Adwokaci, radcy, notariusze - jest ich kilkanaście tysięcy w całym kraju. Reprezentują, bronią, walczą o majątki, gwarantują zgodność podpisywanych umów z prawem. Dzięki temu nieźle zarabiają. Jeszcze niedawno dostęp do adwokackiej korporacji był niezwykle trudny. Dziś wystarczy zdać państwowy egzamin. Jednak najpierw trzeba skończyć prawo i kolejne trzy lata życia poświęcić na intensywną naukę za nieduże pieniądze. Podobne warunki trzeba spełnić, by móc zostać radcą prawnym i notariuszem. Czas wyrzeczeń może być bardzo opłacalny. Do adwokatów najczęściej trafiają klienci ze sprawami cywilnymi: podziałem majątku, spadkiem, sporami o nieruchomość.
Czasem, w przypadku konfliktu z prawem, z ich usług korzysta wielu przedsiębiorców. Dzięki temu nie muszą się martwić np. o prawidłowość zawiązywanych umów czy negocjacje z kontrahentami. Notariusze zaś strzegą bezpieczeństwa obrotu prawnego i jego zgodności z prawem. Radcy prawni świadczą pomoc prawną (głównie udzielając specjalistycznych porad), sporządzają opinie, opracowują projekty aktów. Mogą też reprezentować klientów przed sądami. Przez dziesięciolecia prawnicy stanowili i wciąż stanowią intelektualną elitę społeczeństwa. Zakres wiedzy, jaką muszą zdobyć, jest ogromny. W polskiej rzeczywistości, gdzie kodeksy nowelizowane są często, koniecznością staje się nadążanie za zmianami, a ponadto niezbędne staje się właściwe interpretowanie wielokrotnie niejednoznacznych przepisów.
W imieniu mojego klienta
Przeciętny Polak przynajmniej raz w życiu musiał skorzystać z pomocy prawnika. Choćby podczas sporządzania testamentu, podpisywania aktu notarialnego albo zasięgając zwykłej porady prawnej dotyczącej np. sporu z pracodawcą. Ewa Sędek do kancelarii adwokackiej trafiła właśnie z tego ostatniego powodu. Choć nie miała problemów z interpretacją przepisów kodeksu pracy, wolała zapytać o opinię fachowca. - Chodziło o nadgodziny i związane z tym dodatkowe wynagrodzenie - mówi Sędek. - Gdy odchodziłam z pracy, upomniałam się o pieniądze, które moim zdaniem należały mi się. Pracodawca odmówił. Poszłam do prawnika, a później sprawa trafiła do sądu. Dzięki pomocy adwokata udało się pieniądze wywalczyć.
Choć kobieta była w stanie samodzielnie toczyć spór z byłym pracodawcą, wolała prosić o pomoc prawnika. Nie tylko dlatego, że adwokat miał większą wiedzę oraz doświadczenie sądowe, ale i ufając, że konflikt zostanie rozstrzygnięty na jej korzyść. Jednak żeby prawnik mógł zdobyć taką pozycję i zaufanie swojego klienta, musi przebyć długą drogę edukacyjną. Podstawą są pięcioletnie studia prawnicze zakończone zdobyciem tytułu magistra. Już dostanie się na nie jest sporym wyzwaniem, bo konkurencja jest duża. Liczba kandydatów walczących o jeden indeks waha się w granicach od 4 do 9. Podczas studiów czeka przyszłego prawnika wiele ciężkich egzaminów i nie jest pewne, że w końcu uda się zdobyć dyplom.
|
Tam gdzie mamy do czynienia z większą konkurencją, jest szansa na poprawę jakości i dostępności usług. Powinniśmy czerpać z dobrych wzorców. Przykładem udanego uregulowania rynku jest model amerykański, mówi Marek Zuber z Dexus Partners. ______________________________
Marek Zuber dla Bankier.TV
|
Jednak jeśli się powiedzie i młody magister swoją przyszłość wiąże z wykonywaniem zawodu, może się zdecydować na zostanie: prokuratorem, sędzią, komornikiem, adwokatem, notariuszem, radcą prawnym - i ukończenie odpowiedniej aplikacji. Po dokonaniu wyboru aplikacji, kandydat musi zdać egzamin. Niegdyś powszechna była opinia, że do egzaminów dopuszczano tylko wybranych kandydatów, najczęściej dzieci lub rodziny adwokatów czy radców prawnych. Obecnie, po nowelizacjach prawa (Ustawy o adwokaturze), nie ma jakichkolwiek limitów i każdy absolwent prawa może się starać o przyjęcie na aplikację. Jeśli zda pomyślnie egzamin, to np. przez trzy i pół roku uczył się będzie zawodu adwokata i radcy, na stanowisko notariusza wystarczy dwa i pół roku nauki. Aplikację kończy egzamin państwowy (zarówno egzamin, jak i sama aplikacja są płatne).
Kancelaria, moja firma
Jarosław Szczepaniak jest łódzkim adwokatem. Aktualnie jest wspólnikiem w jednej z tamtejszych kancelarii, do której dołączył w 2003 roku. Przeszedł podobną drogę do zawodu jak opisywana powyżej, z tym że pierwszą aplikacją, jaką ukończył, była prokuratorska. Dopiero później zdobył prawo do wykonywania zawodu adwokata. - Gdy zostałem wpisany na listę adwokatów, mogłem rozpocząć pracę zawodową - opowiada Jarosław Szczepaniak. - Na początku działałem samodzielnie, a po kilku latach nawiązałem współpracę z obecnymi wspólnikami. Łódzki adwokat mówi, że jego kancelaria zajmuje się niemalże wszystkimi rodzajami spraw. Wyjątkiem są te z zakresu ubezpieczeń społecznych.
Najwięcej klientów przychodzi ze sprawami cywilnymi: spadkowymi i rzeczowymi, dotyczącymi np. podziału nieruchomości. Liczną grupę stanowią także przedsiębiorcy. Biznesmeni wynajmują kancelarię do kompleksowej obsługi prawnej firmy. Wówczas adwokaci pomagają założyć firmę, reprezentują ją przed urzędami, sądami, sporządzają umowy i je opiniują. Nie brakuje też spraw karnych. - W naszej kancelarii jest obecnie dwóch adwokatów, niedługo dołączy do nas kolejny kolega - przybliża Szczepaniak. - Poza tym zatrudniamy około 15 aplikantów, którzy przygotowują się do zawodu pod naszym kierunkiem i
pomagają nam w prowadzeniu spraw klientów.
Kancelaria to normalna
firma, która musi walczyć o klienta i zmagać się z konkurencją. Nie może jednak się reklamować. Dlatego klientów pozyskuje się głównie dzięki poleceniom. By ich zdobyć, konieczne jest zbudowanie prestiżu kancelarii. Cel można osiągnąć wysoką jakością świadczonych usług, szybkością prowadzenia spraw, wiedzą merytoryczną, skutecznością. Szczepaniak dodaje jeszcze konieczność ciągłego podnoszenia kwalifikacji: stałego śledzenia zmian zachodzących w prawie, poznawanie jak największej liczby orzeczeń i komentarzy do przepisów.
Konkurencja na niby?
Adwokaci i ich firmy działają na teoretycznie konkurencyjnym rynku. Najczęściej kancelarie wybierają dziedziny prawa, w których się specjalizują. Jedne nastawiają się tylko na sprawy karne, inne na obsługę prawną firm, a jeszcze inne na sprawy cywilne. Konkurencja pomiędzy kancelariami nie jest jednak taka jak w przypadku sklepów spożywczych czy warsztatów samochodowych. Nie ma tu zajadłej rywalizacji o klienta. Nie ma walki na ceny. Adwokaci przyznają, że jest to raczej konkurencja mobilizująca do pracy i stawania się lepszym prawnikiem. Nic dziwnego, adwokaci z danego terenu są bowiem kolegami z tej samej izby adwokackiej czy notarialnej i trudno im obniżać ceny usług ze względu na np. negatywne głosy kolegów.
|
Egzaminy na aplikacje adwokackie powinny pozostać egzaminami samorządowymi. Pojawiają się pomysły organizacji takich egzaminów na szczeblu krajowym, mogą one być one jednak krzywdzące dla aplikantów, mówi Joanna Agacka-Indecka z Naczelnej Rady Adwokackiej. ______________________________
Zobacz wywiad Bankier.TV
|
Ciężko też mówić o konkurencji cenowej, gdyż wysokość stawek reguluje Dziennik Ustaw (nr 163 z 2002 roku). Różnice w cenach usług mimo wszystko istnieją, a wpływ na to ma choćby skuteczność adwokata czy prestiż, jakim cieszy się kancelaria i jej adwokaci. Mimo to środowisko przez wiele lat zmagało się z negatywnymi opiniami, nie tylko ze strony klientów (narzekających na drogie usługi np. u notariuszy), ale i instytucji państwowych, np. Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W jednym ze swoich raportów sprzed kilku lat prezes UOKiK zarzucał adwokatom, że lojalność zawodowa korporacji oznacza wyższe ceny i brak walki o klienta. Prezes urzędu wywodził, że środowisko nie sprzyja rozwijaniu konkurencji, lecz jej zapobiega.
Podobne zarzuty UOKiK wystosował w stronę radców. Ostatecznie uznał, że "prawników posiadających uprawnienia jest w kraju relatywnie niewielu, co sprawia, iż nie są poddani silnej presji konkurencyjnej, jak przedsiębiorcy działający w innych sektorach gospodarki". Trudno także traktować jako rynkową konkurencję powstające obecnie liczne biura porad prawnych. Sami prawnicy nie traktują ich jako realnego zagrożenia dla ich interesów. A to dlatego, że choć biura mogą prowadzić jedynie osoby, które ukończyły studia prawnicze, to klienci mogą w nich uzyskać jedynie porady prawne. Biuro nie jest w stanie zapewnić klientowi reprezentacji np. w sporze sądowym. Dlatego do biur wybieramy się jedynie po poradę prawną i głównie ze względu na niższe
niż w kancelariach ceny.
Najciemniej pod latarnią?
Obok wytknięcia braku konkurencyjności i wysokich opłat pobieranych za usługi, środowisko prawnicze przez wiele lat zmagało się także z zarzutami o hermetyczność korporacji, niedopuszczenie "świeżej krwi" spoza środowiska. W praktyce działo się tak, że na aplikacje dostawali się zazwyczaj znajomi lub członkowie rodziny działających już w korporacjach prawników. Zarzucał to korporacjom UOKiK, który zbadał, że w latach 1997-2002 liczba adwokatów w całym kraju zwiększyła się o 189 osób, a radców prawnych o 542 osoby. Raport dowodził, że uregulowania dotyczące dostępu do zawodu adwokata są nieusprawiedliwione interesem społecznym. Urząd dodaje, że w interesie społeczeństwa jest powszechny dostęp do niedrogich usług prawnych, czego system nie zapewniał.
Nieoficjalnie sami prawnicy przyznają, że lata 90. nie były dobrym czasem dla całego środowiska. Potwierdzają prawdziwość niektórych zarzutów, np. bronienia własnego interesu kosztem interesu społecznego, utrudniania konkurencji, windowania cen, chronienia członków korporacji przed odpowiedzialnością zawodową. Obecnie sytuacja wydaje się być znacznie lepsza. Podczas okresu rządów PiS to prawnicy stali się ostają praworządności, a Trybunał Konstytucyjny dał odpór złemu prawu, które chciała wprowadzać ówczesna koalicja. Postrzeganiu zawodów prawniczych pomogło wprowadzenie państwowych egzaminów na aplikację organizowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości. To właśnie ten urząd obecnie tworzy pytania, a okręgowe izby jedynie organizują egzamin. Poza tym każdy, kto zda egzamin, jest przyjmowany na aplikację.
Toga daje zysk
Trudne studia prawnicze, wysokie wymagania, którym trzeba sprostać, żeby dostać się na aplikację, i niełatwy egzamin końcowy to przeszkody, które trzeba pokonać, by móc stać się prawnikiem. Jednak wytężona nauka i
praca dadzą dobre efekty. Dzięki wciąż relatywnie niewielkiej liczbie prawników w Polsce i stosunkowo wysokim opłatom za usługi - prowadzenie kancelarii adwokackiej, radcowskiej czy notarialnej daje duże dochody. Poza tym o cenie usług decydują: "nazwisko" adwokata, liczba spraw zakończona sukcesem, stopień naukowy i
dobra opinia przekazywana z ust do ust przez klientów. Prawnicy mają zakaz reklamowania swoich usług w
mediach, ich jedynym narzędziem marketingowym jest poczta pantoflowa.
- Zarobki prawników to wypadkowa wielu czynników - wyjaśnia Jarosław Szczapaniak. - O cenie za usługę decyduje przede wszystkim sprawa, którą będziemy się zajmować. Im bardziej skomplikowana i im więcej czasu może pochłonąć jej rozwiązanie, tym
cena może być wyższa. Teoretycznie stawki za usługi prawnicze reguluje Dziennik Ustaw nr 163 z 2002 roku. Jednak tak naprawdę to
cena, jaką płaci klient, wynika z bezpośrednich negocjacji. Przyjęło się, że w większych miastach za poradę prawną płaci się ok. 100 zł. Jeśli jednak korzystamy z usług np. profesora czy bardzo znanego adwokata stawka może wzrosnąć nawet do 500 zł. Ustawowa stawka za sprawę rozwodową to 360 zł, jednak rynkowa
cena oscyluje pomiędzy 1-3 tys. zł.
W Warszawie godzina pracy znanego i cenionego adwokata kosztuje 500 euro, ale prawnik po aplikacji weźmie 400-600 zł, a adwokat z niedużego miasta zadowoli się ok. 200 zł za godzinę pracy. Cenniki pracy radców prawnych także reguluje wspominany Dziennik Ustaw. I tak w sprawach cywilnych stosunku pracy stawka minimalna zależy od wartości przedmiotu sprawy. Jeśli jest to 500 zł, to prawnik pobiera opłatę 60 zł, jeśli 500-1,5 tys. zł, to 180 zł, jeśli 5-10 tys. zł, to 1,2 tys. zł. Największa stawka dotyczy spraw, w których wartość przedmiotu przekracza 200 tys. zł. Wówczas minimalna stawka to 7,2 tys. zł. Równie dużo kontrowersji, co ceny adwokatów i radców, wzbudzają opłaty, jakie się wnosi w kancelariach notarialnych np. przy zakupie domu czy działki.
Dlatego władze kilkakrotnie zmieniały stawki za usługi notarialne. Ostatnia zmiana weszła w życie w 2007 roku. Maksymalna stawka za czynności notarialne jest liczona od wartości przedmiotu czynności. I np. jeśli wartość przedmiotu wynosi do 3 tys. zł, stawka to 100 zł, powyżej 3 tys. zł do 10 tys. zł - to 100 zł plus 3 proc. od nadwyżki powyżej 3 tys. zł. Trzeba jednak pamiętać, że prawnicy tak jak i pozostali przedsiębiorcy płacą podatek
VAT. Zobowiązani są również do wykupienia obowiązkowej polisy OC. Do kosztów doliczyć trzeba także obciążenia związane z utrzymaniem kancelarii. Biura zazwyczaj mieszczą się w centrach miast, nierzadko w bardzo dobrych lokalizacjach. Wówczas czynsze i samo utrzymanie kancelarii jest wysokie.
Do tego dochodzą pensje pracowników - prawników, sekretarek, aplikantów. Koszty utrzymania firmy można więc liczyć w dziesiątkach, a w przypadku największych kancelarii nawet setkach tysięcy złotych. Ale można też liczyć, że dochody będą wysokie. Mimo zarzutów o zbytnią hermetyczność środowiska i zbyt małą liczbę prawników, pojawiają się opinie, że
rynek w dużych miastach: Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu jest już nasycony i nowym kancelariom trudno jest się przebić oraz zdobyć klientów. Dobrym rozwiązaniem w przypadku własnej kancelarii może być stworzenie jej w mniejszym mieście. Klientów i tak pewnie nigdy nie zabraknie.
Michał Bogurat (miesięcznik Własny Biznes)