Rozmowa z Rafałem Agnieszczakiem właścicielem kilku serwisów internetowych m.in. fotka.pl, swistak.pl, oraz emuzyka.pl. Zobacz wywiad Panie prezesie, już chyba nie ma osoby, która nie kojarzyłaby pana serwisu, skoro nawet hakerzy podszywają się pod pana stronę i próbują zainstalować konie trojańskie? - Raczej unikamy tego rodzaju popularności. Fotka.pl aktualnie to ponad 5,5 miliona zarejestrowanych użytkowników. Więc nie odważylibyśmy się na taką "promocję"; mamy zbyt dużo do stracenie, chociażby w kontekście wizerunku. Nikt w naszej firmie nie cieszy się z tej niedźwiedziej przysługi. Więc, odpowiadając na pytanie wprost - to fakt, wszyscy wiedzą o fotka.pl, ale nad tym, żeby to nieodpowiedzialne i niewłaściwe czyjeś działanie nie odbiło się nam czkawką będziemy musieli trochę popracować.
Z tego co wiem, od września uruchomiliście, jako jedni z pierwszych lub nawet pierwsi w Polsce, możliwość dodawania nowych funkcjonalności przez zewnętrznych programistów, tzw. API. Jakie funkcjonalności już w tej chwili istnieją, czego możemy się spodziewać? Tak to prawda, Fotka.pl jako pierwsza w naszym kraju zaoferowała zewnętrznym serwisom możliwość współpracy w ramach tzw. API. Aktualnie oferujemy kilka aplikacji, określanych przez nas mianem "gadżetów" czyli dodatkowych, zewnętrzne aplikacje funkcjonujących w ramach Fotka.pl: blogi, statusy, czyli takie mini blogi jak Tweeter czy Blip. Mamy też aplikacje, która pokazuje gdzie dana osoba była - w jakiej miejscowości w naszym kraju - lub takie, które pokazują horoskop internauty. Aktualnie jesteśmy na etapie testowania i nie promujemy aktywnie tej funkcjonalności; na to przyjdzie jeszcze czas.
- A czy w planach macie wdrożenie takiego komunikatora na wzór Gadu-Gadu? Kopiowanie to wg nas nie jest najlepsza strategia sukcesu - nie na tym etapie rozwoju Internetu w Polsce, a naszej firmy w szczególności. Dlatego nie będziemy wdrażali kolejnego komunikatora, ponieważ moglibyśmy być co najwyżej drugim tego typu podmiotem na tym rynku. A to liderowi rynku portali społecznościowych taka pozycja nie wystarcza. Zwłaszcza, że co najmniej kilka firm próbowało i im się to nie udało. Więc jeśli będziemy robić komunikator to na pewno w innej formie. Zmienia się sposób komunikacji, mobilność stała się duża siłą. Stopień nasycenia krajowego rynku telefonii komórkowej przekroczył 100%, ponieważ komórki stały się po prostu dostępne. Dzięki wprowadzeniu multimedów oferują większe możliwości, także, a może przede wszystkim, dla serwisów internetowych. Więc jeżeli już będziemy rozważali wejście na rynek komunikatorów, to będzie to w głównej mierze komunikator mobilny.
Z tego co wiem macie ponad 5 mln użytkowników. Czy planujecie wejść na rynek i zaoferować usługi wirtualnego operatora telefonii komórkowej? - Rozważamy taką opcję. Użytkownicy fotka.pl są bardzo lojalnymi klientami. Aktualnie naszym głównym zadaniem jest maksymalizacja przychodu z użytkownika, między innymi poprzez wdrożenie skutecznego cross-sellingu. Oczywiście MVNO to tylko jedna z możliwości, o których myślimy. Ważne, aby ta usługa dobrze wpisywała się w styl i charakter serwisu oraz jego użytkowników i była konkurencyjna na rynku.
No właśnie, o jakich cenach rozmawiamy? - Niestety w Polsce mamy do czynienia z oligopolem na rynku telekomunikacyjnym. Operatorzy nie pozwolą na zaoferowanie niskich cen. Dlatego też nasza strategia nie zakłada rywalizacji cenowej. Zaoferujemy inne korzyści, np. usługi, które dzięki telefonowi komórkowemu można zrealizować, a póki co nikt tego nie zrobił. A ponieważ mamy wysoki poziom lojalności wśród naszych użytkowników, wierzymy w to, że wybiorą naszą ofertę.
A jak długo serwis fotka.pl jest w stanie utrzymać dynamikę roczną, dynamikę wzrostu przychodów na poziomie 200%? To bardzo intensywny poziom. - Ale to dopiero początek tego wzrostu. Dotychczas, naszym priorytetem było co innego - duża liczba użytkowników; na tym się koncentrowaliśmy. Aktualnie zaczynami monetyzować ten ruch. Nasi użytkownicy - przypomnę, że jest ich ponad 5,5 miliona - wydają bardzo dużo, zarówno w świecie rzeczywistym jak i tym wirtualnym. Przykładowo na same doładowania telefonów komórkowych ok. 100 mln złotych każdego miesiąca. Tak więc to są już spore kwoty. Naszym głównym zadaniem biznesowym jest aktualnie skuteczne wejście na ten rynek i przejęcie odpowiedniego "kawałka tortu". Skuteczne wejście na bliskie nam rynki w tym muzyczny i telekomunikacyjny, pozwoli utrzymać i jeszcze zwiększyć dynamikę wzrostu przychodów.
A czy macie w planach likwidacje płatnych kont, które w tej chwili funkcjonują? - Tego nie planujemy, tzn. uważamy, że jeżeli na wolnym rynku są chętni na płatne konta to nie należy tego likwidować. Jako jedni z pierwszych w polskim Internecie udowodniliśmy, że potrafimy zachęcić polskich internautów do płacenia za treści w sieci. Dotychczas panowało bowiem przekonanie, że Polacy nie są zainteresowani takimi usługami. Poza tym, jeżeli 2% naszych użytkowników korzystając z usługi kont Premium, generuje blisko 50% całościowego przychodu firmy, to rezygnacja z tego źródła przychodu była by po prostu lekkomyślnością.
Serwis fotka ma już 6 lat. W dobie czasu internetowego to bardzo dużo. Jak może wasz serwis wyglądać za kolejnych 6 lat? - Szczerze mówiąc, aż tak daleko bym nie wybiegał w przyszłość tzn. mogę planować jak będzie za rok, za półtora roku, no może za 2 lata - ale to maksimum. Ale za 6 lat to szczerze mówiąc zbyt daleka perspektywa.
Więc króciutko, jeszcze raz czego mogą się spodziewać użytkownicy Fotki w najbliższym czasie? - Na pewno multimedialności - będziemy starali się żeby fotka.pl nie była utożsamiana tylko ze zdjęciami i ich opisami. Będziemy starali się zaoferować naszym użytkownikom większą możliwość ekspresji, choćby dzięki wideo. Poza tym będziemy obudowywać serwis różnymi dodatkowymi usługami, np. już wspomniane usługi telekomunikacyjne czy też muzyka. To jest wielki rynek o dużym potencjale rozwoju, który teraz jest, mówiąc delikatnie, dość słabo eksploatowany. 5, 6 lat temu sprzedawało się 200 - 300 tys. płyt popularnego artysty; teraz jak się sprzeda 20 tys. to już jest sukces i złota płyta. Gdzieś te pieniądze się podziały. Podejrzewam, że użytkownicy ściągają muzykę z różnych darmowych, nie do końca legalnych źródeł, np. sieci P2P. Głównie dlatego, że nie mają sensownej alternatywy lub dlatego, że to co jest dostępne jest po prostu za drogie. My postaramy się, żeby taką alternatywę zaoferować. Musi to być przy okazji prosta usługa, którą każdy internauta bez względu na stan zaawansowania w Internecie, sobie poradzi.
A kiedy usługa wejdzie w życie? - To w głównej mierze nie zależy od nas. Jesteśmy w stanie w ciągu 3 miesięcy zaoferować taką usługę, jednak główne wyzwanie stoi po stronie naszych partnerów, którzy mają prawa do muzyki. To jest przecież kwestia licencji, uzgodnień, polityki firmy itd. Przy obecnym stanie rynku i przede wszystkim świadomości ludzi z branży muzycznej, cały ten proces może zając nawet 2 lata. Opornikiem limitującym rozwój tego rynku nie jesteśmy więc my - serwisy, tylko koncerny - tzw. majorsi. Muszą spokornieć i zrozumieć, że Internet to jest dla nich jedyna szansa, żeby w jakiś sposób te pieniądze ściągnąć z rynku. Aktualnie podejście koncernów muzycznych nieco się zmieniło, nie mniej nie jest aż tak dobrze, żeby koncerny muzyczne z otwartymi ramionami witały każdy serwis internetowy, który ma pomysł na to jak sprzedawać muzykę w sieci.
Dziękuję za rozmowę.