Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Marcin Prokop uwielbia szybkie samochody i ostrą jazdę

15:10 02.04.2008

Próbowałeś kiedyś prowadzić małego Fiata?

Próbowałem, kiedyś podczas osiemnastych urodzin mojej koleżanki uciekłem nim z imprezki, którą ona organizowała. Dostała go w prezencie od swoich rodziców na urodziny i stał zaparkowany przed wejściem na imprezę. A ja, będąc już po paru łykach tajemniczych i rozluźniających płynów, postanowiłem sprawdzić jak się nim jeździ. Na początku chciałem się nim przejechać po podwórku, ale w końcu go porwałem i zacząłem jeździć po wsi. A ponieważ była to zima, to szybko wylądowałem w jakiejś zaspie i grupa biesiadników musiała mnie z niej wyciągnąć. Koleżanka bardzo się za to na mnie obraziła. Na szczęście był to mój jedyny kontakt z maluchem.

Jak się tam zmieściłeś? Prowadziłeś z tylnego siedzenia?

Prowadziłem normalnie, jedynym problemem była zmiana biegów. Mam dwa metry i sześć centymetrów wzrostu i jakbym się nie układał, to lewarek do zmiany biegów zawsze był pod moim prawym kolanem. Jak chciałem zmienić bieg, to musiałem coś majdrować pod nogą.

Przy twoim wzroście na co dzień musisz jeździć jakąś wielką limuzyną?

Teraz jeżdżę BMW5.

Podrasowałeś ją trochę?

Nie, to zwykłe rodzinne kombi. Jak urodziło mi się dziecko, to postanowiłem kupić taki samochód, żeby łatwo zmieścił się w nim wózek i inne graty dla dziecka. Tak więc teraz chwilowo poruszam się takim pampers-wagonem, ale mam już coś innego na oku. W ciągu najbliższych kilku miesięcy chciałbym się już przesiąść do czegoś innego.

O czym myślisz?

Typy mam różne, ale ostatnio na placu boju pozostały dwa auta - pierwsze to BMW M3, a drugie to Mitsubishi Lancer Evo. Postanowiłem teraz pojeździć nieco szybciej i agresywniej, oba auta mają pod maską po jakieś 340 KM.

Szarżujesz na ulicach?

Na ulicach miasta nie, bo to nie jest dobre środowisko do szybkiej jazdy. O ile o swoje umiejętności jestem w miarę spokojny, to nie jestem wstanie przewidzieć reakcji innych uczestników ruchu oraz różnego rodzaju pułapek, które czekają na kierowców na drodze. Przypadek Maćka Zientarskiego pokazuje, że przez jakiś garb można bardzo źle skończyć. Jeśli już szybko jeżdżę to raczej na drogach mało uczęszczanych, gdzie można więcej przewidzieć. Kiedyś zdarzało mi się pod pretekstem zakupów robić samochodowe wycieczki do Berlina, a tak naprawdę chodziło o to, żeby się przejechać niemiecką autostradą bez ograniczeń.

Ile prułeś po dobrej niemieckiej autostradzie?

Tyle ile fabryka dała, czyli 250 kilometrów na godzinę, bo auta, którymi jeździłem zazwyczaj taki miały ogranicznik prędkości. Tylko raz, Nissanem 350 d, udało mi rozpędzić do 260 kilometrów. Myślę, że po takich drogach, jeśli są dobre warunki i nie ma na nich ruchu, spokojnie da się jeździć jeszcze szybciej.

Ile miałeś samochodów w życiu?

Dużo więcej niż kobiet więc trudno mi je teraz zliczyć. Na pewno było ich kilkanaście, może dwadzieścia?

Zawsze najważniejsza była dla ciebie szybkość i moc silnika?

Jestem dość młodym człowiekiem i jak to w przypadku osób w moim wieku bywa są to najważniejsze parametry. Dopiero potem myśli się o tym czy to auto będzie pakowne i ekonomiczne. Tak naprawdę BMW jest moim pierwszym samochodem, który kupiłem z rozsądku myśląc tylko o jego walorach praktycznych, a nie o przyjemności z jazdy. Zwykle zwracałem uwagę na to, żeby auto było trochę oryginalne, miało rasowy charakter i było rzeczywiście szybkie. Nie lubię też aut obciachowych, jakiejś masowej produkcji japońskiej z fioletową tapicerką w środku.

Zdarzały ci się jakieś kraksy na drodze?

Miałem kilka mniej lub bardziej poważnych incydentów, ale od dwóch i pół roku, odpukać, nie miałem żadnej kolizji. Najpoważniejszy wypadek miałem pod Krakowem, gdzie wyleciałem z drogi. W miejscu gdzie kończy się autostrada i zaczyna zwykła droga na Kraków jest łuk i trudno ocenić z jaką prędkością można go pokonać. Wjechałem za szybko, wypadłem z drogi i wbiłem się w ziemię. Na szczęście miałem dużo farta, zatrzymałem się między drzewami i nic mi się nie stało. Ale samochód poszedł do kasacji.

Ale nie prowadzisz już samochodu pod wpływem tajemniczych mikstur rozweselających?

Nie, to był jedyny taki incydent w moim życiu kiedy siadłem za kółkiem po spożyciu. Poza tym nie miałem intencji jeżdżenia po drogach publicznych, ale tak to się głupio skończyło. Teraz mam w sobie większą dozę odpowiedzialności.

Kładziesz to na karb swojej młodzieńczej głupoty?

Tak i sądzę, że każdy dorosły człowiek, który siada za kołkiem po paru kieliszkach powinien być radykalnie i surowo karany. Jestem zwolennikiem ostrego kursu wobec takich kierowców, bo nie chciałbym, żeby osoba, która przed chwilą wypiła pół litra wódki, potrąciła na pasach mnie albo moje dziecko. Uważam, że wszelkie programy, które mają to ukrócić są warte poparcia. Niestety za kółkiem po pijaku siadają nie tylko gówniarze, ale także stateczni, pięćdziesięcioletni ojcowie rodzin. I to jest przerażające.



Rozmawiał Mirosław Mikulski
fot. AKPA
Źródło: motofakty.pl
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy