Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Certyfikaty wspierają energetykę

06:00 12.11.2007

Kraje Unii Europejskiej w trosce o środowisko naturalne i bezpieczeństwo energetyczne wyznaczyły sobie ambitne cele, aby część produkowanej energii pochodziła ze źródeł odnawialnych (np.: wiatrowych, wodnych, ze spalania biomasy bądź z ogniw fotowoltaicznych). Kłopot w tym, jak zagwarantować, by w obrocie zielona energia rzeczywiście była zielona. Prąd z elektrowni wiatrowej nie różni się niczym od tego, który wypływa z elektrowni węglowej. W Polsce przed laty wielokrotnie dochodziło do sytuacji, w której obrót zieloną energią zamieniał się w handel fakturami za prąd. Efektem takich zabiegów była wielokrotna sprzedaż tego samego prądu. Okazywało się później, że firmy zobowiązane do dostarczania zielonej energii w ustalonej proporcji z tzw. czarnym prądem (powstającym w elektrowniach węglowych) sprzedawały jej znacznie więcej niż było produkowane w Polsce.

Drugim powodem, dla którego certyfikaty są bardzo przydatne, jest wsparcie finansowe źródeł odnawialnych. Produkcja prądu w elektrowniach wiatrowych jest znacznie droższa niż w konwencjonalnych. W kilku krajach wprowadzono więc dopłaty dla wytwórców energii zielonej.

Zielona z wiatrem

Rynkowe zasady obrotu energią pochodzącą z odnawialnych źródeł od dwóch lat zaczęły obowiązywać również w Polsce. System rodził się w bólach, ale wreszcie działa. Zielona energia jest sprzedawana na normalnych zasadach (tzn. po takich samych cenach, jak prąd z innych elektrowni), a obrotowi (na Towarowej Giełdzie Energii bądź w ramach umów dwustronnych) poddane są tzw. świadectwa pochodzenia potwierdzające naturę wyprodukowanej energii. - Dzięki temu producenci zielonej energii uzyskują dodatkowe przychody. Firmy sprzedające prąd odbiorcom końcowym (zakłady energetyczne i przedsiębiorstwa obsługujące klientów zgodnie z zasadą TPA - dostępu stron trzecich do sieci) muszą wykazać się odpowiednią liczbą certyfikatów. W tym roku ich liczba musi odpowiadać 5,1 proc. całkowitej ilości sprzedanej energii. Ten odsetek w kolejnych latach będzie stopniowo rósł, aż do 9 proc. w 2010 roku - powiedział Zbigniew Kamieński, zastępca dyrektora Departamentu Energetyki Ministerstwa Gospodarki.

System świadectw pochodzenia działa w pełni od 1 października 2005 roku. Wcześniej wytwórcy prądu lub firmy zajmujące się obrotem energii, jeśli nie sprzedały jej odbiorcom, musiały przekazywać świadectwa pochodzenia (wydane przez Urząd Regulacji Energetyki) w ślad za sprzedaną energią. Wnioski o umorzenie świadectw pochodzenia mogły składać wyłącznie te firmy (zakłady energetyczne), które dostarczyły prąd odbiorcy. Od stycznia do września bieżącego roku Urząd wydał 4180 świadectw dokumentujących pochodzenie 3,66 TWh zielonej energii, a w tym czasie umorzył świadectwa opiewające na ok. 2,49 TWh.

Rejestr świadectw pochodzenia prowadzi Towarowa Giełda Energii. Prowadzi ona również rynek praw majątkowych, na którym sprzedawane i kupowane są prawa majątkowe do świadectw pochodzenia energii produkowanej w oparciu o odnawialne źródła. Kupować i sprzedawać mogą je członkowie giełdy dopuszczeni do działania na rynku praw majątkowych wpisani jednocześnie w rejestr świadectw pochodzenia. Prawa majątkowe są notowane w systemie kursu jednolitego i w systemie notowań ciągłych. Na rynku praw majątkowych nie obowiązują ograniczenia wahań kursów. Notowania odbywają się w środy. Giełda zajmuje się również rejestrowaniem transakcji pozasesyjnych, czyli przeprowadzanych przez sprzedających i kupujących bez udziału giełdy. Towarowa Giełda Energii publikuje też indeks rynku praw majątkowych. 24 października bieżącego roku jego wartość wynosiła 238,53 zł/MWh.

