Uzyskany w 2007 roku rezultat jest najlepszym nie tylko od momentu wejścia naszego kraju do Unii Europejskiej, ale i w ogóle w historii. Spośród ponad 994 tys. samochodów, aż 970.775 pochodziło z terenu któregoś z państw członkowskich UE.
Rekordowym do tej pory był rok 2005, kiedy to granice naszego państwa przekroczyło 870.777 aut (851,2 tys. z UE), jednak nie można zapomnieć także o pierwszym, niepełnym roku naszego członkostwa w szeregach Wspólnoty Europejskiej. W 2004 roku, od maja do końca roku do kraju zostało sprowadzonych w sumie 811.823 auta (803 tys.).
Kiedy w 2006 roku fala używanych nieco opadła (do kraju wjechało 816.839 samochodów), wydawało się, że rynek używanych nasycił się i ten trend spadkowy utrzyma się. Nic bardziej mylnego, do czego w dużej mierze przyczyniła się decyzja Europejskiego Trybunału Konstytucyjnego. Orzekł on bowiem w styczniu 2007, że pobierana akcyza jest niezgodna z prawem unijnym. Wcześniej, bo już w grudniu 2006 polski rząd zmienił zasady pobierania akcyzy, której wysokość nie była już uzależniona od wieku auta.
Paradoksalnie, można by rzec, w 2007 roku wpływy do budżetu państwa z tytułu pobieranej akcyzy od sprowadzanych aut znacznie wzrosły dając na koniec roku niebagatelną kwotę 1.001,6 mln zł. Wcześniej najwięcej skarb państwa zarobił w 2004 r. - 913,8 mln zł, ale pewną część tej kwoty, podobnie jak i z przychodów z 2005 i 2006 roku będzie musiał zwrócić.
Pocieszające dla twierdzących, że Polska stała się złomowiskiem Europy, jest to, że powoli poprawia się struktura wiekowa sprowadzanych aut. O ile na początku ubiegłego roku udział najmłodszych sprowadzonych aut (do 4 lat) wynosił 7,5%, to już w grudniu wzrósł do prawie 14%. Z 34,5 do ponad 43% wzrósł udział aut średnich, do 10 lat. Spada natomiast liczba najstarszych samochodów - z prawie 57% w styczniu 2007 do 42% na koniec roku.
Wojciech Traczyk