- Zapłaciliśmy za przejazd autostradą, czyli drogą, na której bezpiecznie można jechać z prędkością 130 km/h co najmniej dwoma pasami ruchu. Tymczasem poruszaliśmy się nie tylko jednym i to w żółwim tempie. Po drugim jechały auta z przeciwka - mówią.
Państwo Pieklarzowie postanowili zaprotestować i nie chcieli zapłacić 11 zł przy drugiej bramce. Wtedy pracownicy autostrady postawili pachołek za ich samochodem i powiedzieli, że mogą sobie protestować. Wezwali również policję.
- Funkcjonariusze powiedzieli, że jak zjedziemy na pobocze, to również mogą otoczyć nasz samochód pachołkami i będziemy dalej mogli protestować - mówi Janusz Pieklarz. - Oczywiście to nie miałoby sensu. Dlatego postanowiliśmy zapłacić, odjechać i teraz spokojnie dochodzić swoich roszczeń.
Inaczej sprawę traktuje Renata Rychlewska, rzecznik Autostrady Eksploatacji S.A.
- Każdy kierowca sam wybiera, czy chce podróżować płatnym odcinkiem autostrady, czy skorzystać z drogi alternatywnej - mówi Renata Rychlewska z Autostrady Eksploatacji. - O tym, że na odcinku Konin-Września prowadzone są prace modernizacyjne nawierzchni, informujemy kierowców. Na każdym wjeździe na łatany odcinek umieszczone zostały specjalne tablice informujące o utrudnieniach w ruchu. Dodatkowo na dwóch wiaduktach przed wjazdem na A2 od strony Konina i od strony Wrześni powiesiliśmy specjalne banery informujące o pracach remontowych i o tym, że opłaty za przejazd pozostają bez zmian.
Kilka tygodni temu łódzki prawnik zbuntował się i odmówił zapłaty za przejazd płatnym odcinkiem autostrady A4. Tam również interweniowała policja. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie.