Nie było trzęsienia ziemi, nie uderzył meteoryt, nikt nie słyszał o wielkim drogowym wypadku, nie rozpoczął się żaden nowy remont, a Kraków został wczoraj całkowicie sparaliżowany przez korki. Policjanci z drogówki i kierowcy upatrują przyczyn tajemniczej blokady w zbliżającym się Święcie Zmarłych i w remontach ważnych miejskich arterii. Innego wyjaśnienia nie ma...
Dziś, przynajmniej w niektórych miejscach Krakowa, sytuacja na drogach może się nieco poprawić, bo zostaną udrożnione cztery remontowane ulice - Wielicka, Bora Komorowskiego, Konopnickiej i obejście Przegorzał.
- Nie byłbym jednak optymistą. Ruch na drogach - i tak już duży - na pewno jeszcze znacznie wzrośnie, jak zwykle przed 1 listopada - mówił Ryszard Grabski, naczelnik sekcji ruchu drogowego Komendy Miejskiej Policji.
- Nieczynne jest połączenie drogowe od ronda Grzegórzeckiego do ronda Mogilskiego. To centralny punkt miasta, więc bardzo komplikuje to i tak już niełatwą sytuację drogową - dodał.
Przekleństwa, jakie rzucali wczoraj krakowscy kierowcy, stojąc w kilometrowych ogonkach, trudno usłyszeć nawet pod budką z piwem. - To się k... w głowie nie mieści - nie przebierał w słowach Piotr Zarański, mieszkaniec Niepołomic . - Z Niepołomic do ul. Grzegórzeckiej jechałem półtorej godziny. Jestem spóźniony do pracy - oburzał się Zarański.
Za głównych sprawców drogowego pandemonium uważa włodarzy miasta. Marii Zbierskiej (za kółkiem od pięciu lat) przejazd z Woli Duchackiej do mostu Dębnickiego zajął 50 minut.
- Najgorzej jest na ul. Konopnickiej. Człowiek ma ochotę wysiąść, zostawić samochód i iść piechotą - podkreślała zdenerwowana kobieta. Chociaż zdążyła przyzwyczaić się, że przejazd przez miasto to nie lada wyczyn, wczorajsze korki kompletnie ją zaskoczyły.
Teresa Błach, którą zastaliśmy w ogonku aut na Grzegórzeckiej, żałowała, że wsiadła do samochodu. - Diabli mnie podkusili. Piechotą mam do pracy 10 minut, a stoję tutaj już 25 - mówiła Błach, pokazując na zegarek.
Pasażerowie miejskich autobusów również spóźniali się do pracy. - Najgorzej było na ul. Bora Komorowskiego, gdzie autobusy stały w korkach nawet półtorej godziny. Bardzo źle jeździło się także w okolicach Rakowickiej. Tu autobusy utknęły na 20-30 minut - mówił Marek Gancarczyk z MPK.
Oprócz problemów na Bora Komorowskiego, gigantyczne korki zablokowały wczoraj rejon ronda Mogilskiego, ronda Grzegórzeckiego, ulice Konopnickiej i Księcia Józefa . W tych najbardziej newralgicznych miejscach ruchem kierowała policja drogowa. - "Rzuciliśmy" 30 dodatkowych policjantów, aby usprawnić ruch - wyjaśnia Grabski. Niewiele to jednak dało.
Większość kierowców uważa, że powodem wczorajszego kataklizmu drogowego są remonty. Policjanci kierujący ruchem zauważyli jednak w mieście sporo samochodów z rejestracjami spoza Krakowa. To może oznaczać, że mieszkańcy innych miejscowości zaczęli już przyjeżdżać na groby bliskich albo zmierzali do nekropolii tranzytem przez nasze miasto. - Odebraliśmy mnóstwo sygnałów od zdenerwowanych taksówkarzy.
Takiego korka nie pamiętają od lat - podkreślał Stanisław Grzybowski z Radio Taxi Barbakan. Zdaniem Grzybowskiego, pewnym ułatwieniem dla kierowców mogą się okazać oddane dziś do przejazdu ulice. Przez ul. Konopnickiej, od ronda Grunwaldzkiego do mostu Dębnickiego, autobusy będą wreszcie mogły pojechać dodatkowym trzecim pasem. Prace wykończeniowe potrwają tu jeszcze ok. dwa tygodnie.
Podobnie będzie na ul. Księcia Józefa, która ponownie zostanie włączona do ruchu, ma tam działać nowa sygnalizacja, a drogowcy zajmą się porządkowaniem poboczy. Zakończą się również prace przy wymianie nawierzchni ul. Wielickiej (od ul. Wlotowej do Tesco i od ul. Kosteckiego do ul. Jakubowskiego).
Kierowcy przejadą bez utrudnień też ul. Bora Komorowskiego, na której zmodernizowany został fragment od ul. Dobrego Pasterza do skrzyżowania z ul. Stella Sawickiego. Ulicę Bora Komorowskiego czeka wkrótce kolejny remont. Prawdopodobnie w listopadzie i grudniu będzie remontowany rejon skrzyżowania z ul. Stella Sawickiego.
Autor: Małgorzata Stuch, K.Sakowski