Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Polskie banki udają się na zagraniczne podboje

06:49 16.11.2007



Aktywność mniejsza niż możliwości

Największe działające w Polsce banki (poza PKO BP czy BGŻ) należą do potężnych zachodnich grup kapitałowych i działają w ich strukturach, przez co większość najistotniejszych decyzji inwestycyjnych należy do korporacyjnych central mieszczących się w Paryżu, Londynie czy Mediolanie.

Niektóre mają jednak większą autonomię decyzyjną i mogą sobie pozwolić na zagraniczną ekspansję, choć i tak skupiają się głównie na rynku polskim, który wciąż jeszcze usługami bankowymi nie jest wystarczająco nasycony. I to przede wszystkim w kraju w najbliższym czasie będzie się koncentrować działalność inwestycyjna rodzimych instytucji finansowych. Ci, którzy odważą się wyjść poza polskie granice, mogą zyskać inwestycyjne przyczółki i zostawić w tyle swych konkurentów, a ich odważne decyzje mogą procentować na przyszłość.

Kierunek Wielka Brytania

Chęć świadczenia usług dla Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii zapowiedziały już m. in. PKO Bank Polski, Bank Zachodni WBK, czy Citibank/Bank Handlowy. Inne banki również poważnie się nad tym zastanawiają, bo rzeczywiście - jest o co się bić. Z ostatnich badań przeprowadzonych przez ARC Rynek i Opinia wynika, że blisko dwie trzecie (63%) polskich emigrantów w Wielkiej Brytanii to osoby poniżej 30. roku życia i że trzy czwarte z nich (73%) ma tam ma stałą pracę. Ponad połowa (60%) zarabia tysiąc lub więcej funtów netto miesięcznie i tylko co drugi ma realne plany powrotu do Polski w ciągu najbliższych czterech lat.

Co to oznacza dla banków? Duże pieniądze do wzięcia. Szacunkowo zamieszkujący Wyspy Brytyjskie rodacy zarabiają miesięcznie około miliarda funtów, czyli blisko 6 mld zł. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że co trzeci emigrant zamieszkuje Londyn, kierunek ekspansji wydaje się oczywisty. Najszybciej zareagował należący do BRE Banku mBank, który na przełomie października i listopada zamierza otworzyć w angielskiej stolicy swoje centrum finansowe. - Po przeanalizowaniu skali zapotrzebowania na produkty hipoteczne Polaków pracujących w Anglii, zdecydowaliśmy się na otwarcie centrum finansowego w Londynie - tłumaczy Piotr Gawron, dyrektor odpowiedzialny za mBank w Polsce i za granicą. - I obecnie jesteśmy na etapie ostatecznej akceptacji projektu - dodaje.

mBank dla Czechów i Słowaków

Detaliczne ramię BRE Banku jest dziś jednym z liderów zagranicznej ekspansji wśród krajowych instytucji finansowych. Blisko 30 mln euro chce zainwestować w rozwój projektu mBanku w Czechach i na Słowacji, planując osiągnięcie progu rentowności z tej działalności do 2012 roku. Bank liczy, że w ciągu trzech lat pozyska w obu krajach 250 tys. klientów. - Projekt będzie nas kosztował ponad 29 mln euro i jest to cała kwota wraz z kosztami funkcjonowania do 2012 roku, kiedy spodziewamy się osiągnąć tzw. break-even - mówi Piotr Gawron.

Po pionierskim i udanym projekcie, jakim był rozwój banku internetowego w Polsce, mBank zamierza powtórzyć swój wyczyn u naszych południowych sąsiadów. I podobnie jak w Polsce chce skupić się na pozyskaniu młodych i najbardziej dynamicznych klientów. Potencjalnymi klientami mają być w Czechach i na Słowacji osoby w wieku 18-55 lat, dobrze wykształcone, użytkownicy internetu, zamieszkujący duże miasta. Z szacunków wynika, że w obu tych krajach jest obecnie prawie 6 mln użytkowników sieci, a blisko 10,7 mln osób posiada konto w banku, z czego z bankowości elektronicznej korzysta ponad 15% bankowych klientów na Słowacji i ok. 12% w Czechach. Szefowie mBanku mają wobec nich ambitne plany.

- Do 2010 roku chcielibyśmy pozyskać na obu rynkach co najmniej 250 tys. klientów, udzielić 1,2 mld euro kredytów i zgromadzić 300 mln euro depozytów - szacuje Piotr Gawron. W obu krajach mBank zbuduje też sieć sprzedaży podobną do tej, która działa dziś w Polsce. Do końca przyszłego roku w Czechach powstać ma 12, a na Słowacji 6 centrów finansowych, które - podobnie jak w Polsce - zlokalizowane będą w największych miastach. Planowane jest także otwarcie tzw. mKiosków - punktów obsługi klienta w dużych centrach handlowych, ze stanowiskami internetowymi. W Czechach powstanie ich 18, a na Słowacji 8 (do końca 2008 roku).

Na początku bank chce zaoferować Czechom i Słowakom konta osobiste i oszczędnościowe, kredyt zabezpieczony hipoteką oraz kredyt gotówkowy. Wiosną przyszłego roku oferta rozszerzyć się ma o Supermarket Funduszy Inwestycyjnych, karty kredytowe, produkty dla biznesu oraz e-commerce z płatnościami przez internet. Interesujące może być to, że pod kątem inwestycyjnym mBank analizuje wszystkie kraje Środkowo-Wschodniej Europy, lecz na razie skupia się na tych, które razem z Polską wstąpiły w unijne struktury przed trzema laty. Niewykluczone, że kolejnym mogą być Węgry.

mBank posiada obecnie w Polsce 1,5 mln klientów i prowadzi prawie 2 mln rachunków. Aktywa banku sięgają ok. 9 mld zł, wartość depozytów blisko 6,5 mld zł, a wartość portfela kredytów hipotecznych przekracza 4 mld zł.

Finansowy marsz na Wschód

Jeszcze większej odwagi wymagają inwestycje w krajach nienależących do Unii Europejskiej. Dla banków działających w Polsce najciekawsze perspektywy rysują się na rynkach państw leżących na wschód od polskiej granicy. Ich potencjał dostrzegło już przed paroma laty kilka instytucji finansowych, ale nie rozwinęło tam działalności lub wycofało się stamtąd, skupiając się na rynku polskim (przykład Kredyt Banku). Najwięcej za Bugiem zainwestował do tej pory bank Pekao, który kupił HVB Bank Ukraina oraz Getin Holding, który przejął ukraiński Prikarpattya Bank.

Gruszek w popiele nie zasypia też bank PKO BP, który w ciągu pięciu lat zamierza wprowadzić swój Kredobank do pierwszej dziesiątki największych banków pod względem wysokości aktywów. Prezes największego polskiego banku detalicznego, Rafał Juszczak wspomina też o rynku rosyjskim, gdzie jest kilka interesujących bank firm oraz o Białorusi. Ponadto poważnie myśli o inwestycjach na rynku rumuńskim. Ale polski bank najaktywniejszy jest dziś na Ukrainie, gdzie w 2005 roku (tuż po przejęciu miejscowego Kredobanku) poprzez PKO Inwestycje zarejestrował w Kijowie spółkę Ukropolinwestycje, która realizuje projekt Kuźmińska, obejmujący budowę dziesięciu luksusowych apartamentów. Przedstawiciele banku twierdzą, że kolejne inwestycje są kwestią najbliższego czasu i że warto inwestować nad Dnieprem.

Z rynkiem ukraińskim poważne plany wiąże też należący do jednego z najbogatszych Polaków, Leszka Czarneckiego (4. miejsce na liście najbogatszych tygodnika Wprost) Getin Holding, który objął nowe akcje ukraińskiego Prikarpattya Banku za 69 mln zł. - Holding objął 125 mln akcji banku za 125 mln hrywien (blisko 70 mln zł) - informowała inwestorów firma we wrześniu.

Objęcia akcji dokonano w ramach podwyższenia kapitału zakładowego Prikarpattya Bank z kwoty 22 do 147 mln hrywien, emitując 125 mln nowych akcji o wartości 1 hrywny. Ale to nie koniec. Po dokonaniu kolejnej rejestracji podwyższenia kapitału, Getin Holding będzie posiadał wkrótce ponad 145 mln akcji Prikarpattya Banku, stanowiących 99% jego kapitału zakładowego i będzie jego właścicielem. - Chcielibyśmy przekształcić Prikarpattya Bank w ogólnokrajową instytucję, dysponującą siecią oddziałów i placówek obejmujących całą Ukrainę. Jesteśmy także otwarci na kolejne inwestycje lub na podjęcie współpracy z pośrednikami operującymi w interesujących nas segmentach rynku: kredytach ratalnych, kredytach samochodowych czy leasingu - twierdzi Bernard Afeltowicz, prezes Getin International.

- Budując nową instytucję na bazie zakupionego banku, będziemy chcieli skorzystać z doświadczeń polskiego Getin Banku, a swoją ofertę skoncentrujemy na kredytach konsumpcyjnych dla ludności, głównie dla osób o mniej zasobnych portfelach. Nasze plany obejmują również oferowanie produktów finansowych skierowanych do małych i średnich przedsiębiorstw. - dodaje prezes Afeltowicz.

Grupa Getin Holding może sobie pozwolić na zagraniczną ekspansję. W I półroczu 2007 wypracowała 405 mln zł skonsolidowanego zysku netto, wobec 79,6 mln zł rok wcześniej (201 mln zł pochodziło z zysku ze sprzedaży oraz emisji akcji, należącego do grupy Noble Banku).

Capital One Advisers szuka ukraińskich spółek

Na rynek ukraiński łakomym okiem spoglądają nie tylko banki, ale również fundusze inwestycyjne. Capital One Advisers (COA), spółka specjalizująca się w transakcjach kapitałowych na rynku niepublicznym i publicznym, zamierza stworzyć fundusz inwestujący w obiecujące spółki, by wspierać ich dalszy rozwój. Prezes funduszu, Marcin Duszyński powiedział "RZ", że na ukraińskie inwestycje spółka chce początkowo pozyskać około 20 mln zł, a następnie zwiększyć ten kapitał do nawet 100 mln zł. Jego zdaniem taka kwota pozwoli w dostatecznym stopniu zdywersyfikować portfel funduszu. - Przy kapitale rzędu 100 mln zł możemy mówić o 10-12 spółkach w naszym portfolio - szacuje prezes.

COA zwróciło się ku rynkowi ukraińskiemu, ponieważ wyceny tamtejszych spółek są jeszcze znacząco niższe niż ich polskich odpowiedników. - Początkowo możemy mówić o średnich inwestycjach na poziomie 2-3 mln dolarów - ocenił Duszyński. Firma zainteresowana jest obejmowaniem pakietów stanowiących do 25-35% kapitału na okres 3-4 lat. Nie wyklucza też spekulacyjnych zakupów, choć wolałaby koncentrować się na inwestycjach długofalowych i konsekwentnej budowie wartości fundamentalnej.

Wyjście z ukraińskich inwestycji może dokonywać się poprzez ich wejście na rynek kapitałowy na GPW bądź rynek NewConnect lub sprzedaż inwestorowi strategicznemu. Capital One Advisers jest obecne na rynku ukraińskim od dwóch lat, a od roku oferuje tam usługi doradcze.

Konkurencja z Zachodu

Polscy inwestorzy finansowi musza liczyć się jednak z rosnącą konkurencją zagraniczną, która także dostrzegła już obiecujący rynek ukraiński. I tak, np. niemiecki Commerzbank (główny akcjonariusz BRE Banku) za 600 mln dolarów chce przejąć kontrolę nad dużym kijowskim kredytodawcą, firmą Forum. Nabył już 60-procentowy pakiet akcji spółki i posiada opcję na kolejne 25%. Forum ma znaczące aktywa (ok. 2 mld dol.) i blisko 13 tys. klientów korporacyjnych oraz 230 tys. detalicznych.

Swego miejsca na Ukrainie i w innych byłych radzieckich republikach szukają też austriacki Raiffeisen, szwedzki Swedbank oraz francuski Societe General. Interesują ich duże instytucje finansowe, takie jak Priwatbank czy Ukrsibbank. Austriacy na nowe inwestycje pozyskali już pieniądze z rynku (nowa emisja akcji), a Francuzi nabyli lokalny doniecki Ikar-Bank. Największy udział w blisko 5 mld dol. rynku przejęć w ukraińskim sektorze finansowym mają jednak Włosi z Unicredit (główny akcjonariusz banku Pekao), którzy latem przejęli Ukrsocbank, piątego z największych lokalnych kredytodawców.

Na ukraińskim rynku usług bankowych robi się coraz ciaśniej. Lecz w ocenie bankowców gra warta jest świeczki i warto dokładniej przyjrzeć się rynkowi, którego potencjał z roku na rok rośnie. Kto będzie szybszy i odważniejszy, ten zyska najwięcej.

Leszek Sadkowski
Źródło: Rynki Zagraniczne
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy