Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

I po debacie...

15:01 02.10.2007




Fot. PAP / Jacek Turczyk

Debatę w studiu Telewizji Polskiej transmitowaną przez TVP 2, TVN 24, TV Biznes i Program I Polskiego Radia prowadzili kolejno: Joanna Wrześniewska-Zygier (TV Biznes), która zadawała pytania dotyczące gospodarki, Monika Olejnik (TVN 24) - pytała o politykę zagraniczną i Krzysztof Skowroński (Polskie Radio) - pytał o politykę krajową.

- Widać było, że dziennikarze nie uzgodnili wspólnej strategii w tej debacie, a powinni byli - uważa Michał Kobosko, redaktor naczelny tygodnika "Newsweek Polska". Jacek Żakowski, publicysta "Polityki" i Piotr Zaremba, publicysta "Dziennika" uważają, że formuła debaty nie pozwoliła dziennikarzom odegrać znaczącej roli.

Zaremba ocenia: - Joanna Wrześniewska-Zygier i Krzysztof Skowroński byli bardziej przezroczyści. Pytania Moniki Olejnik były subiektywne i naładowane emocjami, przez co się trochę odróżniła. Jednak scenariusz programu był dosyć sztywny i ograniczył pytających dziennikarzy. Żakowski dodaje: - Ten format sprowadził dziennikarzy do roli prezenterów.

Nasi rozmówcy mają wątpliwości co do doboru pytań. - Padły dziwne pytania dotyczące gospodarki, na przykład o ubezpieczenia, co w fundamentalnej debacie politycznej nie wydaje mi się najważniejsze - zwraca uwagę Żakowski. - Krzysztof Skowroński znalazł się w niezręcznej sytuacji, bo jako nominowany przez PiS do władz publicznego radia nie mógł zadać ważnego pytania o zawłaszczenie przez obecną władzę mediów publicznych. Zabrakło pytań o kryzys w służbie zdrowia czy praworządności w Polsce - wytyka Żakowski i dodaje, że jedynie Monika Olejnik próbowała dociskać polityków.

Kobosko pozytywnie odebrał Skowrońskiego: - Zwłaszcza jego pierwsze pytanie: "O co chodzi w tych wyborach?", było konkretne i podstawowe. Jednocześnie pozwalało się wypowiedzieć politykom, co w tej poszatkowanej na krótkie części debacie było trudne - mówi naczelny "Newsweeka".
Źródło: Press
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy