Wyjdą żołnierze, wejdzie biznes?
09:14
18.01.2008
Politycy prześcigali się w wizjach krociowych zysków, na odbudowie, na ropie, na uzbrojeniu. Skończyło się właściwie na niczym. Poza przypadkowo zdobytymi kontraktami na dostawy uzbrojenia i pojazdów wojskowych przez Bumar polskie firmy zbyt wiele nie wskórały w Iraku.
Chociaż próbowali wszyscy, nie tylko firmy zbrojeniowe, ale też Bartimpex, a nawet polska branża IT. Zyski obiecywała nie tylko amerykańska administracja. Także przedstawiciele Lockheed Martina, kiedy wciskali Polsce F-16, obiecywali pomoc w zdobywaniu irackich kontraktów.
Nic z tego nie wyszło, jeśli nie liczyć drobnego handlu realizowanego za pośrednictwem Jordanii. Ale nadzieje wciąż pozostały. Edward Pietrzyk, ambasador RP w Iraku, obiecywał niedawno, że wraz ze stabilizacją sytuacji politycznej przyjdzie czas na kontrakty. Do tej pory jedyne, co Polska zyskała w Iraku, to doświadczenie, że planując udział w wojskowych misjach, trudno liczyć na gospodarcze korzyści. Nauka nie poszła w las - podczas przygotowań do misji afgańskiej już mało kto pytał, ile na tym zarobimy. Raczej, ile stracimy.
Źródło:
