Hello, money!
06:16
26.10.2007
Nabór do szkół językowych odbywa się trzy razy w roku: na jesieni, na wiosnę i na wakacje. Największe jednak zainteresowanie można zauważyć na przełomie września i października, a także w lutym. Dlatego zdaniem specjalistów jest to najlepszy okres na rozpoczęcie lingwistycznego biznesu.
- Coraz więcej osób interesuje się również kursami tuż przed wakacjami - twierdzi Erna Grońska ze szkoły językowej Lingua Nova. - Cieszą się powodzeniem dlatego, że są prowadzone głównie w ramach konwersacji - tłumaczy.
Konkurencja na poziomie
Decydując się na otwarcie szkoły językowej, nie trzeba się starać o specjalne pozwolenia. Wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą, a z upływem czasu i nabywaniem doświadczenia można starać się o specjalne certyfikaty podnoszące prestiż placówki. Trzeba za to się liczyć z konkurencją, szczególnie w dużych miastach, gdzie funkcjonują sieci placówek. Dlatego pani Dorota, która pragnie pozostać anonimowa, podjęła decyzję o otwarciu szkoły w podwarszawskiej miejscowości. - Na razie sama będę prowadziła zajęcia, ponieważ tutejszy rynek nie jest duży.
Ale w przyszłości nie wykluczam zatrudnienia kogoś, zwłaszcza jeśli będzie takie zapotrzebowanie - opowiada nasza rozmówczyni. Szkoła pani Doroty od października zaoferuje język angielski, którego wcześniej uczyła prywatnie. W budynku odległym o kilkaset metrów od szkoły podstawowej pani Dorota wynajęła dwa pomieszczenia: jedno administracyjno-biurowe, drugie na salę lekcyjną. Inaczej jest w dużych miastach, jak Warszawa, Wrocław czy Kraków. Tu trzeba się liczyć z większymi kosztami wynajmu i ze znacznie większą konkurencją, zwłaszcza ze strony sieci szkół językowych.
Dlatego niektóre z nich, jak Lingua Nova, oferują rozwój we franczyzie. - Największym kosztem przy otwarciu szkoły językowej jest niewątpliwie zakup lokalu lub jego wynajęcie - twierdzi Erna Grońska. - Placówka może funkcjonować już przy trzech, czterech salach oraz sekretariacie - dodaje. W zależności od wielkości powierzchni lokalu, jego stanu, ewentualnego remontu, adaptacji wnętrz i wyposażenia, kapitał potrzebny do uruchomienia szkoły zamyka się w kwocie ok. 60 tys. zł. W przypadku Lingua Nova preferowana wielkość lokalu wynosi ok. 100 m2.
Główne koszty po uruchomieniu placówki wiążą się z zatrudnieniem pracowników. Na początku warto zainwestować w dwóch, trzech pracowników administracyjnych, metodyka i w zależności od zapotrzebowania: ok. dwóch lektorów. Średnie wynagrodzenie w branży wynosi ok. 3 tys. zł netto. Zdaniem Erny Grońskiej, chętnych do pracy lektorów nie brakuje. Najwięcej zgłasza się absolwentów filologii angielskiej, trudniej za to znaleźć nauczyciela języka włoskiego czy hiszpańskiego. Z roku na rok jednak można zauważyć stopniowy wzrost zainteresowania nauczaniem również tych języków.
Angielski najmocniejszym ogniwem
Obecnie podstawową ofertą szkoły językowej jest nauka języków: angielskiego i niemieckiego, choć powoli standardem zaczynają stawać się już inne, takie jak francuski, rosyjski, włoski czy hiszpański. - Nauka języków obcych stała się w ciągu kilku ostatnich lat bardzo popularnym trendem - mówi Paulina Kocenko, dyrektor szkoły stacjonarnej Lingua Nova. - Angielski nie jest już tylko modny, jest wręcz podstawą, językiem, który każdy powinien znać - dodaje. Dlatego też od dłuższego czasu można zauważyć wzrost zainteresowania językami, które do tej pory pozostawały w cieniu angielskiego, m.in. niemieckim i francuskim.
W okresie wakacyjnym z kolei popularnością cieszą się języki krajów południowych, np. włoski czy hiszpański. Pani Dorota na razie swoim studentom zaoferuje język angielski, ale docelowo myśli także o utworzeniu grup z językiem włoskim, który kiedyś studiowała. - Wszystko zależy od tego, czy będą chętni na inne języki. Część osób pyta się o niemiecki, więc jeśli będzie zapotrzebowanie na kilka grup, to nie wykluczam, że zatrudnię lektora tego języka - dodaje. A większa liczba grup to większe zyski nie tylko w kasie szkoły, ale i w kieszeni studentów. Niektóre szkoły językowe podpisują umowy z księgarniami na zakup książek, dzięki czemu mogą wynegocjować rabaty atrakcyjne dla klientów.
Maciej Krzysztoszek (miesięcznik Własny Biznes)
Źródło:
