
Jeśli koncern, którego oficjalną dewizą jest "radość z jazdy", wypuszcza na rynek kompaktowe coupé, to można się spodziewać nie byle jakich wrażeń. Zwłaszcza, kiedy żąda się za nie sumy, jakiej przeciętnie zarabiający człowiek nigdy w życiu nie będzie mógł wydać na samochód. W tym kontekście BMW Coupé serii 1 musi sprostać nie byle jakim wymaganiom.
Aerodynamiczne dwudrzwiowe nadwozie może dogadzać aktualnym gustom, ale też nie wpada szczególnie w oko. W stylu jest podobne do większej "trójki". Auto jest 4-osobowe (2+2) i ma napęd na tył.
Prawdziwe właściwości pojazdu są widoczne w modelu 135i. To najmocniejsza wersja coupé. Po uniesieniu maski możemy wydać z siebie jęk zachwytu. Technika w stanie czystym, rzeźba. Tam, gdzie normalnie jest silnik, mamy teraz science fiction. Nie da się już zidentyfikować poszczególnych elementów przerabiających paliwo na moc. Wszędzie eleganckie płaszczyzny kryjące całą maszynerię.
Mamy tu 3-litrowy, 6-cylindrowy rzędowy silnik benzynowy z układem Twin Turbo (dwie turbosprężarki) i bezpośrednim wtryskiem paliwa o mocy 306 KM. Auto rozpędza się do setki w zaledwie 5,3 sekundy, a maksymalne 250 km/h wynika tylko z elektronicznego ogranicznika prędkości, bo możliwości są dużo większe. Samochód nafaszerowany jest elektroniką i posiada 18-calowe alufelgi. To wszystko za 184 tys. zł.
Nabywcy Coupé serii 1 mogą wybierać też między dwoma silnikami wysokoprężnymi. Słabszy wariant 120d ma dwulitrowego turbodiesla o mocy 177 KM i kosztuje 119 tys. zł. Mocniejsza odmiana 123d ma diesla wspomaganego przez dwie turbosprężarki. Maksymalna moc tej wersji to 204 KM, krzywa momentu obrotowego sięga 400 Nm, a zużycie paliwa wynosi blisko 5 l/100 km. Za tę wersję trzeba zapłacić 136 tys. zł.
Poziom hałasu wydawany przez silniki wysokoprężne niewiele różni się od silnika benzynowego.
W modelach z manualną skrzynią biegów i czterocylindrowymi silnikami dostępny jest system automatycznego wyłączania silnika w momencie, gdy jego praca jest zbędna. Potem silnik jest też automatycznie włączany. Zużycie paliwa podczas postoju np. na światłach ulicznych spada więc do zera.
BMW przechodziło w Polsce różne losy. Najpierw sprzedawane było przez firmę Smorawińskich, potem w 2003 roku powstało BMW Polska, czyli firma całkowicie zagraniczna. Dzisiaj samochodami BMW jeździ prezydent i co ważniejsi ministrowie. Samochody te są coraz bardziej popularne wśród managerów, ale cały czas także wśród tzw. ABS-ów (Absolutny Brak Szyi) ze złotymi łańcuchami, co dla niektórych może być korzystne, bo mafia mafii nie kradnie.
Do końca października BMW sprzedało w Polsce ogółem 2672 auta, w tym 705 serii 1. Sprzedaż z roku na rok rośnie, bo w autach luksusowych na ogół nie ma kryzysu.
autor: Autor: Aureliusz Mikos