Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Filozofia SRI, czyli biznes zaczął grać w zielone

06:32 04.02.2008

Rozwój światowej gospodarki, powszechna informatyzacja, stały wzrost zapotrzebowania na energię przy "skończoności" tradycyjnych, kopalnych surowców energetycznych, obserwowane globalne zmiany klimatyczne - wszystko to powoduje, że światowy biznes mając świadomość wpływu na funkcjonowanie całych wielkich grup społecznych coraz częściej wiąże rentowność inwestycji z wartościami etycznymi. Inwestorzy, także i w Polsce rozumieją, że w "globalnej wiosce" Herberta McLuhana wymogiem czasu staje się zmiana podejścia do prowadzenia biznesu.

- Filozofia SRI w biznesie stanowi odejście od filozofii maksymalizacji zysków za wszelką cenę - tłumaczy Grzegorz Świetlik, dyrektor przedstawicielstwa Fortis Investments w Polsce. - To przyznanie, że inwestując zostawiamy po sobie "ślad na piasku". Jeszcze nie tak dawno, nie ważne były koszty społeczne czy szkody w środowisku wynikające z działalności spółek, w które inwestowano. Istotny był tylko zysk - podkreśla dyrektor Świetlik. - Na przykład przy wydobyciu ropy naftowej liczyło się tylko to, aby było ono jak najszybsze i jak najtańsze, bez uwzględniania szkód, jakie się przy okazji czyniło w środowisku. Jeżeli nawet firma musiała zapłacić karę finansową, w ogólnym rozrachunku okazywało się, że i tak było to dla niej opłacalne - zauważa Grzegorz Świetlik z Fortis Investments.

- Początki inwestowania w SRI sięgają lat osiemdziesiątych i wynikały przeważnie z pobudek religijnych. Pojawiły się ograniczenia inwestycyjne zabraniające angażowania środków w spółki tytoniowe lub produkujące wysokoprocentowy alkohol. Także statut niektórych fundacji społecznych zabraniał inwestowania na przykład w producentów broni. Na początku (I faza) było to więc tzw. pilnowanie swojego sumienia, ponieważ wyniki tego typu funduszy mogły być dużo gorsze od wyników tradycyjnych funduszy np. gdy mocno w górę szły ceny papierów zyskownych spółek tytoniowych. Jednak po jakimś czasie okazało się, że ich zyskowność bardzo się zmniejszyła, i że tak naprawdę większe zyski wypracowuje się inwestując odpowiedzialnie.

Nastąpiło to w momencie gdy ruszyła lawina pozwów sądowych o odszkodowania i spółki te zaczęły robić rezerwy. Wtedy to zaczęto tworzyć nowe strategie inwestycyjne np. przyjmując zakaz nieinwestowania w środowiskowych trucicieli. Obowiązywała już wówczas wśród inwestorów (II faza) polityka doboru spółek, które w porównaniu z innymi firmami z tegoż sektora są najbardziej "odpowiedzialne". Jeżeli musimy trzymać w portfelu "przemysł ciężki", to kupmy papiery zyskowne takich spółek, które "trują najmniej" - opowiada dyrektor Świetlik.

Naczelna rola edukacji

W jego opinii od początku XXI wieku mamy do czynienia już z tzw. III fazą. Inwestuje się w firmy najlepsze w swoim sektorze, ale tylko takie, które coś robią efektywnie dla ochrony naszej planety. Na przykład angażuje się środki w te spółki, które usuwają azbest albo w przedsiębiorstwa, które produkują materiały o właściwościach zbliżonych do azbestu, jednak nie tak trujących. Natomiast w przypadku spółek produkujących energię elektryczną, inwestuje się w te firmy, które wytwarzają ją w czysty sposób albo usprawniają proces wytwarzania i przepływu tejże energii. Zdaniem Ariadny Aurigi-Borówko, prezes zarządu Stowarzyszenia na rzecz Bezpieczeństwa Finansowego Obywateli RP, SRI wpisują się w widoczny światowy trend.

Są ważnym elementem szerszej koncepcji społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR), która stawia pod znakiem zapytania twierdzenie guru konserwatywnej ekonomii Miltona Friedmana, że "the business of business is business". Celem biznesu XXI wieku staje się długofalowy zrównoważony rozwój organizacji gospodarczej i budowanie przewagi konkurencyjnej wpisane w proces dialogu społecznego. Bowiem każde przedsiębiorstwo prowadząc swą biznesową działalność współistnieje w danym środowisku z innymi uczestnikami życia społecznego i musi starać się o to, by zostało pozytywnie ocenione przez - strategiczne z punktu widzenia jego interesów - grupy, takie jak klienci, inwestorzy, społeczność lokalna i inne.

Tak rozumiana społeczna odpowiedzialność biznesu to nie filantropia, ale świadome oddziaływanie przedsiębiorstwa na otoczenie, gdzie lepsze rozpoznanie oraz dostosowanie się do wymogów i potrzeb społeczeństwa prowadzi do wzrostu konkurencyjności. - Szczególną rolę w budowaniu nowego społeczeństwa XXI wieku odgrywa szeroko rozumiana edukacja. Ta sfera, zwłaszcza dla sektora finansowego, winna należeć do najważniejszych obszarów prospołecznych działań z uwagi na charakter świadczonych usług, wymagających szczególnego zaufania społecznego. Edukacja może przynieść konkretne korzyści biznesowe, bowiem coraz bardziej świadomi konsumenci mają coraz wyższe oczekiwania.

Takie wartości jak transparentność działań, stosowanie etycznych zasad w prowadzeniu biznesu, zaangażowanie w rozwiązywanie ważkich społecznych problemów budują trwałe relacje między uczestnikami rynku finansowego, oparte na poszanowaniu wartości i wzajemnych interesów. Społeczna odpowiedzialność biznesu finansowego, w tym wymiarze będzie mieć wkrótce kluczowe znaczenie dla długofalowego wzrostu, przyczyniając się zarówno do poszerzenia możliwości biznesowych jak i redukcji występujących zagrożeń - twierdzi Ariadna Auriga-Borówko.

Kończące się zasoby

W opinii Grzegorza Świetlika, inwestycje w spółki typu SRI to nie tylko moda, ale także konieczność. Widać to najbardziej w sektorze energetycznym. - Surowce energetyczne powoli się kończą. Światowe zapasy ropy naftowej szacowane są na około 40 lat. Jeżeli jednak będziemy wykorzystywać energię także z alternatywnych źródeł, to przedłużymy te zasoby o kilkanaście lat. Jeżeli natomiast produkując energię będziemy robić to wydajniej, to zyskamy kolejnych kilkanaście lat. Dlatego też patrząc z tej perspektywy, trudno nie zauważyć przy planowaniu strategii inwestycyjnej, iż spółki te będą miały pełen portfel zamówień, a wiec i ich wycena powinna rosnąć - podkreśla Świetlik.

Jego zdaniem, rynki finansowe są zainteresowane inwestycjami w SRI czyli w "spółki przyszłości". - Dla nas, zarządzających funduszami, sygnał jest prosty. To do spółek SRI w głównej mierze będą płynąć aktywa. W tym roku, w Europie zachodniej, z tradycyjnych rynków akcji nastąpił odpływ kapitału przede wszystkim w Niemczech. Inwestorzy z uwagi na niższe stopy zwrotu przenosili bowiem środki na rynki wschodzące albo masowo inwestowali w produkty SRI. Jak to można tłumaczyć? Z jednej strony kontynent europejski jest już na tyle dojrzały, że nawet w inwestowaniu zaczyna kierować się dbałością o ochronę naturalnego środowiska, z drugiej zaś strony, na tych inwestycjach można już dobrze zarobić.

Podobnie uważa Nicholas Anderson z BlackRock Merrill Lynch, dyrektor zarządzający regionem Europa, Bliski Wschód i Afryka. - Obecnie obserwujemy duże zainteresowanie inwestorów funduszami tzw. nowej energii. Ludzie, którzy wcześniej angażowali swoje pieniądze głównie w surowce takie jak ropa, węgiel czy rudy metali, teraz szukają dywersyfikacji swoich inwestycji w alternatywnych źródłach energii. W konsekwencji, w ciągu ostatnich kilku lat odnotowujemy duży napływ środków do funduszy, które pomimo że jeszcze parę lat temu były bardzo małe, teraz mają aktywa szacowane na miliardy dolarów.

Ten trend jest coraz bardziej zauważalny i nie sądzę, aby cokolwiek zmieniło się w tej kwestii. Wręcz przeciwnie - będzie się on tylko umacniał - mówi Nick Anderson. - Mamy w Londynie zespół analityków, w którym specjalna grupa specjalizuje się wyłącznie w inwestycjach w surowce naturalne i alternatywne źródła energii. Są to przedstawiciele różnorodnych środowisk naukowych oraz różnych gałęzi przemysłu. Ekipa "Zasobów Naturalnych", która zarządza naszymi funduszami surowcowymi ma ponad 75-letnie doświadczenie rynkowe - dodaje Anderson.

Fundusze nowej energii

BlackRock Merrill Lynch jest liderem na rynku funduszy sektorowych, opartych na surowcach naturalnych. Wartość ich aktywów w zarządzaniu w BlackRock Merrill Lynch wynosi ponad 32 mld dolarów. Dobra reputacja firmy w branży została wynagrodzona ratingami: rating AAA przyznany przez S&P Fund Research dla funduszy MLIIF World Gold i MLIIF World Mining czy rating AAA, przyznany przez S&P dla funduszu alternatywnej energii MLIIF New Energy. - MLIIF New Energy został utworzony w 2001 roku w czasie, gdy na świecie inwestowaniem w tego typu spółki mało kto się interesował. Byliśmy pionierem w tym sektorze.

Uznaliśmy, że przyszłość należy do spółek wytwarzających energię z alternatywnych źródeł, takich jak energia wiatrowa czy energia słoneczna, jak również do spółek produkujących urządzenia do wytwarzania tejże energii - opowiada Aneta Podyma, dyrektor sprzedaży na Polskę funduszy inwestycyjnych BlackRock Merrill Lynch. - Wzięliśmy juz wtedy pod uwagę tak ważne czynniki jak ochrona środowiska i polityka rządowa oraz wzrastające ceny ropy, gazu i węgla przy spadku kosztów alternatywnych nośników energii, ale również bezpieczeństwo dostaw paliw i energii oraz postęp techniczny i eksploatacyjny. Tym sposobem nasz fundusz nowej energii powstał już w 1999 roku, a otworzony dla klientów został dopiero w 2001 roku.

I muszę przyznać, że początki jego funkcjonowania były trudne - wspomina Aneta Podyma. - Dlaczego? Bo było wówczas na świecie zaledwie 90 spółek, które tworzyły sektor alternatywnej energii. Musiały one inwestować ogromne kwoty w projekty oraz w naukowców, a więc nie były specjalnie zyskowne (to można wykazać chociażby w dywidendach czy poprzez analizę cyklu produkcyjnego energii). Obecnie zaś w sektorze funkcjonuje 1100 spółek, których wartość kapitalizacji rynkowej wynosi już 900 mld dolarów. Można więc inwestować zarówno w firmy wytwarzające biopaliwa, produkujące energię wiatrową, słoneczną czy energię z fal morskich, jak i w firmy produkujące urządzenia służące wytwarzaniu alternatywnych energii: ogniwa paliwowe, hybrydowe pojazdy elektryczne, mikroturbiny, membrany, turbiny, przewody, katalizatory itp.

My zaś tworząc fundusz oparty o alternatywne źródła energii oraz energie odnawialne, w tym także o biopaliwa, wzięliśmy pod uwagę nie tylko zachodzące na naszej planecie zmiany klimatyczne, ale również stale rosnące ceny ropy i gazu oraz bezpieczeństwo dostaw tychże surowców. I wkrótce okazało się, że odnieśliśmy sukces, że znaleźli się inwestorzy, którzy rozumieją, iż przyszłość należy do alternatywnych energii. Mamy obecnie w funduszu MLIIF New Energy aktywa rzędu 7,2 mld dolarów, ulokowane w 90 spółkach - podkreśla dyrektor Podyma.

Promocja energii zielonej w UE

Jej zdaniem, dopiero konferencja w 2005 roku w Kyoto była tą pierwszą kroplą w oceanie, która rozpoczęła proces regulacji, umożliwiających właściwe działania w globalnej ochronie środowiska. W roku 2007 pojawił się na zlecenie ministerstwa skarbu Wielkiej Brytanii raport Sterna "Ekonomika zmian klimatycznych", zaś w USA demokraci przedłużyli ulgę podatkową z tytułu produkcji energii ze źródeł odnawialnych do końca 2008 roku. W 2007 roku Międzynarodowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change - IPCC) opublikował czwartą edycję pięcioletniego przeglądu zmian klimatycznych, z którego wynika, że prawdopodobieństwo powstania zmian klimatycznych w wyniku działań człowieka wynosi ponad 90 proc.

- Przyjrzyjmy się sytuacji bliżej Polski. Dyrektywa Unii Europejskiej nakłada na kraje członkowskie promocję energii zielonej, wytwarzanej z odnawialnych źródeł energii tak, aby stanowiła ona w 2020 roku około 22,1 proc. całkowitej konsumpcji energii elektrycznej w całej Unii. Do 20 proc. energii powinno pochodzić ze źródeł odnawialnych, 10 proc. paliw wykorzystywanych w transporcie ze źródeł niekopalnych, a emisja gazów cieplarnianych powinna zmniejszyć się o 20 proc w porównaniu z poziomem z 1990 roku - mówi Aneta Podyma.

W jej opinii, Polska ma wiele do zrobienia w tym kierunku. Choćby samo zmniejszenie emisji dwutlenku węgla pozostawia wiele do życzenia. W 2006 roku Polska wyemitowała 210 mln ton dwutlenku węgla, o 7 mln ton więcej niż w 2005 roku. - Wytwarzanie w polskich warunkach energii odnawialnej ma głęboki sens społeczny, ekonomiczny i polityczny - uważa Zbigniew Prokopowicz, przewodniczący rady nadzorczej Polish Energy Partners SA (PEP SA), firmy wyspecjalizowanej w rozwoju, wdrażaniu i zarządzaniu projektami w zakresie wytwarzania energii elektrycznej i ciepła, w tym, w produkcji energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych (wiatr i biomasa).

Polski "zielony" rynek

- Po pierwsze, wytwarzanie energii z odnawialnych źródeł w znaczny sposób zmniejsza emisję do atmosfery dwutlenku węgla w porównaniu z produkcją energii elektrycznej z tradycyjnych paliw kopalnych a po drugie, w przypadku Polski, gdzie w perspektywie 2030 roku będzie trzeba wymienić ponad 70 proc. mocy zainstalowanej produkującej energię z paliw kopalnych oraz wybudować nowe znaczące moce, by dostarczyć energię odpowiadającą dwukrotnemu zwiększeniu zapotrzebowania. Wiadomo, że ten wzrost produkcji energii elektrycznej nie będzie pochodził tylko ze spalania węgla. W związku z tym, energia odnawialna będzie miała istotne znaczenie w procesie budowania mocy w perspektywie 2030 roku.

Po trzecie, UE postawiła sobie za cel zwiększenie do 2020 roku udziału energii ze źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej do 22 proc. Ocenia się, że w Polsce ten udział będzie musiał wynieść około 15-18 proc. - mówi Zbigniew Prokopowicz. Uważa on także, że Polska uczyniła znaczący krok jeżeli chodzi o poprawę przestrzegania standardów ochrony środowiska w realizacji inwestycji biznesowych i obecnie w wielu obszarach te standardy nie odbiegają od powszechnie przyjętych w krajach UE. - Uważam, że polski biznes postępuje w tej kwestii odpowiedzialnie - podkreśla przewodniczący rady nadzorczej PEP SA. Podobną opinię, iż obecnie dla polskich inwestorów liczy się nie tylko maksymalizacja zysku, wyrażają przedstawiciele funduszy zagranicznych, które weszły do Polski z ofertą inwestycji odpowiedzialnych społecznie.

- Do Polski weszliśmy jako BlackRock Merrill Lynch w 2005 roku Nasz fundusz MLIIF New Energy od początku stał się bardzo lubiany przez polskich inwestorów. Osiąga on bardzo dobre wyniki. W ciągu roku przedstawia zwrot 62,3 proc. (w dolarach), a inwestycja trzyletnia przyniosła inwestorom 326 proc. I teraz, gdy sektorem alternatywnych energii interesują się także inni zarządzający, mamy w związku z tym sporą nad nimi przewagę. Dysponujemy przecież zarówno bogatym doświadczeniem, jak i ekspertyzami, których inni nie zdążyli posiąść, a które pozwalają nam i myślę, że nadal będą pozwalać, na zajmowanie pozycji lidera na polskim "zielonym" rynku.

Walka o inwestorów

- Sektor jest nowy, niszowy i nie ma chociażby benchmarku, do którego można by się porównać. A nasi zarządzający aktywami, dysponując know-how wynikającym z doświadczeń siedmioletniej obecności na tym rynku, wiedzą w co i jak inwestować, bowiem poznali ten sektor od podszewki. Wiedzą, że muszą zebrać wszystkie możliwe informacje o spółce, w którą chcą zainwestować, a więc dowiedzieć się jakie są aktywa, zyskowność, zwrot dla akcjonariuszy, płynność jej akcji na rynku. Muszą też sprawdzić, czy jest dobrze zarządzana i jakie ma perspektywy rozwoju. Zarządzający muszą się zatem spotkać z każdą wybraną przez fundusz spółką, aby podjąć słuszną decyzję długoterminową - mówi Aneta Podyma z BlackRock Merrill Lynch.

Do walki o inwestorów przystąpił w listopadzie ubiegłego roku także Fortis Investments, proponując (poprzez Xelion Doradcy Finansowi) subskrypcję funduszu Fortis L Fix Zielony Bonus. - Wchodząc do Polski z zielonym funduszem nie mieliśmy pewności, czy nasza propozycja zyska uznanie w oczach polskich inwestorów. Dlatego też wejście to rozłożyliśmy na dwa etapy. Na razie - etap pierwszy - jest to produkt strukturyzowany, który przez najbliższe cztery lata będzie wypłacał dywidendy zależne od wyników spółek z sektora alternatywnych źródeł energii, a potem zwróci kapitał inwestorom i zakończy działalność. Chcemy przetestować polski rynek.

Prowadzimy subskrypcję Fortis L Fix Zielony Bonus, następnie analizujemy wyniki sprzedaży. Jeżeli ta subskrypcja będzie bardziej udana niż dotychczasowe to znak, że czas na wprowadzenie do polski funduszu otwartego. Na razie widzimy duże zainteresowanie w tej dziedzinie, doradcy mają bardzo dużo spotkań z klientami, ale jeżeli chodzi o aktywa to nie ma dużej różnicy w stosunku do wcześniejszych kampanii - mówi Grzegorz Świetlik.

Rosnąca popularność SRI

Fundusz Fortis L Fix Zielony Bonus inwestuje w 18 spółek. Połowa z nich funkcjonuje w Europie, a reszta to firmy amerykańskie i azjatyckie. - Staraliśmy się, aby były to przedsiębiorstwa z różnych sektorów tzw. zielonej energii, a więc np. firmy wykorzystujące do produkcji energii elektrycznej energię słoneczną z baterii słonecznych czy elektrownie wiatrowe, jak i spółki budujące słoneczne elektrownie czy chociażby przedsiębiorstwa, pracujące nad panelami słonecznymi, a wreszcie spółki produkujące rozmaite systemy i urządzenia służące do oszczędzania energii, w tym do przesyłu energii - dodaje Świetlik.

Aktywa zielonych funduszy w Fortis stanowią już blisko 2 mld euro na łączne aktywa w zarządzaniu firmy, które wynoszą 130 mld euro (łącznie jest to nieco powyżej 1 proc.). Jednak w opinii dyrektora Świetlika, trzeba patrzeć na te proporcje z innej perspektywy. - Fundusze SRI wykazują się bardzo dużą dynamiką sprzedaży i ich udział stale przyrasta - podkreśla dyrektor Świetlik i dodaje, że Fortis już w latach dziewięćdziesiątych utworzył linię produktową Fortis L Fund SRI, ale bardzo aktywnie zaangażował się w ten sektor inwestycji dopiero od 2005 roku. - Przejęliśmy wówczas niemiecką firmę Versiko, która specjalizowała się w zielonych funduszach.

Kupiliśmy udziały w tej spółce, zaadaptowaliśmy jej produkty oraz ludzi do naszej linii produktów luksemburskich. Obecnie Fortis ma już 5 funduszy SRI, nie tylko zielonych. Muszę tutaj zaznaczyć, że SRI nie ograniczają się tylko do inwestycji w akcje. Fundusz obligacyjny też może być funduszem SRI, kiedy inwestuje w obligacje rządu czy spółek, które postępują odpowiedzialnie. Fortis Investments poszedł jeszcze dalej. Do prospektu wszystkich naszych funduszy został wprowadzony zapis, że nie mogą one inwestować w spółki, które mają cokolwiek wspólnego z produkcją min przeciwpiechotnych. Uznaliśmy, że nasz firma nie chce mieć z tym nic wspólnego - mówi Grzegorz Świetlik z Fortis Investments.

Elżbieta Łapińska-Berling
Źródło: Fakty
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy