Szczególnie te budowane w nowych krajach Unii Europejskiej, jak w Bułgarii i Rumunii. Równie dobre perspektywy ma przed sobą rynek ukraiński. Doświadczeni gracze wskazują jeszcze inny kraj - na surowcowego giganta, czyli Rosję.

Kilkuletnia hossa na warszawskiej giełdzie powoli odchodzi w zapomnienie, a wraz z nią kilkudziesięcioprocentowe stopy zwrotu z kapitału włożonego w akcje polskich spółek czy funduszy w nie inwestujących. Rozczarowani spadkami na warszawskiej giełdzie gracze z coraz większym zainteresowaniem przyglądają się rynkom w sąsiednich krajach, które niedawno weszły do grona państw unijnych, lub mają ambicję stania się członkiem europejskiej wspólnoty w niedalekiej przyszłości. Polskich graczy kuszą do inwestycji w tych krajach Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, tworząc produkty dedykowane tym rynkom. Czy kreślone przez ich zarządzających wizje dwucyfrowych zysków to pobożne życzenia, czy realne możliwości?
Pojęcie rynków wschodzących |
Pod pojęciem Nowej Europy(Emerging Europe), rozumie się rynki takich państw jak Rumunia, Bułgaria czy Ukraina, a ponadto krajów powstałych po rozpadzie Jugosławii i, coraz częściej, Turcji. Szczególnie dwa pierwsze z wymienionych krajów funkcjonują w opiniach ekspertów, jako perspektywiczne i zarazem stosunkowo bezpieczne.
|
|
Za tym ostatnim przemawia chociażby ich członkostwo w UE i związane z tym profity, stymulujące tamtejsze gospodarki. Analitycy do niedawna stali ponadto na stanowisku, że kraje Nowej Europy są w mniejszym stopniu zależne od gospodarki amerykańskiej i jej spowolnienie czy recesja nie będą miały w perspektywie długoterminowej (5-10 lat) istotnego wpływu na ich rozwój.
Ryzyko strat jednak istniejeO przesadnych nadziejach świadczą jednak tegoroczne spadki na bułgarskim i rumuńskim rynku, głębsze niż na innych rynkach wschodzących. Gdy wskaźnik MSCI Emerging Markets od początku roku stracił 8,3 proc., główny indeks bukaresztańskiego rynku BVB w ciągu ostatnich dwóch miesięcy jest niższy o ponad 20 proc., a wartość sofijskiego SOFIX w tym samym czasie zmniejszyła się o blisko 25 proc.
- Do niedawna Nowa Europa traktowana była z nadmiernym optymizmem. Pogarszające się wskaźniki makroekonomiczne krajów takich jak Bułgaria czy Rumunia pociągnęła za sobą masowy odpływ kapitału z ich giełd - tłumaczy sytuację w regionach Lars Rasmussen, analityk ds. rynków wschodzących w Danske Bank.
|
Rynki wschodzące to te, które dopiero pojawiają się w palecie możliwości inwestycyjnych. Z powodu niewielkiej ilości kapitału tam obecnego, perspektywy przyszłych zysków są dużo większe, niż na dojrzałych rynkach, mówi Piotr Bielski ekonomista BZ WBK. ______________________________
Zobacz wywiad Bankier.TV
|
Wśród kolejnych przyczyn osłabienia na rynkach kapitałowych tych krajów ekonomiści wymieniają: nasilającą się presję inflacyjną, spadającą dynamikę wydatków konsumpcyjnych, pęknięcie bałkańskiej bańki na rynku nieruchomości. Szczególnie ta ostatnia na początku roku wywołała prawdziwą panikę wśród giełdowych graczy. To spowodowało, że agencja Fitch, jedna z największych instytucji ratingowych na świecie, konsekwentnie obniżała od początku roku długoterminowe oceny dla Bułgarii i Rumunii.
Analitycy jednak uspokajają - Nie jest tak źleTymczasem analitycy uchylają się od jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy warto inwestować kapitał na rynkach Nowej Europy. Zdaniem Bartosza Stawiarskiego z Wealth Solutions, wejście nowych krajów do Unii i boom inwestycyjno-budowlany zostały już zdyskontowane przed obecnym kryzysem i teraz trudno oczekiwać kilkusetprocentowych, jak dawniej, zwrotów z głównych indeksów.
Z drugiej strony, szczególnie rynek kapitałowy w Rumunii, ze względu m.in., na duży potencjał rynku pierwotnego, znaczącą liczbę ludności i rodzącą się potęgę tamtejszych funduszy emerytalnych, ma szansę na powtórzenie sukcesu polskiego rynku, jest niewątpliwie perspektywiczny. Świadczyć może o tym chociażby zainteresowanie tym rynkiem Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, która w zeszłym roku zdecydowała się objąć 2 proc. pakiet udziałów w drugiej pod względem wielkości giełdy w tym kraju giełdy w Sibiu (Monetar Financiara si de Marfuri), zajmującej się głównie handlem instrumentami pochodnymi.
Czarnym koniem może okazać się Rosja
Z rynków regionu na oddzielne omówienie zasługuje Rosja. Choć geograficznie spełnia warunki stawiane krajom Nowej Europy, ze względu na specyfikę - silną pozycja finansową, i ogromny potencjał związany z zasobami naturalnymi, wraz z Brazylią, Chinami i Indiami tworzy tzw. BRIC - czwórkę najbardziej perspektywicznych rynków rozwijających się. Goldman Sachs - jedna z największych firm inwestycyjnych na świecie, mocno wierzy w siłę tej gospodarki. Ta, według jej analityków, w perspektywie kilkudziesięciu lat ma szansę stać się jedną z największych w świecie.
|
Jak zdefiniować rynki wschodzące? Są to wszystkie gospodarki poza Stanami Zjednoczonymi, starą Unią Europejską i Japonią, które przeżywają ostatnio silny wzrost gospodarczy, tłumaczy ekonomista Richard Mbewe. ______________________________
Zobacz wypowiedź eksperta dla Bankier.TV
|
Analizując sytuację na rosyjskich giełdach pamiętać należy o ich odmienności - ponad 50 proc. kapitalizacji tamtejszych rynków stanowią spółki z sektora paliwowego, których akcje zyskują dzięki drożejącej ropie. Dodatkowo silna pozycja spółek stalowych silnie koreluje ten rynek z giełdami surowcowymi, co sprawia, że zachowuje się on odmiennie od rynków wschodnioeuropejskich.
Choć podobnie jak wszystkie światowe rynki, również rosyjski w rezultacie kryzysu na amerykańskim rynku kredytów subprime stracił na wartości, część strat została w ostatnich tygodniach odrobiona. Od początku roku główny indeks jednej z rosyjskich giełd - moskiewski RTS, stracił na wartości niewiele ponad 10 proc. W perspektywie kolejnych miesięcy analitycy prognozują znaczące wzrosty, wynikające z solidnych podstaw rosyjskiej gospodarki i rosnącego popytu wewnętrznego, wpływającego na dobre wyniki sektora usług.
W co inwestować
Jak inwestować na regionalnych rynkach wschodzących? Najpopularniejszą formą są niewątpliwie powstające jak grzyby po deszczu fundusze lokujące kapitał w papiery wartościowe notowane na giełdach w regionie. W grę wchodzą nie tylko fundusze akcyjne - za potencjalnie perspektywiczne uważa się fundusze inwestujące m.in. na tureckim rynkach obligacji. Z kolei hitem ostatnich tygodni, szeroko promowanym przez instytucje rynku kapitałowego, są certyfikaty strukturyzowane, których cena jest określana na podstawie wyceny instrumentu bazowego, którymi są indeksy z rynków wschodzących, takich jak Bułgaria, Kazachstan, Rosja, Ukraina, Rumunia czy Serbia. Na GPW notowane są certyfikaty UniCredit bazujące na wspomnianych instrumentach.
Adam Dzięgielewski