Jeśli protest potrwa dłużej, czekają nas kilometrowe kolejki na przejściach granicznych, a przedsiębiorców opóźnienia w dostawach i ogromne straty finansowe.
Strajk objął wszystkie izby celne w kraju oraz wszystkie posterunki i przejścia graniczne. Najbardziej odczują to osoby przekraczające granice na ścianie wschodniej. - Nie chcemy działać przeciwko przedsiębiorcom, ale niestety szala goryczy z naszej strony się przelała - mówi Barbara Smolińska, przewodnicząca Zrzeszenia Związków Zawodowych Służby Celnej RP. - Protest będzie trwał do odwołania, czyli do chwili spełnienia przez Ministerstwo Finansów naszych postulatów.
Podobne problemy mają przekraczający granice w Cieszynie, Zgorzelcu i Jędrzychowicach. Ruch osobowy odprawiany jest normalnie. Strajk dotyczy jedynie odpraw towarowych. Celnicy szczegółowo kontrolują każdy z pojazdów i drobiazgowo sprawdzają wszystkie dokumenty. Dla kierowców oznacza to nawet kilkugodzinne oczekiwanie na odprawę.
- Nawet kilka godzin takiej działalności celników oznacza wielokilometrowe korki na granicach. Co dopiero, gdyby protest miał potrwać dłużej - mówi Anna Wrona, rzecznik prasowy Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce. - To oznacza niedotrzymanie terminów przez przewoźników, a zarazem złamanie umowy z klientem. W takim wypadku przewoźnikowi grożą konsekwencje finansowe.
Trochę lepiej ma się sytuacja w portach morskich. Tam ze względu na mniejszy ruch odprawy przebiegają jak na razie w miarę płynnie. Tak przynajmniej twierdzi dyrekcja izby.
- Nie spodziewamy się żadnych przestojów w ruchu osób i towarów na terenie portów - zapewnia Tomasz Węgiel, dyrektor Izby Celnej w Gdyni. - Negocjacje ze związkami zawodowymi na poziomie regionalnym dobiegły końca. Z tego co wiem część postulatów będzie realizowanych. Chodzi między innymi o postulaty płacowe.
- Pierwszy raz o tym słyszę. Do tej pory nie otrzymaliśmy żadnego stanowiska ze strony ministerstwa dotyczącego podwyżek - odpowiada Jarosław Łukowicz, wiceprzewodniczący Zrzeszenia Związków Zawodowych Służby Celnej RP. - Dyrektor wystąpił jedynie do ministerstwa z pismem, w którym nie było podanych żadnych kwot ani terminów ewentualnych podwyżek.
Robert Kiewlicz