- Podczas kalkulacji kosztów działalności wiele polskich firm, przygotowujących się do wejścia na irlandzki rynek zapomina o wzięciu pod uwagę siły związków zawodowych, które mocno ingerują w działalność firm, zwłaszcza, jeśli chodzi o sprawy płacowe. Jeśli jest jakaś rzecz, na której przejechały się polskie firmy, to są nią konflikty ze związkami zawodowymi - mówi Jacek Wójcikowski, były attache handlowy w Dublinie.
To właśnie konflikt ze związkami zawodowymi na temat spraw pracowniczych wywołał jedną z największych afer z udziałem polskiej firmy w Irlandii - ZRE Ireland, spółki córki Zakładów Remontowych Energetyki Katowice, która straciła duży kontrakt, a jej pracownicy zajęcie. "Polacy mogą pozbawić Irlandię prądu" - alarmowały miejscowe media. Taka była reakcja na zapowiedź zablokowania przez irlandzkie związki zawodowe TEEU (Technical Engineering and Electrical Union) elektrowni w Moneypoint, największej w Irlandii, która dostarcza około 40% energii.
Blokada miała być wyrazem związkowej solidarności i zwrócić uwagę na los 200 polskich pracowników, którzy z dnia na dzień dostali wymówienia od swojego pracodawcy - ZRE Katowice Ireland. Co więcej, od kilku tygodni bezskutecznie domagali się wypłaty za dotychczasową pracę. Jak to się stało, że jedna z najbardziej prężnie działających polskich firm w Irlandii i jej pracownicy stali się tematem na pierwsze strony tamtejszych gazet? Winę za to, przynajmniej według przedstawicieli ZRE, ponosi niemiecka firma Lentjes, która z dnia na dzień rozwiązała kontrakt z polską spółką, będącą podwykonawcą Niemców.
Lentjes z kolei był głównym wykonawcą wartego ponad 350 mln euro kontraktu dla ESB - operatora elektrowni Moneypoint. Niemcy nie dość, że rozwiązali kontrakt, to jeszcze zwlekali z uregulowaniem należnych faktur wobec ZRE. A z tego źródła miały pochodzić pieniądze m.in. na zaległe wypłaty dla pracowników. Wystarczyło, że Polacy poskarżyli się w irlandzkich związkach. Na ich reakcję nie trzeba było długo czekać.
Związków nie interesowało, kto pozbawił Polaków pracy, ani to, że formalnie kontrakt części pracowników ZRE kończył się w listopadzie.Nikogo nie obchodziło również, że Polacy nie byli pracownikami elektrowni Moneypoint. Związki postawiły sprawę jasno - albo Polacy otrzymają gwarancje nowej pracy i zaległe pensje, albo w Irlandii nie będzie prądu.
Kto zawinił?
Zgodnie z sugestiami irlandzkich mediów przyczyną, a przynajmniej dobrym pretekstem do zerwania kontraktu, mogły być problemy polskiej firmy z przestrzeganiem irlandzkiego prawa pracy, na co rzekomo zwracali uwagę operator elektrowni - firma ESB i Lentjes. Już w ubiegłym roku polska firma stała się negatywnym bohaterem irlandzkich gazet, kiedy to związki TEEU ujawniły payslip (pasek wypłaty) jednego z pracowników ZRE Irleand.
Wynikało z niego, że jego godzinowa stawka wynosi 5,20 euro za godzinę i jest o kilka euro niższa od obowiązującej w Irlandii stawki dla branży. ZRE próbowało tłumaczyć, że biorąc pod uwagę dodatkowe bonusy, wyżywienie, noclegi, podróże do Polski i koszty ubezpieczenia w kraju stawka przewyższa minimalną. To nie przekonało irlandzkich związkowców - szefostwo ZRE musiało przystać na ich warunki.
Jak mówi Waldemar Szolc, dyrektor ZRE Katowice i prezes ZRE Ireland, awantura o wysokość stawek to już historia. Obecnie pracownicy zarabiają w zależności od stanowiska od 16 do 20 euro za godzinę. Stawka jest na bieżąco monitorowana przez tamtejsze służby i regularnie waloryzowana. Sugestie na temat nie przestrzegania praw pracowniczych uważa za nieuzasadnione. - Oczywiście w trakcie realizacji kontraktu pojawiały się problemy ze związkami zawodowymi i wiele spraw pracowniczych było tematem rozmów - mówi Szolc.
Prezes ZRE Ireland nie ukrywa, że irlandzkie związki zawodowe mocno dały się we znaki kierowanej przez niego firmie. Zakłady Remontowe Energetyki Katowice w 2003 roku utworzyły w Irlandii spółkę córkę w związku z realizowanym kontraktem na montaż urządzeń w elektrowni Shannonbridge. Założenie firmy na miejscu wydawało się lepszym rozwiązaniem i w porównaniu do prowadzenia działalności poprzez zarejestrowaną tylko w Polsce spółkę pozwalało na uniknięcie problemów ze zdobywaniem pozwoleń na pracę.
Problemy zaczęły się już od początku jej działalności w Irlandii, kiedy okazało się, że wszyscy pracownicy ZRE Ireland muszą być zapisani do związków. Potem przyszły inne problemy, m.in. sprawa obowiązkowych wpłat na dodatkowy fundusz emerytalny pracowników budowlanych CWPS (Construction Workers Pension Scheme). Dla pracodawcy to dodatkowy koszt 30 euro tygodniowo na pracownika.
ZRE próbowało negocjować, proponując polski fundusz emerytalny. Nic z tego, i w tym wypadku związki były nieugięte. - Jakiekolwiek odmienne stanowisko jest interpretowane przez związkowców jako nieprzestrzeganie praw pracowniczych. W takim świetle wszystko może spotkać się z tego typu zarzutami - mówi Szolc.
Lentjes szuka kozła ofiarnego
Czy rzeczywiście to zatargi ze związkami problemy z prawem pracy spowodowały zerwanie kontraktu? Obie zainteresowane firmy nie chcą podać rzeczywistych przyczyn - zarówno Polacy, jak i Niemcy zasłaniają się tajemnicą handlową. - To było dla nas jak grom z jasnego nieba. Zrealizowaliśmy już 80% prac i cały czas deklarowaliśmy wolę zakończenia kontraktu. Spotykaliśmy się z Niemcami, rozmawialiśmy, ale nic nie wskazywało, że postąpią w ten sposób.
Teraz będziemy analizować przyczyny i dochodzić swoich praw - komentuje Waldemar Szolc. - To nie pierwszy raz, kiedy Niemcy chcą wyrolować kogoś z kontraktu pod koniec jego realizacji - mówi nam anonimowy przedsiębiorca z branży energetycznej. Czy w przypadku Lentjesa również tak było, do końca nie wiadomo. Z innych źródeł dowiedzieliśmy się, że Lentjes niedokładnie oszacował wartość kontraktu i stawiał przed ZRE coraz większe wymagania, wcześniej nieprzewidziane w umowie.
Kiedy Polacy protestowali - Niemcy grozili wstrzymywaniem płatności. Wśród firm irlandzkich panuje opinia, że zarówno irlandzkiego inwestora ESB, jak i firmę Lentjes zaskoczyły problemy, których nie przewidziano na etapie projektowania inwestycji (szczególnie w zakresie kompatybilności starych systemów i technologii z nowymi). Kiedy stało się jasne, że terminy nie zostaną dotrzymane, postanowiono znaleźć kozła ofiarnego, którym stało się ZRE Ireland. Paradoksalnie, bo to właśnie ZRE wykonywało swój zakres robót zgodnie z harmonogramem.
ZRE chce działać dalej
Pytany o przyszłość działalności na irlandzkim rynku po aferze w Moneypoint Waldemar Szolc odpowiada: - Mamy szereg ofert na rynku irlandzkim i angielskim i planujemy działać dalej - mówi i dodaje, że na razie jego głównym problemem jest rozwiązanie obecnych problemów. - Muszę rozwiązać umowy o pracę, uregulować należności, zapewnić pracownikom powrót do Polski - wylicza. Zapewnia, że pracownicy ZRE w Irlandii nie zostaną pozostawieni na lodzie i jeśli będą chcieli, mogą podjąć pracę na innych kontraktach w Polsce i za granicą.
Niektórzy się zgodzili, inni liczą na pracę u nowego podwykonawcy zatrudnionego przez Lentjesa. To jeden z warunków stawianych przez związki zawodowe. Prezesowi spadł już kamień z serca. Lentjes zadeklarował wypłatę zaległych 600 tys. euro - będzie więc z czego zapłacić zaległe wypłaty. Jerzy Bartosik, radca z Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Dublinie uważa, że mimo dużego medialnego szumu, sprawa z Moneypoint nie powinna zaszkodzić innym polskim firmom w Irlandii. - Problemy ze związkami zawodowymi zdarzały się już wcześniej i nie miało to większego wpływu - przekonuje radca.
Irlandzkie związki interweniują w przypadkach, gdzie irlandzki pracodawca zaniża stawki pracownikom z Polski. Zaś na polskich firmach działających na rynku wymuszają wpłacanie składek m.in. na branżowe fundusze emerytalne, z którychpolscy pracownicy nigdy nie skorzystają.
Najniższa stawka tygodniowa w Irlandii od 1 lipca 2007 wynosi 8,65 euro za godzinę. Dla określonych branż, np. budowlanej, energetycznej, tekstylnej istnieją osobne stawki. Aktualne stawki dla poszczególnych branż na stronach www.labourcourt.ie. W Irlandii istnieje powszechna przynależność pracowników do związków zawodowych. Mimo, iż członkostwo jest przywilejem, a nie obowiązkiem, sugerowana jest przynależność do związków branżowych. Takie postępowanie może oszczędzić pracodawcy wielu niespodziewanych kłopotów.
Składka na związki (tygodniowa) zależy od wysokości zarobków (tygodniowych). Jest to pomiędzy 1,90 a 4,20 euro tygodniowo (4,20 dla zarabiających powyżej 500 euro tygodniowo, powyżej 200 euro jest to 2,80 tygodniowo).
Związki zawodowe w Irlandii
SIPTU - największa centrala związkowa (www.siptu.ie)
BATU - związki branżowe (www.batu.ie)
|
Grzegorz Stańczak
źródło: WPHiI Dublin