Czerwona z kogeneracji

Na podobnych zasadach działa rynek prądu pochodzącego z elektrociepłowni. Również w tym przypadku zakłady energetyczne mają obowiązek kupowania odpowiedniej ilości tzw. czerwonego prądu. W drugiej połowie tego roku jest to 0,8 proc. - dla kogeneracji, której paliwem jest gaz, lub o łącznej mocy do 1MW i 16,5 proc. dla pozostałej kogeneracji. W ostatnim roku funkcjonowania tego systemu, a więc w 2012, będzie to odpowiednio 3,5 proc. i 23,2 proc. Transakcje dotyczące prądu wytwarzanego w skojarzeniu z ciepłem rozliczane są na rynkowych zasadach od 2005 roku. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zwolnił wtedy elektrociepłownie z obowiązku zatwierdzania taryf. Dzięki temu również ceny energii czerwonej podlegają grze rynkowej.

Natomiast system certyfikowania czerwonej energii wprowadzono w 2007 roku. Zalety tego rozwiązania są identyczne jak w przypadku prądu ze źródeł odnawialnych. W Unii Europejskiej prace nad wdrażaniem czerwonych certyfikatów uruchomiła dyrektywa 2004/8/EC.Obowiązek zakupu energii i certyfikatów dotyczy tzw. skojarzenia wysokosprawnego. Dzięki zaświadczeniom możliwe jest rozdzielenie obrotu energią i certyfikatami. Co rok źródła kogeneracyjne podlegać będą certyfikacji dającej prawo do emisji czerwonych certyfikatów.

Białe negatywy energii

Certyfikować można również zwiększenie efektywności energetycznej. Jaka z tego jest korzyść? Maleje zapotrzebowanie na energię elektryczną, a przez to zmniejsza się emisja zanieczyszczeń do atmosfery. Na tym właśnie polega idea białych certyfikatów. Zamiast budować nowe źródła, można troszczyć się o bardziej efektywne wykorzystanie istniejących.

Białe certyfikaty poświadczają poczynione oszczędności energetyczne. Takie rozwiązania zostały wprowadzone już w Wielkiej Brytanii i we Włoszech, a wkrótce wprowadzi je Francja. Mówi się tam o inwestycjach w negawaty (ujemne waty), czyli zmniejszanie zapotrzebowania na moc. Przyjęta w grudniu ubiegłego roku dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady w sprawie efektywności końcowego wykorzystania energii oraz usług energetycznych, w której zawarte są zapisy dotyczące białych certyfikatów, nakłada obowiązek ich wprowadzenia również na pozostałe kraje członkowskie. W dyrektywie określono, że białe certyfikaty wydane będą przez niezależne organy certyfikujące potwierdzające roszczenia uczestników rynku w związku z oszczędnościami energetycznymi będącymi konsekwencją zwiększenia wydajności.

Do obowiązków państw członkowskich będzie należało zapewnienie dostępności odpowiednich systemów kwalifikacji, akredytacji lub certyfikacji dla dostawców usług energetycznych, audytów energetycznych i innych środków zwiększania wydajności energetycznej. Komisja Europejska ocenia, że tylko w krajach "starej Unii" można zaoszczędzić ok. 20 proc. energii o wartości ok. 60 mld euro. Odpowiada to sumarycznemu rocznemu zużyciu energii przez Niemcy i Finlandię. Natomiast zgodnie z dyrektywą celem orientacyjnym dla poszczególnych krajów Unii jest osiągnięcie w ciągu 9 lat oszczędności zużycia energii rzędu 9 proc. W Polsce program wdrożenia białych certyfikatów rozpocznie się w przyszłym roku. Pracuje nad nim aktualnie zespół ekspertów pod przewodnictwem prof. Krzysztofa Żmijewskiego z Politechniki Warszawskiej.

Błękitne certyfikaty dla inwestorów

Błękitne certyfikaty są pomysłem prof. Krzysztofa Żmijewskiego. Mają one służyć obniżeniu ryzyka inwestycyjnego w energetyce za pomocą mechanizmów rynkowych. Prawo do ich emisji mieliby wytwórcy budujący nowe bloki energetyczne. Aby wprowadzić w życie ideę prof. Żmijewskiego, nie potrzeba żadnych zmian w polskim prawie. Wystarczy wykorzystać istniejący w unijnej dyrektywie energetycznej (2003/54/WE) i w polskim prawie energetycznym (art. 16a) mechanizm przetargów na nowe moce wytwórcze.

Obowiązek zakupu odpowiedniej liczby błękitnych certyfikatów spadłby na sprzedawców energii. W ten sposób koszty budowy nowych źródeł zostałyby proporcjonalnie rozłożone na wszystkich odbiorców. Obrotem błękitnymi certyfikatami mogłaby zajmować się Towarowa Giełda Energii - mówi prof. Krzysztof Żmijewski.

Certyfikacja w energetyce sprawdza się. Eliminuje patologie i zapewnia rynkowe wsparcie najtańszych rozwiązań. Jest bardzo korzystna dla odbiorców energii.

Krzysztof Kochanowski
Źródło: Fakty
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy