- Własny sklep otworzyłam na początku lat 90. i wciąż go prowadzę - opowiada właścicielka drogerii. - Wcześniej pracowałam w podobnym sklepie, gdzie zdobyłam doświadczenie jako sprzedawca - dodaje. Biznes przynosił satysfakcjonujące dochody. W najlepszym okresie Maria Stopczyk zatrudniała dwóch pracowników. Ale w 2001 roku w sąsiedztwie pojawiła się konkurencyjna sieć drogeryjno-perfumeryjna. Od tamtej pory właścicielka zarabia tylko na siebie.
Rynek sklepów drogeryjnych jest konkurencyjny, ale nie zamknięty. O sukcesie decyduje lokalizacja,
oferta produktowa i zaufanie klientów.
Osiedle kontra centrum handlowe
W zależności od miejsca i wielkości sklepu koszt uruchomienia własnej drogerii wiąże się z nakładami rzędu od 50 do 150 tys. zł. W przypadku wynajęcia pomieszczenia wymagany kapitał początkowy jest mniejszy, ale wtedy wzrastają miesięczne koszty utrzymania biznesu. Przy planowaniu wielkości sklepu i jego formy - czy będzie samoobsługowy, czy nie - należy wziąć pod uwagę lokalizację. W przypadku centrów handlowych zdecydowanie bardziej opłaca się otworzyć drogerię samoobsługową.
Wiąże się to jednak z zatrudnieniem co najmniej trzech pracowników i konkurencją ze strony innych sieci drogeryjnych i supermarketów. - Obecnie pewniejszym biznesem jest drogeria z dala od
centrum handlowego, wolnostojący punkt, najlepiej przy dużym osiedlu - ocenia Maria Stopczyk. - Klienci nie będą jechać specjalnie po mydło czy lakier do galerii - dodaje. Uliczna drogeria może liczyć na stałych klientów, których w
centrum handlowym brakuje. W dużych galeriach ludzie są anonimowi, wtedy wybierają duże sieci o znanych markach.
Zakładamy drogerię
Otwarcie drogerii nie wymaga od przedsiębiorcy zbyt wielu formalności. Wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą, uzyskać numer REGON, dopełnić obowiązków związanych z podatkami i ubezpieczeniem społecznym.
By móc wygodnie zatowarować sklep, jego powierzchnia powinna mieć około 100 m2. Ale przy 50 m2, które ma przedsiębiorczyni, też można urządzić drogerię. Trzeba się jednak liczyć z tym, że klienci nie zobaczą całego asortymentu na półkach. Miesięczny koszt prowadzenia takiej działalności to ok. 5-6 tys. zł, w zależności od liczby zatrudnionych pracowników.
Każdy pracownik to dodatkowe 1200 zł plus ewentualna premia. - Na początku potrzebny jest przynajmniej jeden pracownik do pomocy - twierdzi Maria Stopczyk. - Teraz mam stałych dostawców, ale kiedyś jeździłam do hurtowni i ktoś musiał obsługiwać klientów w sklepie - dodaje. W pierwszych miesiącach, a nawet latach, lepiej samemu zatowarować sklep. Na początku trudno jest wynegocjować dobre ceny u dostawców, więc w hurtowni można kupić ten sam produkt po niższej cenie. Trzeba również zwrócić uwagę na sposób przedstawienia asortymentu.
Niektóre grupy produktów nie powinny stać przy innych, np. proszki do prania źle wyglądają na półce obok lakierów do paznokci. Produkty powinny być dobierane rodzajowo od najlżejszych do najcięższych. Ma to przełożenie na wyposażenie sklepu, czyli półki, które pod cięższy
towar powinny być bardziej masywne, natomiast delikatniejsze pod produkty takie, jak kremy, lakiery czy perfumy. - Bardzo dobre wrażenie robią szklane gabloty z wyeksponowanym dobrej jakości towarem - twierdzi Maria Stopczyk.
(Nie-)sezonowa sprzedaż
W przypadku sklepów drogeryjnych nie ma sezonów, w czasie których można więcej zarobić. Zimą częściej sprzedaje się tłuste kremy i pomadki, latem perfumy i kremy nawilżające. Ale sprzedaż utrzymuje się przez cały rok na podobnym poziomie, głównie za sprawą tzw. chemii, czyli np. proszków do prania, płynów do płukania itp. - Trudno znaleźć produkt, który będzie bez względu na porę roku zwiększał poziom sprzedaży, nie ma tzw. pewniaków - mówi właścicielka drogerii. - Bardziej trzeba się dostosować do potrzeb klientów i sprowadzać to, co najczęściej kupują i o co pytają - dodaje. O wzmożonym ruchu można mówić jedynie w okresie świąt wielkanocnych i bożonarodzeniowych.
Jeszcze kilka lat temu właściciele drogerii mogli zarobić z okazji takich świąt, jak Dzień Matki czy Dzień Ojca, ale teraz nie jest to odczuwalne. Tak jak w każdej działalności, tak i w przypadku drogerii trzeba się nastawić na promocje i działania reklamowe. Bardzo atrakcyjne dla klientów są pokazy makijażu, badanie cery i włosów, ale też próbki, które można dodać do zakupu wybranych produktów. Przez lata pracy Maria Stopczyk zdobyła umiejętności nie tylko przedsiębiorcy, lecz także doświadczenie fachowca w branży. Dzięki temu może w każdej chwili doradzić klientom, co w drogerii ceni się bardzo.
Maciej Krzysztoszek (miesięcznik Własny Biznes)
* Nazwisko zostało zmienione na życzenie bohaterki artykułu.