Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Internet z wysokim IQ

06:00 11.04.2008

Wyobraźmy sobie, że zamierzamy spędzić dwutygodniowe rodzinne wakacje. Tak jak co roku, lecz inaczej - tym razem wyjazd chcemy zorganizować samodzielnie, bez udziału biura podróży. Cel podróży - Grecja. Siadamy zatem przy komputerze z ambitnym zamiarem załatwienia sprawy w jeden wieczór. Musimy przecież tylko kupić bilety lotnicze, zarezerwować hotel (blisko plaży, ale też centrum miasteczka, gdzie toczy się nocne życie) i wynająć samochód. Wkrótce przekonujemy się boleśnie, że myśląc "tylko", byliśmy nadmiernymi optymistami. Już na pierwsze zapytanie: "hotel na Krecie" Google reaguje wskazaniem 280 odpowiedzi. I być może żadna z nich nie spełnia naszych oczekiwań. A to dopiero początek poszukiwań...

Wszystkiemu winien jest chaos informacyjny - ta zmora internetu. - Zamiast odpowiedzi na proste pytania, internauta dostaje niekończące się listy odnośników do różnych stron - wyjaśnia Marek Trojanowicz, wiceprezes ds. technologii InteliWISE, firmy zajmującej się rozwojem innowacyjnego oprogramowania opartego na algorytmach sztucznej inteligencji. Dlatego, chociaż jeszcze niedawno World Wide Web (WWW) święcił triumfy, dzisiaj coraz częściej mówi się o tym, że jest to zaledwie baza opinii i porad. Wyszukiwarki przeglądają miliony stron, oceniając ich związek z wpisanym słowem lub zwrotem. Tylko że widzą je jako ciąg niekończących się, niepowiązanych ze sobą znaków a nie potrafiąc odczytać treści, szukają słów kluczowych, porządkując je między innymi według kryterium popularności. Trafiają albo też nie. - Widząc hasło "piłka", komputer nie wie, czy chodzi nam o piłkę nożną, koszykową czy do metalu - przyznaje Wojciech Wiewiórowski, doradca ds. informatyzacji w resorcie spraw wewnętrznych i administracji.

Odpowiedzi na zadawane przez ponad miliard dzisiejszych użytkowników sieci pytania może udzielić dopiero doskonałe połączenie zasobów internetu, sztucznej inteligencji i ludzkich potrzeb. Web 3.0 byłby jednak tylko marketingowym hasłem bez sieci semantycznej. Tim Berners-Lee, twórca World Wide Web, już w 2001 r. zapowiedział na łamach "Scientific American" stworzenie inteligentnych aplikacji, które automatycznie zinterpretują znaczenie słów i poleceń. Stanie się to możliwe, gdy luźne informacje wprowadzone do sieci zostaną zastąpione sprzężonymi bazami danych, zrozumiałymi dla programów. - Zakładając, że strony internetowe mają opis w postaci sieci semantycznej - i zamiast kilku luźnych haseł można wpisać inteligentne, złożone zdanie - oraz istnieje wyszukiwarka potrafią- ca pozyskiwać i interpretować zawartą w niej wiedzę, znalezienie wymarzonych wakacji w Grecji zajmie nam tylko chwilę - mówi Trojanowicz.

W założeniu sieć ma być oparta na aplikacjach, w których tradycyjne okno wyszukiwarki zostanie zastąpione tzw. agentem lub awatarem. Wirtualna postać, porozumiewająca się z użytkownikiem w naturalnym języku, to jeden z elementów, dzięki którym sieć semantyczna będzie przyjazna, czyli prosta i szybka w obsłudze dla przeciętnego użytkownika. Na jego polecenie awatary (wyposażone m.in. w syntezatory mowy oraz programy rozpoznające mowę i język) ruszą w globalną sieć. Zgromadzą dane, wyciągną wnioski oraz dostarczą szukaną odpowiedź. Efekt? - Dziś wyszukiwarka na hasło "włoskie restauracje" odpowie wskazaniem stron, na których pojawiają się słowa występujące w zapytaniu - podaje kolejny przykład Artur Waliszewski, country business manager z Google Polska. - Sieci semantyczne pozwolą na odnalezienie również stron, na których słowo "włoska" nie występuje, ale pojawia się logicznie pasujące słowo "pizza".

Kiedy to nastąpi?

Pod koniec minionego roku konsorcjum W3C ogłosiło, że sieć semantyczna przestała być projektem badawczym i jest gotowa do wykorzystania, a już 18 stycznia 2008 r. zespół z Timem Bernersem-Lee na czele opublikował końcową wersję jednego z kluczowych standardów sieci semantycznej - języka zapytań SPARQL. - Baza wiedzy będzie opracowana na podstawie konkretnych standardów stworzonych przez takie konsorcja jak W3C - mówi Wojciech Wiewiórowski.

Tymi standardami będą się następnie posługiwali wszyscy umieszczający informacje w internecie. Zdaniem Trojanowicza, narzędzia segregujące informacje i zamieniające je w bazy danych prawdopodobnie opracuje mniejsza firma, która następnie może zostać wchłonięta przez jednego z potentatów. I tak zbliżamy się do finalizacji projektu, nad którym pracują obecnie najwięksi gracze na rynku IT. Bo chociaż o sieci cały czas mówi się w kontekście nie tak odległej, ale jednak przyszłości, wyścig technologiczny już się oficjalnie rozpoczął.

- Przechodzimy z sieci z połączonymi dokumentami do sieci z połączonymi danymi - zapowiada Nova Spivack, dyrektor generalny firmy Radar Net- works, na swoim blogu internetowym Minding The Planet. To przejście zdaniem Spivacka nastąpi w latach 2010 - 2020. Szacuje się, że rynek produktów i usług opartych na sieci semantycznej w ciągu następnych trzech lat wzrośnie z 7 mld do 50 mld dolarów. Nic zatem dziwnego, że udziałem w zyskach z sieci semantycznej zainteresowani są tacy potentaci jak Google czy Microsoft, (który planował przejęcie - za prawie 40 mld dol. - wyszukiwarki Yahoo!), ale także Radar Networks oraz wiele innych europejskich i amerykańskich firm zrzeszonych w założonym przez Bernersa-Lee konsorcjum W3C. Stawka jest naprawdę wysoka - według "Business 2.0", kto najszybciej wejdzie w posiadanie nowej technologii, zdetronizuje obecnych władców internetu. A co na to potentat, firma Google, która wraz z rozwojem koncepcji sieci semantycznej zyska pokaźne grono konkurentów? Amerykański koncern opanował już całkiem nieźle tzw. reklamę kontekstową, automatycznie dopasowującą się do zainteresowań swoich użytkowników. Na temat postępów prac nie chce się jednak wypowiadać.


Polski i brytyjski rynek reklamy internetowej bardzo się różnią. Wartość rynku brytyjskiego to miliardy euro, natomiast wartość polskiego rynku reklamy dopiero od niedawna szacować można w setkach milionów euro, mówi Jarosław Sobolewski dyrektor IAB Polska.
______________________________


Zobacz wypowiedź eksperta dla Bankier.TV



- Na pewno udało nam się już wyjść poza prosty dobór wyników wyszukiwania na podstawie słów występujących w zapytaniu - mówi Waliszewski. Tymczasem Nova Spivack zdradza, że najpóźniej za dwa lata chce mieć wyszukiwarkę w całości zbudowaną na koncepcji sieci. I nie on jeden. Testowa wersja Swoogla działa na Uniwersytecie w Maryland, a rząd niemiecki do końca 2011 r. będzie wspierał finansowo projekt włanej wyszukiwarki semantycznej. Grant w wysokości 120 mln euro ma zagwarantować projektowi konkurencyjność wobec Google.

Sama koncepcja sieci semantycznej z biznesowego punktu widzenia sięga o wiele dalej niż rezerwacja wakacji, a na kolejnej rewolucji technologicznej skorzystają nie tylko pasjonaci internetu. Także ci, którzy zarabiają dzięki szybkiemu dostępowi do wiedzy. - Sieć zrewolucjonizuje pod wieloma względami dostęp do informacji, a jeszcze ogólniej - kontakt człowieka z maszyną - zauważa Trojanowicz. Wielkimi wygranymi okażą się zwłaszcza: rynek finansowy, firmy farmaceutyczne, logistyczne, handlowe, producenci oprogramowania eksperckiego, a nawet administracja publiczna.

Dzięki sieci semantycznej koncerny farmaceutyczne będą mogły zbierać i analizować (bez udziału ludzi) globalne dane na temat zachorowań, na przykład na grypę. I zyskają wiedzę o wielkości popytu na swoje leki w rozbiciu na rejony świata. A to ułatwi im dostosowanie produkcji. Za kilka lat wirtualny doradca może zastąpić także państwowych urzędników. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji przeznaczyło blisko 26 mln zł na opracowanie Elektronicznej Platformy Usług Administracji Publicznej - ePUAP (z czego 19 mln zł to grant unijny). W czerwcu tego roku ma zostać zakończona pierwsza faza projektu, a w latach 2010 - 2011 będzie wdrażana kolejna, wykorzystująca już sieci semantyczne.

- Wirtualny agent sprawdzi się świetnie przy podejmowaniu takich decyzji, jak wydanie pozwolenia na budowę czy rejestracja działalności gospodarczej - stwierdza Wojciech Wiewiórowski - A czas uzyskiwania decyzji skróci się z tygodnia do kilku minut. Pierwowzór takiego wirtualnego agenta już funkcjonuje. Firma InteliWISE, bazując na założeniach sieci semantycznej, jako pierwsza w Polsce oraz jedna z nielicznych na świecie opracowała model awatara i zdążyła na nim zarobić. Koszty wdrożenia wirtualnego agenta wahają się od 100 do 500 tys. złotych. Chętnych nie brakuje. Awatar działa na internetowych stronach PLL Lot. Na razie co prawda nie odpowie na pytanie o cenę biletu do Paryża na najbliższy weekend, ale na pewno wskaże, gdzie takich informacji szukać. Po wprowadzeniu nowego rozwiązania liczba zapytań mailowych i telefonów do działu obsługi klienta spadła o ponad 70 procent. Nic dziwnego - stewardessa dziennie prowadzi ponad 500 rozmów. Podobne oprogramowania InteliWISE ma także Carolina Medical Center (tu awatar pomaga m.in. umówić się z lekarzem).

Pod koniec stycznia inżynierowie z InteliWISE jako pierwsi na świecie zaprezentowali technologię wykorzystującą sztuczną inteligencję do stworzenia awatarów na potrzeby gry Second Life. Dotychczas, kiedy realny pracownik opuszczał grę - jego awatar także. Teraz firmy mające przedstawicielstwa w wirtualnym świecie będą mogły pracować przez całą dobę. Te same spółki, które na sieci semantycznej chcą sporo zarobić, muszą się jednak liczyć z pewnym zagrożeniem. Jonas Lamis, analityk teksańskiej SciVestor Corp, zauważa, że sieć semantyczna będzie miała ogromny wpływ na modele biznesowe w sieci. Internetowy biznes kwitnie obecnie dzięki reklamie - wyszukiwarkom i portalom zapewnia ona ponad 50 procent przychodów. Jeżeli każdy użytkownik będzie miał do dyspozycji inteligentnego agenta wyszukującego wyłącznie potrzebne informacje, a także nie będzie się musiał w celu ich znalezienia przebijać przez wiele stron WWW, internetowe reklamy mogą się stać bezużyteczne. Lecz to niejedyne skutki rewolucji technologicznej. Zdaniem Wojciecha Wiewiórowskiego, z nastaniem sieci chipy biometryczne śledzące każdy nasz krok nie będą niczym wyjątkowym. Powstanie zatem świat, który z jednej strony zapewni nieograniczo- ne możliwości, z drugiej jednak - może spowodować utratę kontroli człowieka nad procesem decyzyjnym. A to nie jest warte żadnych pieniędzy.

Karolina Burda
Źródło: manager magazin
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy