachowanie kierowców.
- Czasem trąbią na nas, złorzeczą i wygrażają, bo jedziemy przed nimi. Ale co mamy zrobić - taka praca - mówi łódzki rikszarz.
Sęk w tym, że riksze miały służyć do przejażdżek ul. Piotrkowską. Tymczasem jeżdżą wszędzie. I nic z tym nie można zrobić, bo wszystko jest zgodne z przepisami.
- Rikszarze mogą korzystać z jezdni tak samo, jak inni rowerzyści - mówi Dariusz Szymczak z łódzkiej drogówki.
Ani rikszą, ani rowerem nie wolno natomiast jeździć po chodniku. Od tego przepisu są dwa wyjątki. Po chodnikach lub drogach dla pieszych mogą się poruszać rowerzyści sprawujący opiekę nad dzieckiem w wieku do 10 lat, również kierującym rowerem.
Drugim odstępstwem jest sytuacja, gdy na drodze dozwolona jest prędkość wyższa niż 50 km/h, a szerokość chodnika wynosi nie mniej niż dwa metry.
Autor: (tas)
Źródło:
