Znajdź firmę

-
Nazwa
Miejscowość  
 
  » zaawansowane
  • Szukaj:
szukaj

Najpopularniejsze

-

firma wiarygodna finansowo
Licencja na zaufanie - Certyfikat Firmy Wiarygodnej Finansowo
Jeżeli celujesz w zaufanie kontrahentów, pokaż się z wiarygodnej strony. Zdobądź Certyfikat i dołącz do grona solidnych przedsiębiorców z zasadami.

reklama 

Polecamy

-
Załóż sklep internetowy i zarabiaj Wypełnij e-wniosek EDG-1 Wypełnij e-wniosek VAT-R Gazeta Podatkowa

Masz firmę?
Masz kredyt do 3 mln zł, bez zaświadczeń.
Sprawdź!

reklama

Wiadomości - Czytaj codzienny przegląd prasy

Skoro jest, musi leczyć

13:16 26.04.2008

Uruchomiony w atmosferze burzy politycznej, niechęci społecznej i nie do końca zgodnie z założonym planem medycznym oraz małymi kontraktami. Tak małymi, że z góry skazywały placówkę na generowanie strat. Centralna inwestycja Ministerstwa Zdrowia kosztowała ponad 240 mln zł. SCM budowano ponad 20 lat, a po jego uruchomieniu jest wykorzystywany zaledwie w połowie. Budowę zakończono we wrześniu 2004 roku. Gotowe, ogrzewane budynki stały bezużytecznie przez rok. Miesięczny koszt utrzymania szpitala w tym stanie wynosił 30-40 tys. zł.

Proszę pytać poprzedników

"Marnowanie publicznych pieniędzy ma w tym przypadku tradycje z czasów budowy. Kontrole NIK w 2003 roku wykazały, że brakowało podstawowych dokumentów. W ramach kosztów budowy kupiono luksusowy samochód dla dyrektora zarządu Inwestycji Centralnych nadzorującego budowę od 2000 roku. W 1995 roku kupiono dla szpitala laser medyczny za 65 tys. zł, który nie został odebrany, a w końcu lat 80. - 1000 modrzewiowych okien, które tak długo stały na powietrzu, aż się wypaczyły" - przypominał trzy lata temu "Puls Medycyny".

Czy zatem ta inwestycja była w ogóle potrzebna?

- Proszę pytać poprzedników. Ta inwestycja ciągnęła się wiele lat. Niezręcznie jest mówić o poprzednikach, szczególnie jeśli miałoby się powiedzieć coś złego. Proszę mnie zwolnić z odpowiedzi. Tam, gdzie nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze - stwierdza minister zdrowia Ewa Kopacz. Firmowana przez kolejne rządy, hojnie finansowana z budżetu państwa. Nowa placówka miała zaspokajać potrzeby zdrowotne regionu, pacjentów z całej Polski, a nawet z sąsiednich krajów. Przełom nastąpił w 2000 roku.

Podczas kontroli z Ministerstwa Zdrowia stwierdzono, że obiekt jest za duży dla chirurgii plastycznej i podjęto decyzję o przeniesieniu oddziałów sąsiednich szpitali. Chirurgia plastyczna potrzebowała tylko 59 łóżek. Dopiero pół roku po zakończeniu budowy resort i miejscowe samorządy zastanawiały się, do kogo ma należeć placówka i kto będzie się w niej leczył. Dlatego ówczesny minister zdrowia Marek Balicki powołał zespół, który miał opracować koncepcję działania szpitala i wyznaczył swojego pełnomocnika do uruchomienia szpitala, Adama Ugrewicza.

Za dużo szpitali

- Początkowo zaproponowano mi, abym objął kierownictwo starego Szpitala Chirurgii Plastycznej w Polanicy Zdroju. Problem był wyjątkowo złożony choćby z tego powodu, iż jest to jedyny powiat na Dolnym Śląsku, na którego terenie jest kilka szpitali różnych organów założycielskich - mówi Adam Ugrewicz. - Szpitale są oddalone od siebie o kilkanaście kilometrów. Jednak żadna z tych placówek nie zapewniała prawidłowego funkcjonowania opieki zdrowotnej w tym regionie, dławiąc się przysłowiową finansową czkawką.

Wielokrotnie mówiłem radnym, że jeśli mamy wiele szpitali w terenie, to niezbędne są działania restrukturyzacyjne. Niestety, te decyzje nie są popularne i ten, kto je podejmie, musi się liczyć z konsekwencjami. Wiąże się to bowiem nie tylko z prawdopodobną utratą miejsc pracy, ale i określonych wpływów zawodowych. Dlaczego nowy szpital jest w połowie niewykorzystany? Z jednej strony pochłania ogromne koszty utrzymania. Po drugie - jeżeli NFZ ma w tym regionie do finansowania jeszcze pięć innych jednostek, to nie jest w stanie zapewnić odpowiednich środków. - Powiat kłodzki ma 180 tys. mieszkańców.

Gdyby doprowadzić do sensownej restrukturyzacji, to zostałyby w powiecie dwie jednostki - Polanica i Kłodzko oraz ewentualnie - dla bezpieczeństwa mieszkańców Nowej Rudy, Bystrzycy czy Dusznik - można by wprowadzić tzw. 24-godzinne ambulatoria. To doprowadzi do skutecznego bilansowania lecznictwa zamkniętego na tym terenie, a pacjenci poczuliby się bezpieczniej - dodaje Ugrewicz.

Nasz rozmówca wspomina, jak zarzucano mu, że chciał szpital w Polanicy jak najszybciej i za wszelką cenę otworzyć. W roku 2005 kończyła się gwarancja na bardzo drogi sprzęt. - Osoby niezorientowane mówiły, że tak się spieszyłem, że uruchomiłem placówkę w trzy miesiące. Jak się chce, to można. Przecież mnóstwo spraw było w tej inwestycji niezakończonych - opowiada Adam Ugrewicz. - Nikt nie chciał się za to zabrać. Gazeta Prawna przyznała mi w grudniu 2005 roku 19. miejsce w kraju w rankingu o tytuł Menedżera Roku. Nagrodzono mnie jednego wśród innych menedżerów ochrony zdrowia na Dolnym Śląsku za szybkie i sprawne uruchomienie szpitala w Polanicy.

Przekroczenie Rubikonu

- Otwarcie szpitala było przysłowiowym przekroczeniem Rubikonu. Dla gminy jest to potężny pracodawca, zatrudnia ponad 500 osób i jest największym zakładem pracy w Polanicy - mówi Jerzy Terlecki, burmistrz Polanicy Zdroju. - Nie rozwiązaliśmy jeszcze problemu drogi dojazdowej do szpitala. Nie powinna przebiegać przez centrum uzdrowiska. Nie jest też rozwiązana sprawa lądowiska dla helikopterów. W kwestii szpitala gmina nigdy nie miała wpływu, ponieważ była to inwestycja centralna.

Gminę traktowano obcesowo lub była pomijana w ważnych uzgodnieniach. Teraz przed nami stoją zadania dotyczące szpitala - poszerzenie dojazdu, wykonanie nowych parkingów. Chcemy to zrobić jak najszybciej. - Czuję się odpowiedzialny za zdrowie i bezpieczeństwo mieszkańców Kotliny Kłodzkiej i odwiedzających nas turystów - mówi obecny dyrektor SCM Krzysztof Wywrot. - Liczba szpitali w Kotlinie Kłodzkiej jest wyjątkowo duża. Nie dało się jednak pogodzić wszystkich interesów.

Trudno było uruchomić tak duży szpital, wykorzystując wszystkie jego atuty i walory, aby służył pacjentom. Dziś wszyscy przyznają, że należało przenieść do SCM wszystkie oddziały zabiegowe, a całą medycynę zachowawczą pozostawić, ale dokonując właściwej restrukturyzacji. Niestety, na różne koncepcje roli nowego szpitala w regionie nałożyły się problemy polityczne i złe przygotowanie socjotechniczne...

Kontrakty i ekonomia

- Rozpoczynając działalność, wystąpiliśmy z określonymi oczekiwaniami na kontrakty z NFZ. Okazało się, że kontraktowanie usług medycznych na terenie Kotliny Kłodzkiej na wszystkie podmioty jest nieco kolizyjne, a finanse są dzielone w zasadzie dla wszystkich jednakowo. Jesteśmy szpitalem bez historii. Każde odniesienie kontraktu do 2006 roku jest dla nas szkodliwe. Pierwszy rok działalności to był rozruch. Cały czas pracujemy na 50-60% możliwości - podkreśla dr Stanisław Leśniak, z-ca dyrektora SCM do spraw medycznych.

- Nie mamy możliwości zwiększania strony przychodowej, to znaczy zwiększania usług pełnopłatnych, zarabiania w innej formie, poza próbami dzierżawienia samego potencjału - tłumaczy dr Leśniak. - Nie mamy pacjentów komercyjnych. Pacjenci zagraniczni mają kartę ubezpieczenia europejskiego i są rozliczani według naszych stawek, a mogłyby być trzy razy większe. Nie możemy wyjść na zewnątrz z usługami, które mamy bardzo mocne. Rzecznik Dolnośląskiego Oddziału NFZ Joanna Mierzwińska: - Kontrakty dla SCM w Polanicy wynosiły kolejno: w 2005 roku - 3 mln 629 tys. zł, w 2006 roku - 19 mln 140 tys. zł, w 2007 roku - 21 mln 356 tys. zł.

Kontrakt na 2008 r. do końca kwietnia wynosi 6 mln 789 tys. zł. Jak widać, z roku na rok szpital dostaje coraz więcej pieniędzy. Przy kontraktowaniu świadczeń zdrowotnych bierzemy pod uwagę ich zakres w danej placówce. Kontraktujemy świadczenia w przeliczeniu na 10 tys. ubezpieczonych, aby zapewnić równy dostęp do świadczeń zdrowotnych w każdym powiecie. NFZ nie utrzymuje szpitali, tylko kontraktuje usługi medyczne. Czy szpital się bilansuje czy nie, my tego nie wiemy. Wszystkie podmioty medyczne są równe wobec prawa.

Optymizm resortu

- Nie jest prawdą, że możliwości SCM są wykorzystywane jedynie w połowie. Z informacji przekazywanych przez dyrektora SCM do Ministerstwa Zdrowia wynika, że potencjał Centrum w roku 2007 był wykorzystany w ok. 60%. Nie jest prawdą, że blokuje się komercjalizację części usług. Minister zdrowia wyraził niedawno zgodę na uruchomienie na terenie szpitala przez podmiot zewnętrzny świadczeń z zakresu kardiologii inwazyjnej - poinformowano nas w Ministerstwie Zdrowia.

- To korzystnie wpłynie na poprawę dostępności specjalistycznych świadczeń opieki zdrowotnej dla pacjentów z regionu, przyniesie też korzyści SCM w postaci dochodów z umowy dzierżawy niewykorzystanych dotąd pomieszczeń oraz umów związanych z korzystaniem przez podmiot wykonujący świadczenia z zakresu kardiologii inwazyjnej z zaplecza sprzętowego i laboratoryjnego SCM.

- Aktualny sposób prowadzenia gospodarki finansowej i zarządzania zakładem pozwala na większą swobodę w kształtowaniu działań SCM oraz daje dyrektorowi więcej możliwości. Biorąc pod uwagę potencjał organizacyjny i kadrowy, SCM ma szansę stać się wielospecjalistyczną i skutecznie zarabiającą na siebie placówką, która może się stać wizytówką nie tylko powiatu kłodzkiego, ale i całego regionu dolnośląskiego - brzmi optymistycznie i ogólnikowo odpowiedź rzecznika prasowego Ministerstwa Zdrowa.

Jest potencjał

Dyrektor SCM Krzysztof Wywrot zaproponował publicznie starostwu, aby podzielić usługi Centrum na rejony, wykorzystując mocne strony szpitala nie tylko w zakresie usług medycznych, ale i w organizacji. - Mamy jedną z najnowocześniejszych kuchni na Dolnym Śląsku mogącą wydawać 2000 posiłków, a wydajemy teraz 400. Jesteśmy w stanie obsłużyć wszystkie szpitale w okolicy. Mamy nowoczesną sterylizatornię i możemy świadczyć usługi dla innych placówek. Mamy w pełni zautomatyzowane, bardzo nowoczesne laboratorium - wylicza dyrektor Krzysztof Wywrot. - Z naszego potencjału mogą korzystać wszystkie placówki w regionie. Weszliśmy w fazę negocjacji.

- Tymczasem w styczniu 2007 roku Starostwo Kłodzkie próbuje przegłosować decyzję o przejęciu nowego szpitala, który jest placówką specjalistyczną i ma zupełnie inny segment rynku. Połączyć SCM w Polanicy ze szpitalem w Kłodzku? W rzeczywistości chodziło o pokrycie długów i zaciągnięcie kredytu. Natomiast otrzymałem aprobatę mojej inicjatywy przesunięcia niewykorzystanego sprzętu od nas do szpitala w Kłodzku i korzystania z naszego laboratorium, kuchni oraz sterylizatorni - mówi dyrektor SCM. Starostwo podjęło już z nami rozmowy, które mają rozwiązać problem.

Nie jesteśmy sami

Co dalej? Dyrektor Wywrot wierzy, że atuty szpitala pozwolą SCM wyjść na prostą: - Mamy ambitny personel, który chce się rozwijać. W ubiegłym roku zorganizowaliśmy cztery konferencje specjalistyczne z zakresu chirurgii plastycznej, ortopedii, chirurgii naczyniowej. Podnosimy kwalifikacje, uczestniczymy w szkoleniach. Rozwiązaliśmy jeszcze inny problem. Część sprzętu kardiologicznego została już kupiona i stała w gabinetach. Niestety, nie było nas stać na zakup kolejnej aparatury, poza tym trzeba mieć kadrę na najwyższym poziomie, a tu nie było takich tradycji.

Wybraliśmy zatem do współpracy Amerykańskie Kliniki Serca. Firma chce zainwestować w to miejsce, z wielką korzyścią dla pacjentów i dla SCM. Na razie jednak, w ramach tych samych kosztów stałych, SCM robi połowę tego, co mógłby, a pacjenci czekają w kolejce. - Gdybym był w tym wszystkim sam, może bym się poddał, ale są ze mną lekarze, personel, burmistrzowie i wójtowie gmin - mówi Krzysztof Wywrot. - Zdrowie i życie powinno być najwyższą wartością w państwie. Niestety, dotychczas ważniejsze okazywały się spory i interesy własne, a dobro pacjenta zgubiono gdzieś po drodze.

Magdalena Orlicz

Taki jest bilans

Dane finansowe SCM w Polanicy za okres od 1 kwietnia 2007 r. do 31 grudnia 2007 r.:

* Koszty bez amortyzacji - 26,8 mln zł
* Amortyzacja miesięcznie - 15,5 mln zł
* Przychody - 25,8 mln zł
* Strata - 1 mln zł
* Kontrakt z NFZ - 21,5 mln zł
* Nadwykonania 3,5 mln zł
* Liczba leczonych - ponad 10 tys. osób
* Liczba łóżek - 288 (plus 16 w stacji dializ)
* Obłożenie na łóżko - 67%

- Obecnie mamy straty na działalności operacyjnej w kwocie 1,25 mln zł. W końcu 2007 roku wypłaciliśmy dodatkowe wynagrodzenia personelowi - 1,3 mln zł. Gdyby nie to, zamknęlibyśmy rok bilansem zerowym - mówi dyrektor SCM Krzysztof Wywrot. Wyniki finansowe analizowane w cyklach kwartalnych wykazują malejące straty szpitala. Obecna strata SCM spowodowana jest w znacznej mierze wysokimi kosztami amortyzacji budynków i sprzętu; koszty te w następnych latach ulegną znacznemu zmniejszeniu.
Źródło: Rynek Zdrowia
Komentarze:

Brak komentarzy...

Napisz swój komentarz


Za treść komentarzy odpowiadają ich autorzy