Emocje wokół dotacji unijnych
06:05
22.03.2008
Weryfikacja listy kluczowych inwestycji budzi wielkie emocje wśród samorządowców i polityków
Kuracja odchudzająca
Zgodnie z obietnicą złożoną po wyborach nowy rząd zrewolucjonizował największy w latach 2007-13 unijny program operacyjny. Samego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko nie można było już zmienić, bo został w grudniu ub. r. zaakceptowany przez Komisję Europejską. Ale lista kluczowych inwestycji, na które polska administracja gwarantuje pieniądze, została odchudzona aż o 62 proc. Nowy rząd skreślił z tej listy projekty, na które z Unii Europejskiej Polska ma dostać ponad 27 mld zł.
Podmiotem odpowiedzialnym za sporządzenie i zatwierdzenie listy indywidualnych projektów kluczowych dla Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko jest instytucja zarządzająca, czyli Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Powstanie projektu dokumentu poprzedziły prace instytucji p ośredniczących, odpowiedzialnych za wdrażanie poszczególnych priorytetów, czyli ministerstw: środowiska, infrastruktury, gospodarki, kultury i dziedzictwa narodowego, zdrowia, nauki i szkolnictwa wyższego. To one rekomendowały MRR kluczowe inwestycje, które powinny znaleźć się na liście projektów kluczowych.
Odejmowanie i dodawanieprojektów
Pierwsza lista takich projektów w ramach PO Infrastruktura i Środowisko ukazała się w obwieszczeniu Grażyny Gęsickiej, minister rozwoju regionalnego w poprzednim rządzie. Znalazło się tam 205 tzw. kluczowych projektów, czyli takich, które o dofinansowanie z UE nie muszą ubiegać się w konkursach. Zabrakło jednak na tej liście większości inwestycji środowiskowych. Jak tłumaczyło wówczas Ministerstwo Rozwoju Regionalnego stało się tak dlatego, gdyż z Ministerstwa Środowiska (odpowiedzialnego za opiniowanie projektów ekologicznych) przekazano do umieszczenia na liście kluczowych projektów zbyt wiele przedsięwzięć.
W związku z tym z zakresu środowiska (gospodarka wodno-ściekowa, gospodarka odpadami i ochrona powierzchni ziemi ) na liście stanowiącej załącznik do PO Infrastruktura i Środowisko znalazło się zaledwie 11 projektów, o wartości tylko 480 mln euro. Były to wyłącznie projekty przekazane już w ramach Funduszu Spójności przez Polskę do Komisji Europejskiej w latach 2004 - 2006, a które nie otrzymały dotychczas dofinansowania ze względu na wyczerpanie środków finansowych.
Kolejne rozporządzenie minister rozwoju regionalnego zawierające listę kluczowych inwestycji w ramach PO Infrastruktura i Środowisko ukazało się po dwóch miesiącach - w listopadzie ubr. , już po wyborach, w których rozstrzygnęło się, że rząd Jarosława Kaczyńskiego stracił władzę, a minister Gęsicka stanowisko. Lista kluczowych inwestycji została uzupełniona aż o 386 projektów środowiskowych o łącznej wartości 13,3 mld euro.
Nowa władza analizuje
Niemal równocześnie z wygraną w wyborach parlamentarnych prominentni politycy Platformy Obywatelskiej zaczęli głośno mówić o przemeblowaniu listy kluczowych projektów, głównie transportowych, finansowanych z funduszy Unii Europejskiej. Partia ta opracowała nawet Narodowy Program Wielkiej Budowy, konkurencyjny w stosunku do planów przyjętych przez rząd Jarosława Kaczyńskiego. Weryfikacja miała dotyczyć listy kluczowych inwestycji w ramach trzech programów: Infrastruktura i Środowisko, Innowacyjna Gospodarka oraz Rozwój Polski Wschodniej.
Zmiany miały dotyczyć przede wszystkim wschodnich regionów Polski, które - zdaniem do niedawna jeszcze opozycyjnych polityków - były z przyczyn politycznych faworyzowane przez poprzednia ekipę rządzącą.
Nowa minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska na początku swego urzędowania zapowiedziała, że Polska powinna nie tylko wydawać wszystkie przyznane jej środki unijne, ale i przeznaczać je na projekty przynoszące rzeczywisty wzrost gospodarczy i realne zmniejszanie różnic między regionami.
Odnosząc się do perspektywy finansowej 2007-2013 minister rozwoju regionalnego zadeklarowała, że resort dokładnie przeanalizuje listę projektów kluczowych dla unijnych programów operacyjnych. Weryfikacje zakończono pod koniec stycznia. Poprzedni rząd na listach podstawowych indywidualnych projektów umieścił łącznie 541 projektów, nowy - łącznie z listą rezerwową - pozostawił 433.
i z trzech powodów weryfikuje
Zdaniem MRR były trzy główne powody weryfikacji list. W momencie ich tworzenia w 2007 r. programy, zwłaszcza Infrastruktura i Środowisko, nie były jeszcze zaakceptowane przez Komisję Europejską. Zatem wpierw wybrano projekty, a dopiero później przyjęto kryteria, które projekty musiały wypełnić. Ponadto projekty na listach indykatywnych w większym stopniu - nawet trzykrotnie w jednym z priorytetów - wypełniały alokację niż dostępne Polsce środki. - Skutkiem weryfikacji projektów jest podważenie zaufania do państwa. Beneficjenci projektów kluczowych mieli prawo spodziewać się, że decyzja jednego rządu będzie respektowana i kontynuowana przez następcę.
W Polsce poza wyborami nie zdarzyło się nic nadzwyczajnego, co zachwiałoby ustrojem państwa - krytykuje następców była minister Grażyna Gęsicka. - Dlaczego zakwestionowane zostały promesy ogłoszone w Monitorze Polskim? Dlaczego nie respektowano tzw. preumów, czyli umów wstępnych dotyczących przygotowania inwestycji? Dlaczego nie zmieniono procedur, zwłaszcza wytycznych ministra rozwoju regionalnego w sprawie wyboru projektów indywidualnych? - pyta Gęsicka.
Ważnym dla MRR argumentem była chęć jak najszybszego rozpoczęcia wdrażanie programów, a to gwarantują konkursy. Ich rozstrzygniecie skutkuje bowiem podpisaniem umowy o dofinansowanie i rozpoczęciem inwestycji. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zapowiada, że umieszczenie jakiegoś projektu na liście kluczowych inwestycji nie oznacza jego automatycznej akceptacji do dofinansowania. Aby do tego doszło beneficjent musi przedłożyć wymagane dokumenty i spełnić ustalone kryteria oceny projektów.
Nieprzygotowane projekty
Po przygotowaniu dokumentacji wszystkie projekty będą oceniane na podstawie kryteriów uwzględniających m.in. kwestie stopnia przyczyniania się do wypełnienia celów danego priorytetu oraz gotowości do realizacji. Kolejność zatwierdzania projektów będzie uwarunkowana zadeklarowanym w wykazie harmonogramem ich realizacji oraz stopniem gotowości realizacji. Wielu beneficjentom odpadnie jednak konieczność rywalizacji w konkursach, w których - szczególnie jeśli chodzi o inwestycje infrastrukturalne - zazwyczaj nie starcza pieniędzy dla wszystkich chętnych. MRR zapowiada, że lista kluczowych inwestycji będzie weryfikowana co pół roku, a przedsięwzięcia mogą z niej wypaść lub na niej się pojawić.
- Jeśli nowy rząd chciał zanegować dotychczasowe listy i wybierać je w sposób inny niż poprzedni rząd, minister rozwoju regionalnego powinna wydać nowe wytyczne. Obywatele mają prawo wiedzieć, jakie obowiązują procedury. W tym przypadku pani minister uznała stare wytyczne, ale nowy sposób postępowania, nigdzie nieopisany. Tego rodzaju działania spowodują, że w przyszłości beneficjenci nie uwierzą w politykę rządu i jego zapewnienia do chwili, kiedy czarno na białym nie będą mieli zapisów w umowach - mówi była minister Gęsicka.
- Poprzedni gabinet, jako jedyny spośród rządów krajów członkowskich, wprowadził listy indykatywne. Umieścił na nich wiele nieprzygotowanych projektów, rozdysponował więcej środków niż zostało przyznanych, łamiąc standardy unijne poprzez uniemożliwienie udziału projektów w konkursach. Zbyt dużo realizujemy z funduszy strukturalnych małych, lokalnych projektów. Cieszy zatem podjęcie przez rząd trudnej decyzji uporządkowania dokumentów dotyczących nowej perspektywy finansowej - ripostuje Danuta Jazłowiecka z sejmowej komisji ds. polityki regionalnej, posłanka Platformy Obywatelskiej.
Rafał Makowski
Zapomniano o mniejszych gminach
Andrzej Grzyb, przewodniczący sejmowej komisji ds. Unii Europejskiej:
- W weryfikacji projektów mieli uczestniczyć odpowiedzialni ministrowie, nie tylko resort rozwoju regionalnego. Stąd powstaje pytanie, dlaczego tak się stało, że nie porozmawiano z niektórymi grupami potencjalnych beneficjentów, chociażby ze związkami komunalnymi? Doskonale wiemy, jak trudno jest stworzyć związek komunalny, gdzie kilkadziesiąt samorządów musi się zjednoczyć wokół jednego priorytetu. Trudno jest przyjąć twierdzenie, że z punktu widzenia ochrony środowiska są to projekty mało istotne, jeżeli dotyczą populacji 250 tys. mieszkańców dorzecza i przestrzeni poza wielkimi aglomeracjami.
Wielkie projekty to głównie wielkie aglomeracje, ale istnieje przestrzeń poza wielkimi aglomeracjami, gdzie są wielkie oczekiwania samorządów, które mają niskie budżety. Potrafiły się jednak zjednoczyć dla wspólnego przedsięwzięcia i powinniśmy to docenić. Czasem trudno jest wytłumaczyć tym samorządom, że jeżeli w przypadku dorzecza jest jeden projekt, np. dotyczący dorzecza Baryczy, to drugi projekt związany z dorzeczem nie jest brany pod uwagę, mimo że dotyczy sfery ochrony środowiska.
Uwolnione pieniądze
Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego
- Środki, które miały być przeznaczone na dofinansowanie projektów z list indykatywnych nie znikły. Te 29 mld zł zostało uwolnione na konkursy. Mamy teraz dwie drogi uzyskania unijnego wsparcia, przy czym wydaje nam się, że droga konkursów będzie w tej chwili szybsza, ponieważ żeby rozpocząć wdrażanie i żeby przystąpić do konkursu, należy mieć pełną dokumentację i być całkowicie przygotowanym. Mieliśmy bardzo wiele przykładów, że projekty były zgłaszane dosłownie na jednej czy nawet na niepełnej stronie!
W zeszłym roku Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zamówiło raport w firmie Ernst&Young dotyczący listy projektów indykatywnych. Według tego raportu 130 projektów z zakresu środowiska w ogóle nie miało dokumentacji technicznej. Ponadto ten raport bardzo nisko oceniał wybór i ocenę tych projektów. Była tam mowa o braku wkładu własnego w przypadku większości projektów i oczywiście o braku środków na całe listy kluczowych inwestycji, zarówno na listę rezerwową, jak i częściowo na listy główne.
To były złe projekty
Maciej Nowicki, minister środowiska
- Ubolewam nad tym, że nie odziedziczyliśmy dobrej listy indykatywnej. Wiadomo było już od dawna, ile pieniędzy Polska otrzyma na ochronę środowiska z programu Infrastruktura i Środowisko - było to 4,5 mld euro - i można było zastanowić się nad tym, jak te wielkie pieniądze w najlepszy dla kraju sposób wydatkować. Przeglądając bowiem 396 projektów z listy indykatywnej ustalonej przez poprzedni rząd mogę stwierdzić, że są tam bardzo źle przygotowane projekty.
Mam na piśmie zeznania pracowników, którzy na listy wpisywali wszystkie wnioski. Tylko 175 projektów było na liście podstawowej, wypełniającej całą alokację do roku 2013. Reszta projektów znajdowała się na listach rezerwowych i nie miałaby szans dostać pieniędzy. To po prostu lista straceńców, którym mówiono iż są na liście, w związku z tym mają szansę, choć w gruncie rzeczy takiej szansy nie było.
Źródło:
