Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Koniec z oblewaniem egzaminów na prawo jazdy za nic

14:00 05.11.2007



- Postulujemy skrócenie jazdy po mieście oraz zmianę zasad egzaminów poprawkowych - mówi zastępca dyrektora WORD w Łodzi Tomasz Kacprzak.

Zaledwie dziesięciu kandydatów na kierowców na trzy tysiące przystępujących miesięcznie do egzaminu na prawo jazdy kategorii B, kwestionuje jego wynik. Egzaminatorzy Wojewódzkiego Ośrodka ruchu Drogowego w Łodzi są nieomylni? Nie. Zdającym szkoda czasu i nerwów na walkę z wiatrakami. Egzaminatorowi włos z głowy nie spadnie, a uznanie skargi oznacza tylko powtórkę na koszt Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego.

Marek Woźniak trzy razy podchodził w Łodzi do egzaminu. Żadnej próby nie zaliczył. Pierwszy raz oblał, bo jechał "za szybko". Następnym razem za późno włączył kierunkowskaz. Podczas trzeciej próby ponoć nieprawidłowo wjechał na rondo. - Spróbuję jeszcze raz, jak obleję to składam skargę - twierdzi Marek Woźniak. - To nic nie da, ale zrobię to dla zasady.

Inny przykład opowiadany przez powtórkowiczów. Kandydat na kierowcę zaliczył wszystkie manewry, wraca do WORD. Kilkaset metrów przed bramą ośrodka egzaminator nagle każe zatrzymać auto i przerywa sprawdzian. Dlaczego? Bo jego zdaniem niedoszły kierowca jechał za blisko prawej strony jezdni. Kłopot w tym, że egzaminator usiadł za kierownicą i jechał tak samo. Chłopak nie złożył skargi, nie chciał "zadzierać".

- Lepiej od razu zapisać się na poprawkę - mówi Zbigniew Popławski, właściciel szkoły jazdy. Kursantom, którzy chcą się skarżyć, Popławski opowiada historię swojej uczennicy, która trzy miesiące czekała, aż WORD prześle do Urzędu Marszałkowskiego zapis nagrania wideo z egzaminu.

Egzamin praktyczny zaczyna się na placu manewrowym, później jest 40 minut jazdy po mieście. Zdający ma prawo do jednego błędu. Powinno być tak, że jak ktoś źle zaparkuje, to egzaminator powinien poprosić o powtórzenie manewru. Zbyt późne włączenie kierunkowskazu nie musi oznaczać, że się nie zdało.

- Egzamin musi być przerwany, jeśli zdający stworzył zagrożenie na drodze - tłumaczy Tomasz Kacprzak, wicedyrektor WORD w Łodzi. - Na przykład wjechał na skrzyżowanie na czerwonym świetle.

Każdy kto uważa, że oblał niesłusznie, może złożyć skargę. Ma 14 dni. Skarga z wyjaśnieniem egzaminatora i filmem trafia do Urzędu Marszałkowskiego. Zdający czeka miesiąc na jej rozpatrzenie. Czy miał rację, czy nie - traci kolejne trzy tygodnie, bo tyle czeka się na termin egzaminu. A zaczyna go od początku, choć plac manewrowy i wiele innych manewrów wykonał prawidłowo. Dlaczego nie zacząć powtórki od manewru, który wykonało się źle? - Takie są przepisy - mówi Kacprzak.

Zdaniem dyrektora, skrócenie powtórek automatycznie zmniejszyłoby kolejki do egzaminów. A zdający mieliby mniejszy stres. Bo aż 70 proc. z tych, którzy oblewają próbę, robi to właśnie na placu.

- Nie dlatego, że nie potrafią, tylko z nerwów - zastrzega Zbigniew Popławski. - Egzamin wyznacza się wszystkim na jedną godzinę, więc często czeka się i trzy godziny, zanim usiądzie się za kierownicą.

Co się dzieje z egzaminatorem, na którego są skargi? Czeka go rozmowa z kierownikiem albo dodatkowe szkolenie. I nie jest brany pod uwagę przy podziale premii. - Jeśli skargi się powtarzają, to traci pracę - zapewnia Kacprzak.

Monika Pawlak
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy