Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Kwitnie biznes obuwniczy

16:00 19.03.2008

Klienci sklepów obuwniczych nie tylko kupują więcej par butów, ale coraz częściej decydują się na droższe i markowe modele.

Miniony rok był dla branży obuwniczej dość dobry. Bogacący się Polacy wydawali coraz więcej pieniędzy, w tym także na obuwie. Popularne marki, takie jak CCC, czy bardziej ekskluzywne, jak Gino Rossi czy Bagatt, notowały wzrost przychodów. - W naszych salonach sprzedaż wyniosła średnio 12,5 proc. - informuje Witold Ziółkowski z firmy Bagatt. - Wynik cieszy tym bardziej, że konkurencja na rynku jest coraz większa, a klienci stają się coraz bardziej wymagający. Zadowolenia nie kryją też przedstawiciele firmy Gino Rossi. Firma zanotowała wzrost udziału sprzedaży detalicznej z 45 proc. po trzech kwartałach 2006 roku do 53 proc. w analogicznym okresie roku 2007.

Choć sama firma podaje, że jesienno-zimowa kolekcja nie była najbardziej udana i nie trafiła w gusta klientów. Według przedstawicieli firmy przyczyna niepowodzenia kolekcji tkwi w jej zbytniej awangardowości i fakcie, że Polacy przyzwyczajają się do światowych trendów powoli. Takiego problemu nie miał Bagatt. Firma stawia właśnie na klientów poszukujących nowych trendów i stara się szybko na nie reagować. Według jej przedstawicieli, młodzi i zamożni Polacy bardzo chętnie kupują właśnie takie buty, a Bagatt stara się im je oferować. Ubiegły rok włoska firma uznała także za dobry ze względu na spore zainteresowanie potencjalnych partnerów, którzy chcieliby otworzyć salon Bagatta.

Giełdowa firma NG2 w ubiegłym roku zanotowała wzrost sprzedaży o 35 proc. w porównaniu do roku 2006. Przedstawiciele firmy nie kryją rozczarowania ostatnim kwartałem 2007 roku, kiedy sprzedaż była niższa od spodziewanej. Jak tłumaczą - było to efektem ciepłej zimy. Mimo dobrych wyników sprzedaży firmy skorygowały prognozy wyników finansowych za 2007 roku. W NG2 zysk netto ma wynieść 61, a nie jak planowano 81 mln zł. Podobne obniżki zakomunikował Gino Rossi: przewidywany zysk netto obniżono z 12,5 mln do 7,5 mln zł. Mimo korekty prognoz firmy obuwnicze planują dalszą rozbudowę sieci sprzedaży.

Bagatt, który ma obecnie 10 salonów, planuje otwarcie w 2008 roku kolejnych czterech: dwóch na Pomorzu Zachodnim i po jednym w Trójmieście oraz w jednym z miast wschodniej Polski. Rozbudowę sieci sprzedaży planuje także Gino Rossi. Spółka ze Słupska posiada obecnie 132 salony różnych marek wchodzących w skład grupy (m.in. GR, Geox, Vanita, Simple) w Polsce i 28 za granicą m.in. w Niemczech, Rosji, Danii, na Litwie, Łotwie, Ukrainie. W bieżącym roku firma chce otwierać kolejne sklepy w Polsce oraz poza granicami, m.in. w Niemczech. NG2 planuje w tym roku otworzyć 40 salonów własnych pod szyldem CCC, 10 butików Quazi, 100 sklepów własnych i 50 na zasadach franczyzy pod marką Boti. Firma chce także uruchomić pięć sklepów w Czechach.

Konkurenci depczą po piętach

Rynek obuwniczy jest w Polsce dość mocno nasycony. Obok znanych i cenionych marek, działają na nim także małe firmy produkujące setki tysięcy par obuwia. Stale rośnie też import tanich butów z Chin. Walka o klienta jest więc zacięta. Zarówno o tego, który musi liczyć się z każdą złotówką, jak i takiego, który na parę butów może wydać nawet i tysiąc złotych. Według Witolda Ziółkowskiego z Bagatta w ubiegłym roku w branży czuło się impet zmian na rynku. - Dużo zamieszania wywołały kampanie reklamowe Deichmana - uważa Ziółkowski. - Poza tym do Polski wrócił np. Pollini i rozpoczął walkę o zamożnego klienta. Gra jest więc mocno zacięta i zmusza producentów do szukania nowych dróg rozwoju oraz kreowania produktów, które znajdą uznanie wśród klientów. Gino Rossi po przykrych doświadczeniach z nietrafioną kolekcją zamierza dokładniej wsłuchać się w oczekiwania rynku.

- Nie będziemy przeprowadzać ryzykownych eksperymentów w obszarze wzornictwa, a raczej będziemy adaptować światowe trendy do przyzwyczajeń Polaków - informuje Maciej Fedorowicz, prezes zarządu Gino Rossi. Natomiast NG2 konkurencji się nie boi. Mariusz Gnych, wiceprezes firmy, stwierdza, że konkurenci są potrzebni, bo pozwalają porównywać produkty oraz uczyć się i wyciągać wnioski z ewentualnych pomyłek. Poza tym firma uważa, że na polskim rynku jest jeszcze miejsce dla kolejnych producentów obuwia. NG2 w walce o klienta zamierza nadal kierować swój produkt do przeciętnego Kowalskiego i nie będzie eksperymentować z kolekcjami. Jedyny wyjątek to marka Quazi. Kolekcje tej marki będą w większym stopniu zależeć od nowinek na rynku mody.

Luksus w cenie

Powoli zmienia się także zakupowy trend. Coraz więcej Polaków, wraz ze wzrostem zamożności, decyduje się na zakup droższych, ale i jakościowo lepszych butów. Na takich klientów nastawiają się choćby Bagatt, Gino Rossi czy Pollini. Firmy upatrują w zamożnych Polakach doskonałej grupy docelowej. Dlatego powstawać wciąż będą nowe salony, choć ich liczba nie będzie duża. Dla przykładu Bagatt otworzy tylko cztery nowe sklepy. Barierą jest kwota inwestycji szacowana na ok. 120 tys. euro. Jeszcze więcej kosztuje inwestycja w otwarcie punktu marki Pollini, która wynosi ok. 1 mln zł.

Wysokie ceny mają jednak zapewnić sieci ekskluzywność i być oznaką luksusu, za który, jak twierdzą niektórzy przedstawiciele branży, Polacy są w stanie płacić coraz więcej. - Młodzi Polacy szybko reagują na modowe trendy i są w stanie zapłacić spore pieniądze za zdobycie najnowszego modelu obuwia - mówi Witold Ziółkowski. Wciąż nie brak jednak i tych, których na wydanie np. 200 zł na parę butów nie stać. Dlatego cały czas rośnie wartość importu butów, głównie z Chin. W 2006 roku wartość obuwia sprowadzonego z Kraju Środka (ok. 90 mln. par) oszacowano na ok. 170 mln euro.

Michał Bogurat (miesięcznik Własny Biznes)
Źródło: Własny Biznes FRANCHISING
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy